Ministerstwo Finansów przekonuje, że najnowsza propozycja minimalnego podatku dochodowego, przedstawiona w ramach Polskiego Ładu, obejmie tylko przedsiębiorstwa, które unikają opodatkowania i stosują agresywną inżynierię podatkową. Podatek nie będzie zaś dotyczył tych, które choć nie płacą CIT, to wynika to z dużych inwestycji, korzystania z ulg podatkowych czy też z sytuacji kryzysowych.

Zupełnie inne zdanie mają eksperci. W swoim stanowisku Rada Przedsiębiorczości wskazuje, że danina obciąży firmy uczciwe, które nie stosują schematów optymalizacji, a po prostu osiągają niski dochód ze względu na specyfikę swojej branży (np. handel, a także część usług i produkcji przemysłowej) lub z powodu wahań poziomu rentowności związanych z cyklem koniunkturalnym.

Zdaniem ekspertów wynika to z wadliwej konstrukcji podatku minimalnego. Po pierwsze, ma on dotyczyć przychodów korporacji, a nie tzw. wydatków pasywnych, jak ma to miejsce w przypadku zachodnich rozwiązań, w tym w USA, na które niesłusznie zresztą powołuje się resort finansów (w Stanach Zjednoczonych w przypadku, gdy podatnik nie wykazuje podatku CIT do zapłaty, oblicza mu się podatek od alternatywnej podstawy opodatkowania, którą stanowi zadeklarowany dochód minus koszty usług niematerialnych jako najbardziej uznaniowych).

Po drugie, dodatkowe obciążenia mają zapłacić firmy, które poniosły stratę, niezależnie od przyczyn jej powstania (wyjątkiem mają być odpisy wynikające z inwestycji).

– Może to być gwoździem do trumny dla firm, które same wewnętrznie – lub ich rynek – przechodzą jakieś problemy i stąd wynika przejściowe załamanie rentowności – ocenia jeden z ekspertów. – To zmuszanie polskich firm do sprzedania się zagranicznym konkurentom lub doprowadzenie do ich upadłości – ostrzega.

– Propozycja podatku minimalnego w obecnym kształcie to w praktyce wyeliminowanie mechanizmu automatycznego stabilizatora koniunktury w polskim systemie podatkowym – ocenia też Łukasz Bernatowicz, wiceprezydent BCC. – Do tej pory firmy, których dochód spadał lub ponosiły stratę, automatycznie płaciły niższy podatek, co stabilizowało ich kondycję finansową i pomagało wyjść z kryzysu. Po zmianach zniknie ten bezpiecznik, co zwiększa ryzyko obrotu gospodarczego w Polsce oraz podnosi prawdopodobieństwo upadłości firm, które ponoszą straty – uważa Bernatowicz.

Minimalny podatek dochodowy ma objąć podmioty, które w danym roku podatkowym odnotują stratę lub dochód będzie mniejszy niż 1 proc. przychodów. Podatek ma wynosić 0,4 proc. osiąganych przez firmy przychodów plus 10 proc. nadmiarowych tzw. płatności biernych.

W autopoprawce do projektu, który już trafił do Sejmu, rząd wyłączył z niego m.in. branżę wydobywczą, energetyczną czy przewozów lotniczych, gdzie niskie marże mogą wynikać z sytuacji na globalnych rynkach lub gdzie ceny są regulowane.

– Ale to nie wystarczy, by poprawić ten projekt – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. Jak zauważa, wiele innych sektorów pracuje na niskich marżach i jest uzależnionych od koniunktury na świecie. – Gdyby podatek minimalny miał być dalej korygowany, konieczne byłoby mnożenie branżowych wyłączeń czy wprowadzenie przynajmniej kilkunastu różnych stawek podatku przychodowego, co jest oczywiście bez sensu – dodaje Kozłowski.

Autopromocja
PARKIET CHALLENGE - GRA GIEŁDOWA

Zainwestuj wirtualne 15 000 zł i wygraj atrakcyjne nagrody

Dołącz do gry

Rada Przedsiębiorczości rekomenduje więc, by rząd odstąpił do proponowanego rozwiązania.