Reklama

Do Polski może przypływać więcej węgla z importu

Dzięki inwestycjom portów morskich blokada importu czarnego złota zniknie. A ten wzrośnie, bo polskie kopalnie nie będą mieć pieniędzy na zwiększenie produkcji

Publikacja: 02.08.2010 01:27

Do Polski może przypływać więcej węgla z importu

Foto: Bloomberg

Zdaniem Janusza Steinhoffa, byłego ministra gospodarki, Polska musi się szykować na większy import węgla po decyzji Komisji Europejskiej, która od 2011 r. zezwoli jedynie na dotacje na zamykanie kopalń, a nie na inwestowanie w ich rozwój.

– Bo polskie wydobycie nie wzrośnie, a zużycie węgla się nie zmniejszy – tłumaczy Steinhoff.

Dla przykładu Kompania Węglowa, największa spółka w branży, planuje do 2015 r. zmniejszenie produkcji aż o 7 mln ton węgla rocznie. Tylko Bogdanka planuje znaczne zwiększenie wydobycia (w 2014 r. podwoi je do 11,1 mln ton).

Dotychczas hamulcem większego importu były możliwości polskich portów morskich. Obecnie cztery największe polskie porty morskie mogą przeładować w imporcie ok. 14 mln ton węgla rocznie. W ciągu roku ich możliwości mają się zwiększyć aż o ok. 7 – 10 mln ton przeładunku surowca. Stanie się to po zakończeniu przez Sea Invest rozbudowy terminalu węglowego w gdańskim porcie.

– Prace powinny się zakończyć pod koniec przyszłego roku – mówi Janusz Kasprowicz, rzecznik spółki zarządzającej gdańskim nabrzeżem. Inwestycja warta ok. 41 mln euro ma umożliwić import węgla przez gdański port. Obecnie z przyczyn technologicznych możliwy jest tam eksport surowca (10 mln ton rocznie).

Reklama
Reklama

Z kolei porty Szczecin-Świnoujście i Gdynia nie wykorzystują swoich możliwości. Gdynia może przeładować w imporcie ok. 3 mln ton węgla, w 2009 r. przyjęła zaledwie 1 mln ton. Przez zachodniopomorskie porty do kraju trafiło w 2009 roku 2 mln ton tego paliwa.

– Spółki przeładunkowe w naszych portach są w stanie przeładować w imporcie ok. 10 mln ton węgla rocznie – mówi Wojciech Sobecki, rzecznik zespołu portów Szczecin-Świnoujście.

Wartość importowanego paliwa na poziomie 10 mln ton rocznie to ok. 3,5 mld zł (dla porównania same tylko polskie elektrownie spalają rocznie ok. 42 mln ton węgla wartego ponad 11,5 mld zł). Jednak za kilka lat Polska może być zmuszona do importu ok. 15 mln ton surowca. A jego eksport spada. – Naszym zdaniem w najbliższych latach eksport węgla z Polski powinien się utrzymać w granicach 7 – 8 mln ton. Z chwilą wejścia w życie projektu rozporządzenia Komisji Europejskiej przewidującego udzielanie pomocy publicznej jedynie dla zamykanych kopalń wielkość eksportu musiałaby ulec pewnej korekcie – mówi „Rz” Jerzy Podsiadło, prezes Węglokoksu, głównego eksportera polskiego węgla. Pytany o większy import drogą morską podkreślił, że potencjalny wzrost mocy przeładunkowych w portach polskich dotyczyć będzie wszystkich masowych towarów (rudy żelaza oraz innych minerałów).

Import drogą morską opłaca się głównie na północy Polski. Według strategii rozwoju portów morskich będą one też zabiegać o obsługę tranzytu węgla do Niemiec, gdzie niedobór tego paliwa szacuje się na 20 mln ton (import węgla do całej UE to ok. 180 mln ton rocznie).

Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama