Firma będzie chciała wykazać, że nie ma mowy o jej lekkomyślności lub niedbalstwie, wykluczenie złożonej przez nią wspólnie z Torpolem oferty jest nieproporcjonalne do podnoszonej w KIO kary administracyjnej, a hipotetyczne przesłanki do wykluczenia w chwili wyboru oferty i tak już się przedawniły.
Ogłoszony w 2025 r. przetarg na przebudowę linii kolejowej Rail Baltica między Białymstokiem a Ełkiem od początku przykuwał uwagę – po pierwsze ze względu na fakt zablokowania dostępu do niego firmom spoza UE, po drugie rekordową kwotą przeznaczoną na jego realizację (PKP PLK szacowały koszt inwestycji na 6 mld zł).
Na dziś najbliżej sięgnięcia po ten kontrakt jest konsorcjum w składzie: Budimex (lider), a także Budimex Kolejnictwo i PORR (partnerzy). PKP PLK wybrały jego ofertę po tym, jak 19 stycznia Krajowa Izba Odwoławcza, po rozpatrzeniu odwołania złożonego do niej przez wskazane powyżej konsorcjum, nakazała unieważnić wybór oferty początkowo uznanej za najkorzystniejszą oraz powtórzyć czynności badania i oceny ofert.
Kara środowiskowa Mirbudu stała się kluczowym argumentem, który przesądził o decyzji KIO
Ofertę początkowo uznaną za najkorzystniejszą złożyło konsorcjum firm Torpol (lider) i Mirbud (partner). Powodem, dla którego KIO nakazała unieważnić jej wybór, było niepodanie informacji o karze administracyjnej w wysokości 15 tysięcy zł, nałożonej w maju 2022 r. na Mirbud przez Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska za „naruszenie obowiązków wynikających z prawa ochrony środowiska” przy okazji budowy tzw. obejścia Węgierskiej Górki w ciągu drogi ekspresowej S1.
Przedstawiciele Mirbudu uważają, że wyrok KIO jest wadliwy, i wspólnie z Torpolem zamierzają go zaskarżyć do Sądu Zamówień Publicznych, domagając się jego zmiany poprzez oddalenie w całości odwołania złożonego przez Budimex i PORR.