Październik nie jest łatwym miesiącem dla KGHM. Zdaniem prezesa Mirosława Krutina koncern znalazł się blisko granicy rentowności w produkcji miedzi. Ceny tego metalu wyrażane w dolarach spadły od lipca o 45 proc. A nad spółką wisi widmo strajku.
– Strajk to ostateczność, chcemy, by zarząd zaczął z nami rzeczowo rozmawiać i cofnął decyzję o konsolidacji kopalń – mówi „Rz” Józef Czyczerski, przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Rud Miedzi.
Jak poinformowali wczoraj związkowcy Polskiej Miedzi, większość załogi poparła w referendum pomysł strajku. Za jego zorganizowaniem opowiedziało się 90 proc. głosujących. W sumie wzięło w nim udział 77 proc. pracowników.
Spór między załogą a zarządem firmy trwa od kilku tygodni z powodu planu konsolidacji kopalń. Zdaniem Czyczerskiego plan ten jest niebezpieczny nie tylko dla pracowników, ale i całej firmy. – Skoro sytuacja na rynku jest tak trudna, to tym bardziej należy zrezygnować z konsolidacji – dodał szef związkowej „S”.
Tymczasem prezes Mirosław Krutin zapowiada, że właśnie dlatego działania restrukturyzacyjne są konieczne. – Spodziewamy się, że dekoniunktura potrwa dłużej niż kilka miesięcy – mówi.