Jak podał w piątek GUS, produkcja sprzedana przemysłu w marcu wzrosła realnie (czyli w cenach stałych) o 13 proc. rok do roku, po zwyżce o 17,3 proc. w marcu. Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści przeciętnie spodziewali się wyniku na poziomie 15,4 proc. To pierwszy raz od sierpnia ub.r., gdy rzeczywisty wynik przemysłu okazał się słabszy od prognoz.

Oceniając w szerszym kontekście, spowolnienie wzrostu produkcji w kwietniu nie było gwałtowne. Poprzednie miesiące należały bowiem dla przemysłu do wyjątkowo udanych. Pomijając wiosnę 2021 r., gdy produkcja rosła bardzo szybko pod wpływem niskiej bazy odniesienia sprzed roku, taki rozkwit, jak w pierwszych miesiącach br., polski przemysł przeżywał poprzednio w 2004 r.

Część ekonomistów uważa przy tym, że bardzo dobre ostatnio wyniki przemysłu były w pewnym stopniu statystycznym artefaktem, wynikającym z trudności z pomiarem cen. Z danych GUS wynika, że w minionych dwóch kwartałach produkcja energii elektrycznej i ciepła rosła średnio w tempie 48,8 proc. rok do roku. Nie potwierdzały tego jednak dane o rzeczywistej sprzedaży energii elektrycznej (liczonej w TWh). Stąd podejrzenie, że urząd statystyczny nie doszacowywał tempa wzrostu cen energii elektrycznej, przez co zawyżał realną (liczoną przy założeniu stałości cen) dynamikę jej produkcji. W kwietniu wzrost produkcji energii w danych GUS wyraźnie wyhamował, do 29,5 proc. rok do roku. To przyczyniło się do wolniejszego wzrostu produkcji przemysłowej ogółem. W samym przetwórstwie przemysłowym dynamika produkcji zmalała w mniejszy stopniu: z 12,4 proc. rok do roku w marcu do 11,7 proc. w kwietniu.

Także po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych i kalendarzowych wyniki przemysłu nie były bardzo złe. Tak liczona produkcja wzrosła w kwietniu o 15,6 proc. rok do roku, po zwyżce o 17,2 proc. w marcu. W porównaniu do poprzedniego miesiąca produkcja spadła o 0,4 proc., po zwyżce o 2,1 proc. w marcu i lutym. To pierwsza jej zniżka od grudnia ub.r. i zarazem największa od kwietnia 2021 r. Ale w tym okresie roku spadki produkcji nie są nietypowe.

Piątkowe dane sugerują, że przemysł w kwietniu wspierał m.in. solidny popyt zagraniczny. Wskazuje na to szybki wzrost produkcji w wielu branżach zorientowanych na eksport. Przykładowo, sprzedaż maszyn i urządzeń zwiększyła się o 14,7 proc. rok do roku, a chemikaliów o 15,6 proc. Uwagę zwraca też największy od co najmniej 2010 r. wzrost produkcji artykułów spożywczych - o 16,8 proc. rok do roku. To prawdopodobnie konsekwencja znaczącego wzrostu populacji Polski wskutek napływu uchodźców z Ukrainy, a także pomocy Polaków dla Ukraińców, którzy zostali w kraju.

Niektóre branże przemysłu zmagają się jednak wciąż ze skutkami zaburzeń w łańcuchach dostaw, m.in. z niedoborem komponentów. Do niedawna widać było to przede wszystkim w przemyśle motoryzacyjnym, ale w kwietniu jego produkcja wzrosła o 9,4 proc. rok do roku. Zmalała natomiast produkcja komputerów oraz wyrobów elektronicznych (o 8,7 proc.) i urządzeń elektrycznych (o 6,7 proc.). Można to wiązać z niedoborem półprzewodników oraz opóźnieniami w dostawach komponentów z Azji.

Szybki wzrost cen surowców energetycznych i przemysłowych, a także zaburzenia w łańcuchach dostaw, wciąż napędzają ceny produkcji sprzedanej. W kwietniu mierzący je wskaźnik PPI podskoczył o 23,3 proc. rok do roku, najbardziej od co najmniej 2000 r., po zwyżce o 21,9 proc. w marcu.