Nawet 1,5 mld zł netto może stracić rząd w przyszłym roku po zablokowaniu handlowego podatku obrotowego. Według nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej" taki jest werdykt Komisji Europejskiej i w najbliższych dniach zostanie on przekazany polskiemu rządowi.

Nie dla progresji

Obowiązująca od 1 września 2016 roku ustawa wprowadziła dwie stawki podatku od handlu: 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie. Kwota wolna od podatku w skali roku wynosi 204 mln zł. Przedmiotem opodatkowania jest przychód ze sprzedaży detalicznej, czyli sprzedaży dokonywanej na rzecz konsumentów.

Komisja nie kwestionuje zasadności wprowadzenia nowego obciążenia fiskalnego ani jego wysokości. Z naszych informacji wynika, że jej zastrzeżenia budzi natomiast zróżnicowanie stawek i kwota wolna, co powoduje, że sklepy mniejsze będą mniej obciążone niż większe. – Linia argumentacji jest identyczna jak w wypadku podatku węgierskiego – ujawnia nasz rozmówca w Brukseli.

Rząd w Budapeszcie wprowadził podobny zróżnicowany podatek na początku 2015 roku. Nazwał go opłatą za inspekcję sieci sprzedaży żywności. Komisja Europejska zażądała wstrzymania stosowania podatku w lipcu 2015 roku i rozpoczęła formalne dochodzenie. Już w listopadzie tego samego roku rząd zareagował na wątpliwości Brukseli i wprowadził jedną stawkę dla wszystkich. W lipcu 2016 roku KE dokończyła formalne dochodzenie, uznała poprzedni podatek za niezgodny z prawem. Ale ponieważ sytuacja prawna już się zmieniła, to żadnych konsekwencji to za sobą nie pociąga. Ponadto KE za bezprawne uznała także inne węgierskie podatki, skonstruowane dokładnie według tego samego wzoru, czyli ze stawką uzależnioną od wielkości obrotów: podatek od wyrobów tytoniowych oraz od firm reklamowych. Zdaniem naszych rozmówców było jasne, że polski projekt też będzie zakwestionowany, bo w identyczny sposób łamie traktatowy zakaz pomocy publicznej.

Ustawa do zawieszenia

Polski rząd po otrzymaniu listu z Brukseli będzie musiał zawiesić ustawę do momentu zakończenia dochodzenia. Gdyby tego nie zrobił, to będzie potem zmuszony dokonać kompensaty finansowej, czyli albo pobrać wyższy podatek od firm płacących według niższej stawki, albo zwrócić pieniądze tym obciążonym według wyższej stawki. Unijny traktat przewiduje, że w wyjątkowej sytuacji pomoc publiczna może zostać uznana za legalną, nawet jeśli Komisja Europejska tak nie uważa. Do tego Polska musiałaby jednak uzyskać jednomyślne poparcie pozostałych 27 państw UE. Taka sytuacja w historii UE nigdy nie miała miejsca. Bo z reguły pomoc publiczna dyskryminuje firmy z innych państw, więc ich rządy są zainteresowane sprawiedliwym werdyktem Brukseli.

Komisja Europejska ciągle bada tzw. podatek bankowy, czyli podatek od aktywów instytucji finansowych. Podobnie jak w wypadku podatku od sprzedaży detalicznej wątpliwości nie budzi sam fakt wprowadzenia takiej daniny czy nawet najwyższa w UE stawka. Ale jej zróżnicowanie, które może budzić podejrzenia o nielegalne wspieranie wybranych podmiotów gospodarczych. Co prawda stawka jest jednolita – 0,44 proc. – ale różna jest kwota aktywów wolna od opodatkowania. Dla banków i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych wynosi ona 4 mld zł, dla ubezpieczycieli – 2 mld zł, a dla firm pożyczkowych – 200 mln zł.

Opinia

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ

Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji

Komisja Europejska z uwagą przyglądała się pracom nad polską ustawą o podatku obrotowym. Już wcześniej z Brukseli docierały zapytania o szczegóły projektu. To nic nietypowego, na Węgrzech wyglądało to podobnie. Tam też Komisja doprowadziła do zablokowania takiego rozwiązania i nie ma co ukrywać, że w Polsce liczymy na podobny scenariusz. Szybkie powstrzymanie tego rozwiązania ograniczy poniesione przez branżę szkody.