Bogdanka ma już jeden strug Bucyrusa, który kupiła za 40 mln euro. Trwa jego rozruch, ale już po miesiącu maszyna pozwoliła na zwiększenie ilości węgla handlowego o 7 proc. Ma on dawać na dobę docelowo 10 tys. ton węgla (dla porównania strug w Zofiówce należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej daje 3,5 tys. ton węgla na dobę).
- W programie Bogdanki, zakładającym podwojenie wydobycia, technologia strugowa - w pokładach niskich i średnich - ma odgrywać kluczową rolę. Pewnie jeszcze jeden kompleks strugowy tam dostarczymy. Bogdanka ma eksploatować pole Stefanów jako podstawowe. A tam są pokłady czysto strugowe o miąższości do 1,5 metra. Ekonomiczność polega na tym, by wydobywać praktycznie czysty węgiel, który nie wymaga płukania. Takie są oczekiwania Bogdanki – mówi Burzan. Nie wykluczył, że Bucyrus dostarczy także podobne urządzenia do innych polskich kopalń, dla których właśnie inwestycja w strugi może być sposobem na przetrwanie.
Powód? Kompleks strugowy to specjalny, mały kombajn, który pracuje w pokładach bardzo niskich, cienkich, właśnie o wysokości do 1,5 m (dla porównania klasyczny kombajn pracuje w ścianach ok. 2 m a nawet wyższych, więc do niskich nie mógłby zostać wstawiony). Jest to urządzenie w pełni zautomatyzowane, stąd wydobycie odbywa się zdalnie. Nazwa strug pochodzi od tego, że kompleks ten zakończony jest czymś na kształt „drapaka”, który pazurami kruszy węgiel - dzięki czemu od razu są to znacznie mniejsze kawałki urobku. Klasyczny kombajn natomiast zakończony jest tarczą obracającą się i drążącą ścianę (patrz [link=http://www.rp.pl/artykul/405703.html]"Różowa Jola z kopalni Murcki"[/link]).