TSUE wskazał, w którym kraju UE dochodzić ochrony dóbr osobistych naruszonych tak jak w serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Serial jest produkcji niemieckiej i był emitowany także w Polsce.
Pytanie do TSUE w sprawie serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”
Pytanie do TSUE skierował SN, który rozpoznawał pozew przeciwko niemieckim producentom serialu telewizyjnego „Nasze matki, nasi ojcowie”– Telewizji ZDF oraz firmie UFA Fiction. Sprawę wszczął Światowy Związek Żołnierzy AK i liczący obecnie 102 lata kapitan Zbigniew Radłowski, zaangażowany w ratowanie i ukrywanie osób narodowości żydowskiej, uczestnik Powstania Warszawskiego, więzień niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau oraz ofiara prześladowań żołnierzy AK przez komunistyczny reżim PRL.
Powodowie wskazali, że serial ten, wyemitowany w TVP, a następnie w innych telewizjach i dostępny też w internecie, ukazuje żołnierzy polskich jako antysemitów, nacjonalistów, współpracujących z Niemcami w Holokauście. Takie przedstawienie historii narusza ich dobra osobiste, jak prawo do dumy narodowej, kultywowania tożsamości narodowej, niezakłamanej historii, godności i dobrego imienia.
Producenci serialu w pierwszej kolejności podnieśli zarzut braku jurysdykcji krajowej sądów polskich (czyli kompetencji do rozpatrzenia tej sprawy). Ich zdaniem taka jurysdykcja przysługuje sądom niemieckim. Krakowskie sądy cywilne oddaliły ten zarzut i sprawę rozpoznały. Z kolei sąd apelacyjny prawomocnie nakazał producentom filmu publikację w kilku telewizjach, gdzie serial był emitowany, przeprosin ŚZŻ AK za naruszenie dóbr osobistych przez zidentyfikowanie oddziału partyzanckiego jako oddziału Armii Krajowej, co rodzi nieuprawnioną sugestię, że ta polska formacja wojskowa miała charakter antysemicki. SA uznał zaś, że jeden z wątków filmu mieścił się w granicach wolności twórczej, a Zbigniew Radłowski nie był w tym filmie zindywidualizowany i zadośćuczynienia pieniężnego w wysokości 20 tys. zł mu nie zasądził.
Czytaj więcej
Roszczeń o naruszenia dóbr osobistych przez niemiecki serial telewizyjny „Nasze matki, nasi ojcowie” można dochodzić albo przed sądem polskim, albo...
TSUE odpowiedział, do którego sądu ma zwrócić się poszkodowany
TSUE orzekł w czwartek, że osoba fizyczna lub prawna, która uważa się za poszkodowaną w wyniku treści rozpowszechnianych w telewizji, nie może wnieść powództwa do sądów państwa członkowskiego, w którym znajduje się centrum jej interesów, w celu uzyskania naprawienia całości podnoszonej szkody. Może zaś wystąpić do sądów każdego państwa członkowskiego, w którym program został wyemitowany i w którym według niej naruszono jej dobre imię. Jednakże ich jurysdykcja ogranicza się do naprawienia jedynie szkody wyrządzonej na terytorium danego państwa. Naprawienia całości poniesionych szkód można natomiast dochodzić przed sądami państwa członkowskiego, w którym pozwany ma miejsce zamieszkania lub w którym producenci serialu mają siedzibę.
Czytaj więcej
Niemiecki nadawca zapowiedział, że sprawdzi możliwości zaskarżenia wyroku dot. naruszenia dóbr osobistych ws. serialu „Nasze matki, nasi ojcowie” -...
W odniesieniu do treści audiowizualnych rozpowszechnianych w sieci TSUE przypomniał, że sądy państwa członkowskiego, w którym znajduje się centrum interesów osoby fizycznej lub prawnej uważającej się za poszkodowaną, mogą rozpatrywać powództwo o naprawienie całości poniesionych szkód tylko wtedy, gdy treści te pozwalają na bezpośrednie lub pośrednie indywidualne zidentyfikowanie wspomnianej osoby. Kryterium to nie wydaje się zaś spełnione w przypadku byłego żołnierza wspomnianej formacji wojskowej (AK), ponieważ serial nie pozwala nawet na jego pośrednie zidentyfikowanie. Fakt, że należał on do tej formacji, nie jest wystarczający.
Inaczej jest w odniesieniu do stowarzyszenia, którego głównym zadaniem jest obrona godności i pamięci tej formacji wojskowej oraz jej członków. Zdaniem TSUE stowarzyszenie to może wnieść powództwo do sądów państwa członkowskiego, w którym znajduje się centrum jego interesów, w celu dochodzenia naprawienia całości poniesionych szkód, w sytuacji gdy treści audiowizualne rozpowszechniane online dotyczą w szczególności jego i pozwalają na jego bezpośrednią identyfikację. Ponadto TSUE uściślił, że do sądów państwa członkowskiego mających jurysdykcję do rozpoznania jedynie szkody lub krzywdy doznanej na terytorium tego państwa można wnieść żądania mające na celu zarówno zadośćuczynienie za krzywdę, jak i zaprzestanie naruszania dóbr osobistych lub zapobieżenie temu naruszaniu, jeżeli żądania te ograniczają się do terytorium tego państwa. Natomiast sądy te nie mają jurysdykcji, aby nakazać skorygowanie informacji zamieszczonych online związanych z tym serialem.
Czytaj więcej
Producenci niemieckiego serialu „Nasze matki, nasi ojcowie", stacje UFA Fiction i ZDF, mają opublikować przeprosiny za przedstawienie roli żołnierz...
Konsekwencje orzeczenia TSUE
– To precedensowe orzeczenie, bowiem naszym zdaniem TSUE potwierdził, że Światowy Związek Żołnierzy AK ma pełną legitymację, by wnosić powództwo nie tylko przed polskim sądem, ale również w zakresie naprawienia szkody w całości. Co do kapitana Radłowskiego TSUE uznał, że może wystąpić z roszczeniami jedynie w zakresie szkody wyrządzonej w Polsce, i z tą częścią wyroku się nie zgadzamy – powiedziała Monika Brzozowska-Pasieka, radca prawny, pełnomocnik powodów.
– Będziemy przekonywać Sąd Najwyższy, że również pojedynczy były żołnierz AK może występować z całością roszczeń przed polskim sądem. To przełomowy wyrok dla wszystkich ofiar internetowych publikacji. Będą mogły bowiem pozywać przed polskimi sądami za publikacje internetowe. A teraz ruch należy do Sądu Najwyższego – podsumowuje Monika Brzozowska-Pasieka.
– Należy poczekać na dalszy bieg postępowania, które uwzględni dzisiejszy wyrok TSUE. Niezależnie od tego UFA Fiction oraz ZDF liczą na to, że SN poświęci należytą uwagę kwestii wolności twórczości. Producenci już w 2013 r. zareagowali na krytykę niektórych wątków miniserialu „Nasze matki, nasi ojcowie” i oświadczyli wówczas, że przedstawienie fikcyjnych polskich postaci w żaden sposób nie miało na celu relatywizowania faktów historycznych ani tym bardziej niemieckiej odpowiedzialności. W prace nad scenariuszem tej historycznej produkcji zaangażowani byli uznani historycy – powiedział adwokat Piotr Niezgódka, pełnomocnik pozwanych.
Sygnatura sprawy: C-232/25