Reklama

Umowa gazowa z Rosją czeka tylko na podpisy

Rosjanie oficjalnie poinformowali o tym, że są gotowi popisać umowę gazową z Polską. Nasz rząd czeka jeszcze na stanowisko Brukseli

Aktualizacja: 20.05.2010 04:13 Publikacja: 19.05.2010 22:19

Wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew

Wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew

Foto: Bloomberg

Niespodzianki nie ma – umowę gazową z Polską ma podpisać w imieniu władz Rosji wicepremier Igor Sieczyn. – Oficjalnie powiadomiliśmy stronę polską o zakończeniu wewnętrznych procedur koniecznych do podpisania porozumienia i gotowi jesteśmy podpisać je w dowolnym momencie – zapowiedział mediom minister energetyki Siergiej Szmatko.

Nie wiadomo wciąż, kiedy Waldemar Pawlak i Igor Sieczyn się spotkają. Ministerstwo Gospodarki czeka na ostateczną opinię Komisji Europejskiej, która zgłaszała zastrzeżenia do uzgodnionych porozumień. Wątpliwości budzi zwłaszcza sposób wykorzystania biegnącego przez Polskę rurociągu jamalskiego, którym gaz płynie na zamówienie PGNiG i do Niemiec. Tydzień temu wiceminister Joanna Strzelec-Łobodzińska przekonywała do umowy urzędników KE, a potem resort przesłał pisemne wyjaśnienia. Są one obecnie analizowane w Brukseli.

Wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew zapewniał dziś w Warszawie, że wszystkie umowy były analizowane pod kątem zgodności z prawem unijnym.

Miedwiediew w Warszawie podpisywał umowę stypendialną z Uniwersytetem Warszawskim, wspólnie z szefami spółki EuRoPol Gaz. Obie firmy ufundują w ciągu pięciu lat 18 stypendiów dla uczestników studiów doktoranckich zainteresowanych relacjami polsko-rosyjskimi, na co przeznaczyć zamierzają w sumie ponad 100 tys. euro.

Przeciwko umowie protestowała grupa kilkudziesięciu studentów, którzy zorganizowali w związku z przyjazdem wiceprezesa rosyjskiego koncernu happening przed uniwersytetem. Aleksander Miedwiediew w czasie wykładu dla studentów przekonywał, że jego firma działa na rzecz poprawy bezpieczeństwa energetycznego. Twierdził, że Gazprom funkcjonuje jak szwajcarski zegarek i nigdy nie zatrzymywał dostaw do klientów w Europie. Jednocześnie całą winę za oba kryzysy – w styczniu 2008 i 2009 r. – zrzucił na Ukrainę. – To wynik działalności tego kraju tranzytowego – dodał.

Reklama
Reklama

Dla przypomnienia: na skutek braku uzgodnień w sprawie ceny gazu to rosyjski Gazprom przerwał dostawy tego surowca nie tylko dla samej Ukrainy, ale i przeznaczonego na tranzyt dla państw Unii. W efekcie w styczniu 2009 r. w czasie mrozów w wielu krajach zabrakło gazu.

Wiceprezes Miedwiediew przekonywał studentów UW, że jego firmie zależy na eksporcie gazu do Europy, więc nie ma mowy o jednostronnej zależności. Rosyjski potentat postanowił wybudować dwa gigantyczne i kosztowne gazociągi (Nord Stream przez Bałtyk i South Stream przez Morze Czarne), by zwiększyć dostawy do Europy, a przy okazji zablokować unijny projekt rurociągu Nabucco do transportu gazu kaspijskiego

Biznes
Czy zagraniczne firmy powinny dostać publiczne pieniądze? Polacy odpowiadają
Biznes
Minister finansów Łotwy dla „Rzeczpospolitej”: Musimy pomagać Ukrainie aż do zwycięstwa
Biznes
Local content, weto Węgier ws. sankcji na Rosję i hossa w zbrojeniówce
Patronat Rzeczpospolitej
33. Gala Liderów Polskiego Biznesu – 35 lat Business Centre Club - odpowiedzialne przywództwo w czasach przełomu
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama