– Do 2012-2013 r. chcemy zagospodarować jeszcze więcej metanu. Z badań wynika, że nawet 80 proc. gazu będzie się do tego nadawać – powiedział „Rz” Mirosław Kugiel, prezes Kompanii Węglowej.
Moc pierwszych agregatów napędzanych metanem pozwoli na razie na pokrycie 10 proc. dobowego zapotrzebowania kopalń na energię (w dni powszednie, 30 proc. w dni wolne). Jednak oszczędności z tytułu ograniczenia zakupu energii elektrycznej i ciepła to nie jedyne źródła korzyści wynikające z pracy agregatu. – Ważny aspekt to bezpieczeństwo, wybuchy metanu to jedno z najgorszych zagrożeń w pracy górników – tłumaczy Kugiel. To w należącej do KW Halembie przez wybuch metanu zginęło w 2006 r. ponad 20 górników.
– Istotne są też sprawy ekonomii, inwestycja w taki agregat zwraca się w dwa lata – podkreślił Kugiel. – Dodatkowo obliczyliśmy, że dzięki redukcji emisji wygenerowane zostaną jednostki emisji ERU, które możemy sprzedać i zarobić na tym nawet 8 mln euro – wylicza. I dodaje, że nie można pominąć aspektu ekonomicznego – metan jest bowiem 21 razy silniejszy niż osławiony dwutlenek węgla (metan ma silniejszy wpływ na efekt cieplarniany). – A gdy zużywamy go w agregatach, zmniejszamy jego emisję do atmosfery – podkreślił Kugiel.
Kompania Węglowa planuje inwestycje w agregaty metanowe w swoich wszystkich kopalniach (za wyjątkiem Zimowita i Piasta, bo tam po prostu nie ma metanu). Metan wykorzystują też kopalnie innych spółek węglowych. Najbardziej zametanowione kopalnie Jastrzębskiej Spółki Węglowej (to tam w Boryni rok temu metan zabił sześciu górników) mają na tyle gazu, że nie dość, że wystarcza im na wewnętrzne potrzeby, to mogą go sprzedawać m.in. lokalnym ciepłowniom. JSW sprzedaje gaz Spółce Energetycznej Jastrzębie SA do produkcji ciepła i energii elektrycznej. Inwestycje w stację (ok. 10 mln zł) zwróciły się w półtora roku. Dzięki stacjom odmetanowiania kopalnie wychwytują na razie ok. 250 mln m szesc. metanu rocznie, zaś z danych Wyższego Urzędu Górniczego wynika, że tego gazu powstaje w kopalniach 878 mln m sześc. na rok.