Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego najnowszy wskaźnik PMI dla przemysłu daje sprzeczne sygnały o kondycji branży.
- Jakie zaskakujące tendencje kryją się za danymi o zatrudnieniu i nowych zamówieniach.
- Skąd wynikają znaczące rozbieżności między wskaźnikiem PMI a oficjalnymi danymi GUS.
- Które czynniki geopolityczne i rynkowe zadecydują o przyszłości polskiego sektora produkcyjnego.
Wynik 49 pkt okazał się też lepszy od średniej prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (47,6 pkt). Ba, przebił nawet najwyższe z oczekiwań (48,5 pkt).
Odczyt za lipiec oznacza, że PMI dla polskiego przemysłu odbił się po zaskakująco słabym czerwcu. Wówczas zanotowano spadek do 46,1 pkt z 49,4 pkt w maju. Lipcowy wynik 49 pkt jest jednym z lepszych w ostatnich latach, wciąż jednak pozostaje poniżej neutralnego poziomu 50 pkt. Dopiero gdy wskaźnik go przekroczy, sygnalizuje poprawę w sektorze przetwórczym (przewagę odpowiedzi pozytywnych nad negatywnymi). Wskaźnik budowany jest na podstawie ankiet wśród kadry kierowniczej w ponad 200 firmach produkcyjnych.
Słowem: zgodnie z danymi o PMI, w lipcu względem czerwca przybyło menedżerów deklarujących poprawę sytuacji w ich firmach, wciąż jednak lekką przewagę mają odpowiedzi wskazujące na dekoniunkturę.
Czytaj więcej:
Polska gospodarka coraz bardziej przesuwa się w kierunku usług opartych na wiedzy i tych publicznych, a coraz mniej zależy od tradycyjnej produkcji...
Pro
Mniejsze spadki zamówień i produkcji, lekki wzrost zatrudnienia
Zgodnie z najnowszym raportem o PMI, w lipcu wciąż – niezmiennie już od ponad roku – spadła liczba nowych zamówień dla polskiego przemysłu. „Tempo spadku jednak znacznie wyhamowało, i było łagodniejsze niż średnia z obecnej sekwencji” – napisano w raporcie. Wolniej spadały również zamówienia eksportowe – odnotowano tu najłagodniejszy spadek od stycznia.
W ślad za spadkiem liczby zamówień, umiarkowanie spadała też produkcja w przemyśle, malały też zaległości produkcyjne. Jednocześnie firmy „schodziły” z zapasów gotowych wyrobów najmocniej od lutego.
Co ciekawe, mimo spadku zamówień i produkcji, po raz pierwszy od kwietnia 2025 r. dane PMI wskazały (nieznaczny) wzrost poziomu zatrudnienia w przemyśle. „W przypadkach, gdy zatrudnienie wzrosło, odzwierciedlało to przewidywany wzrost zapotrzebowania na produkcję, potrzebę zwiększenia mocy produkcyjnych, rekrutację na konkretne stanowiska oraz lepszą dostępność siły roboczej” – napisali w raporcie analitycy S&P Global.
Raport instytucji wskazał też na trzeci z rzędu spadek zakupów surowców. Odnotowano też, że opóźnienia dostaw były najmniejsze od lutego, czyli sprzed konfliktu na Bliskim Wschodzie. De facto skrócenie czasu dostaw nawet lekko obniżyło wynik PMI, bo – zgodnie z metodyką wskaźnika – to zwykle sygnał gorszego popytu. Tym razem to jednak prawdopodobnie pozytywne zjawisko. – Wskaźnik ten był podbijany przez kryzys w globalnych łańcuchach dostaw związany z sytuacją na Bliskim Wschodzie – komentuje Marcin Luziński, analityk Erste Bank Polska.
Choć presja kosztowa w sektorze produkcyjnym pozostaje silna, to wciąż łagodnieje względem najwyższego od prawie czterech lat wyniku z kwietnia. Zgodnie z danymi S&P Global, ceny surowców urosły w najmniejszym stopniu od lutego (a tam, gdzie koszty wzrosły, miało to związek ze wzrostem cen surowców, napięciami geopolitycznymi oraz wyższymi cenami energii i transportu). Ceny wyrobów gotowych też urosły, ale najwolniej od marca.
Ankietowane firmy poprawiły też w lipcu swoje prognozy na kolejny rok, opierając je m.in. na spodziewanym wzroście zamówień, optymizmie co do nowych projektów i produktów, wsparciu ze strony rządu i programów UE, oraz konkurencyjnych cenach.
Czytaj więcej
Ponad 1,7 bln zł – tyle w zeszłym roku wyniosła łączna wartość towarów wyprodukowanych w Polsce. Na krzywej wznoszącej utrzymują się żywność, benzy...
PMI kontra dane GUS
Należy przy tym wyraźnie podkreślić, że dane o PMI częstokroć rozmijają się z tym, co wiemy o sytuacji w polskim przemyśle z innych źródeł. Jak wynika z raportów Głównego Urzędu Statystycznego, produkcja przemysłowa konsekwentnie rośnie, w ostatnich miesiącach wręcz przebija prognozy ekonomistów. W czerwcu urosła o 7,6 proc. r/r. Zgodnie z danymi GUS, przybywa też nowych zamówień dla przemysłu: w czerwcu było ich łącznie o 11,7 proc. więcej niż przed rokiem, a same zamówienia eksportowe urosły o 7,6 proc. r/r.
„Obraz płynący z PMI pozostaje słabszy niż w danych GUS” – przyznają ekonomiści PKO BP. Według nich może to wynikać z próby badawczej PMI, która „może nie odzwierciedlać jeszcze w pełni zmian zachodzących w strukturze polskiego przetwórstwa, np. sektora obronnego”. Podobne wyjaśnienia niedawno podawał też Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan. - Kilkanaście dużych firm z sektora zbrojeniowego, energetycznego czy KGHM odpowiada za około 15-20 proc. produkcji przemysłowej, ale w próbie PMI stanowią zaledwie kilka procent respondentów. W efekcie badanie może systematycznie niedoszacowywać wpływu tych branż na cały przemysł – mówił. Jak zauważał, próbka firm w badaniu PMI to tylko ponad 200 firm, tymczasem w Polsce działa blisko 18 tys. przedsiębiorstw przetwórczych zatrudniających co najmniej 50 osób.
Co dalej z polskim przemysłem? - Choć pozostajemy delikatnie optymistyczni co do perspektyw polskiego przemysłu, należy pamiętać, że eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie mogłaby przejściowo obniżyć PMI w nadchodzących miesiącach. Mimo to oczekujemy, że wyniki produkcji przemysłowej pozostaną solidne przez cały okres letni – komentuje Luziński z Erste BP.