Reklama

Przed skutkami opcji walutowych można się obronić

Wykorzystanie pozycji dominującej przez bank to niejedyny argument, którym można się bronić przed skutkami opcji walutowych – przekonuje Katarzyna Petruczenko, prawniczka z kancelarii Wardyński i Wspólnicy, aplikantka radcowska w Warszawie

Publikacja: 19.01.2009 07:11

Przed skutkami opcji walutowych można się obronić

Foto: Rzeczpospolita, Paweł Gałka

Red

Wiele firm, zwłaszcza zajmujących się eksportem, ale także osób prywatnych poniosło spore straty wskutek tzw. opcji walutowych, czyli ustalenia z bankiem kursu walut z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Gdy kryzys na rynkach finansowych zachwiał kursami walut, odwracając trend umacniania się złotówki, rozważają, czy bezwarunkowo muszą się pogodzić ze stratami.

[srodtytul]Nie ma jednej odpowiedzi[/srodtytul]

Na takie pytanie nie ma jednej odpowiedzi odnoszącej się do wszystkich sytuacji. Każdą trzeba analizować oddzielnie, z uwzględnieniem wszystkich specyficznych dla niej aspektów. Wynika to z tego, że różne banki podpisywały różne umowy, stosowały różne praktyki.

W zależności od treści konkretnych umów można zastosować różne strategie. Dlatego nie ma jednego schematu dochodzenia takich roszczeń. Bez znajomości szczegółów danej sprawy nie można więc ocenić, czy klient banku powinien się poddać, czy wręcz przeciwnie – dochodzić roszczeń odszkodowawczych od banku.

Wiadomo już, że niektóre banki zajmowały się doradztwem finansowym, do czego nie są uprawnione, i sugerowały klientom opcje walutowe jako korzystny dla nich instrument finansowy. Inne nie informowały ich o ryzyku walutowym związanym z tym instrumentem. Jeszcze inne zapewniały wręcz, że na tego typu transakcjach nie można stracić, bo nic nie zahamuje trendu wzmacniania się złotego. Koncepcja działania pod wpływem błędu, a nawet podstępu, w wielu wypadkach powinna się okazać przydatna w prowadzeniu sprawy przeciwko bankowi i doprowadzić do pomyślnego rezultatu. Jednak bez przeanalizowania, jak doszło do podpisania umowy, co zostało w niej zapisane, jak wyglądały ewentualne rozmowy czy negocjacje przed jej zawarciem, trudno przesądzić, czy możemy mówić o błędzie lub podstępie czy też nie. Z pewnością jednak klientowi banku, który nie jest przedsiębiorcą, będzie łatwiej wybronić się przed konsekwencjami opcji walutowych, wskazując, że nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji zawarcia umowy i że bank poskąpił mu informacji na ten temat.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Charakterystyczne zachowania [/srodtytul]

Dziś można już wyodrębnić kilka zachowań charakterystycznych dla różnych banków. Np. w jednym z nich doradcy z jednego telefonu dzwonili do klientów i przekonywali do zawarcia konkretnych, rzekomo bardzo korzystnych transakcji. Potem ci sami doradcy odbierali od klientów zlecenia na te transakcje, tyle że już z innego telefonu, na którym rozmowy były rejestrowane. Działania takie należy ocenić jako niezgodne z prawem, gdyż banki poza prowadzonymi przez siebie domami maklerskimi nie mogą się zajmować doradztwem finansowym.

Inne banki zawarły w umowach postanowienia, które nadmiernie chroniły ich interesy. Mimo to konkretne produkty były sprzedawane klientom jako świetne okazje. Często nie informowały klienta, że w razie nadmiernego wzmocnienia złotówki nie będzie dopłacał różnicy między kursem uzgodnionym a tym, który złotówka osiągnęła w danym momencie. Kilka banków przewidziało w takiej sytuacji rozwiązanie umowy, tzn. wygaśnięcie obowiązku banku wykupienia pakietu transakcji po wyższej cenie. Natomiast w każdym wypadku, gdyby złotówka się osłabiła, klient musiał dopłacić do kursu przyjętego w umowie opcji. Bank był więc zawsze wygrany.

Banki wykorzystywały też wiedzę, do której klienci nie mają dostępu. Banki dysponują przecież zespołami analityków, którzy cały czas śledzą, co się dzieje na rynku finansowym, jakie rysują się tendencje. Dużo wcześniej odbierały sygnały, że trend się odwróci, ale kampania ich produktów trwała do ostatniej chwili. Nie można więc wykluczyć, że w niektórych wypadkach będzie można udowodnić, iż banki celowo nie wyprowadzały klientów z błędu i zatajały niekorzystne dla nich informacje, co wyczerpuje znamiona podstępu.

[srodtytul]Trzeba studiować regulaminy [/srodtytul]

Ponadto są banki, które ewidentnie naruszały swoje zobowiązania. Na przykład podpisały z klientami umowy ramowe na zawieranie terminowych transakcji walutowych w sytuacji dla siebie korzystnej, a po zmianie trendu bez podania przyczyny odmawiały zawierania nowych transakcji, które pozwoliłyby klientom odrobić straty.

Reklama
Reklama

Dlatego warto spojrzeć także w regulaminy swojego banku i sprawdzić, czy rzeczywiście może on odmówić realizacji zlecenia. Warto też spojrzeć, czy w razie późniejszej zmiany regulamin z nowym zapisem został prawidłowo doręczony klientowi.

Wiemy już, że nie każdy bank zadbał o to, by doręczyć zmieniony regulamin zgodnie z postanowieniami umowy. Jeśli tak się stało, można skutecznie twierdzić, że klient nie jest związany nowym regulaminem, a bank nie miał prawa odmówić zawarcia nowej transakcji.

[srodtytul]Jeśli klient jest przedsiębiorcą[/srodtytul]

Istotne może okazać się także to, że spory przedsiębiorców będą trafiać do sądu polubownego. Większość banków w umowach z klientami, którzy są przedsiębiorcami, zawarło zapis na sąd polubowny. W przypadku konsumentów tego typu zapisy w umowach znaleźć się nie mogą. Arbitra w postępowaniu przed sądem polubownym wybierają strony. Mogą one wybrać osobę, która doskonale orientuje się w przepisach i praktykach banków, a zatem z łatwością zrozumie mechanizmy ich działania w tego typu sprawach. Zrozumie też, do jakiego stopnia banki wykorzystywały swoją przewagę nad klientem, swoją uprzywilejowaną pozycję i niewiedzę klientów o sytuacji na rynku finansowym. To powinno działać na korzyść klienta banku.

Osoby fizyczne muszą występować o rozstrzygnięcie sporu do sądu powszechnego. Jednakże argumenty, którymi należy się posłużyć, są takie same jak w przypadku przedsiębiorców, czyli działanie pod wpływem błędu w związku z zatajeniem przez banki ryzyka, wykorzystanie przez banki pozycji dominującej oraz wykorzystanie przez nie wiedzy w sposób godzący w interesy klientów, a także uchybienia formalne.

Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Biznes
UE stawia na europejskie produkty, presja na Iran, słabe dane z Polski
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama