Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdził decyzję prezesa UOKiK zakazującą przejęcia przez największego wytwórcę energii w kraju – Polską Grupę Energetyczną – państwowego koncernu Energa.
Umowa o zakupie przez PGE 84 proc. akcji gdańskiej spółki za 7,5 mld zł została podpisana jeszcze w 2010 r. UOKiK na początku ubiegłego roku nie zgodził się na sfinalizowanie transakcji, bo po połączeniu firma mogłaby zbyt swobodnie dyktować ceny energii. PGE od razu odwołała się od tej decyzji, ale sprawa dopiero wczoraj znalazła swój finał w sądzie. Wyrok okazał się niekorzystny dla energetycznej grupy.
PGE nie zdecydowała jeszcze, czy odwoła się do Sądu Apelacyjnego. – Oczekujemy na pisemne uzasadnienie wyroku – mówi Łukasz Witkowski, rzecznik spółki.
Od komentarzy wstrzymuje się także Ministerstwo Skarbu, które sprawuje nadzór właścicielski nad Energą i większościowym pakietem akcji PGE. – Od PGE zależy, czy skorzysta z prawa do odwołania do wyższej instancji. Niezależnie od tego będziemy chcieli się zapoznać z pisemnym uzasadnieniem orzeczenia. Dopiero wtedy, uwzględniając decyzje PGE, będziemy podejmować dalsze kroki – poinformowała Magdalena Kobos, rzeczniczka resortu.
7,5 mld zł była skłonna zapłacić Polska Grupa Energetyczna za pakiet kontrolny akcji gdańskiej Energi
Tymczasem resort skarbu już wcześniej sygnalizował, że przygotowuje inne scenariusze dla Energi, jak choćby znalezienie innego inwestora branżowego albo jej debiut na warszawskiej giełdzie. Jednak z naszych informacji wynika, że do upublicznienia spółki nie dojdzie szybko.
– Resort skupia się obecnie na sprzedaży Zespołu Elektrowni Pątnów – Adamów – Konin (ZE PAK), dlatego wprowadzenie Energii na giełdę w tym roku jest mało realne – mówi „Rz" osoba zbliżona do resortu skarbu.