Reklama
Rozwiń
Reklama

LOT chce podbić Daleki Wschód

Pierwszy po dziesięcioletniej przerwie inauguracyjny lot narodowego przewoźnika do Chin

Publikacja: 30.03.2008 22:33

Samoloty LOT

Samoloty LOT

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

Otwarcie nowego połączenia może nie spełnić oczekiwań LOT. Zdaniem ekspertów o azjatycki rynek powinniśmy zacząć walczyć dwa lata wcześniej. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, wykupionych zostało zaledwie 35 proc. dostępnych biletów.

– Pierwsze połączenia będą przynosić straty – twierdzi Adrian Furgalski, dyrektor zespołu doradców gospodarczych TOR. Jak dodaje, LOT z otwarciem ważnego dla rozwoju siatki połączenia spóźnił się o około dwa lata.

– Lufthansa jest już na tym rynku zadomowiona. Tak mały przewoźnik, jakim jest LOT, który do Pekinu będzie latać trzy razy w tygodniu, nie przebije się łatwo – podsumowuje.

– Bilety na rejsy sprzedają się dobrze – deklaruje Wojciech Kądziołka, rzecznik PLL LOT. Zainteresowanie nimi powinno jeszcze wzrosnąć w związku ze zbliżającą się olimpiadą w Pekinie. Kolejni prezesi przewoźnika zapowiadają, że połączenie ze stolicą Chin ma być pierwszym bezpośrednim z Polski na Daleki Wschód. Opłacalność uruchomienia kolejnych jest analizowana.

Jak podają eksperci, nowe połączenie ma szanse w dłuższej perspektywie przynosić firmie zyski. Obecnie najprostszym sposobem dostania się z Warszawy do Pekinu jest lot z przesiadką we Frankfurcie. Podróż bezpośrednia trwa 11 godzin. Konieczność przesiadki w niemieckim porcie wydłuża ją o ok. trzy godziny.

Reklama
Reklama

Cena biletów na lot bezpośredni i z przesiadką sprzedawanych przez Lufthansę jest podobna – około 2,3 tys. złotych w obie strony ze wszystkimi opłatami.

Trasę będą obsługiwać na początku boeingi 767 300, które zabierają na pokład 248 osób, w tym 18 w klasie biznes. Potem pomiędzy stolicami mają latać dreamlinery, których dostawa się opóźnia. Z myślą o obsłudze tych tras były zamawiane nowe maszyny. Samoloty narodowego przewoźnika do Chin będą latać trzy razy w tygodniu, niestety, w wyjątkowo niedogodnych godzinach. W Pekinie lądują o 3.50 lokalnego czasu, wylatują zaś o 5.30. To dlatego, że zarządowi PLL LOT nie udało się wynegocjować korzystniejszych lotów.

– Lotnisko chińskie jest jednym z najbardziej oblężonych portów na świecie, trudno było dostać na wstępie lepsze godziny. Cały czas jesteśmy w kontakcie ze stroną chińską i liczymy na lepsze sloty – deklaruje Wojciech Kądziołka.

Kiedy zmiana terminów startów i lądowań miałaby nastąpić, nie chce zdradzić. Jednak rozkład lotów zamieszczony na stronie internetowej warszawskiego portu lotniczego przewiduje, że już w czerwcu maszyny narodowego przewoźnika będą zarówno przylatywać do Pekinu, jak i z niego wylatywać cztery godziny później.

Władze LOT nie podają, na ilu pasażerów liczą w pierwszym półroczu od uruchomienia połączenia.

Biznes
Putin bez narodowej limuzyny. Nie pojedzie Aurusem
Biznes
Chcą budować w Polsce elektryczne auta dostawcze. Nie dostali pieniędzy z KPO
Biznes
AI w Polsce, apel przemysłu UE, rekordowe zyski banków
Biznes
Kolejna branża walczy o przeżycie. Tym razem cementowa
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama