Głęboki kryzys w polskim przemyśle meblarskim rozkłada na łopatki kolejnego producenta. Wniosek o upadłość złożył Fameg z Radomska, jeden z największych w Europie producentów drewnianych giętych krzeseł. Jeszcze dwa lata temu firma, której początki sięgają 1881 r., zatrudniała pół tysiąca osób.
Fameg składa wniosek o upadłość. Produkcja krzeseł mocno spadła
Od wiosny ubiegłego roku ratowała pogarszającą się kondycję restrukturyzacją i układem z wierzycielami podzielonymi na 14 grup. Rozłożenie ich należności na raty, spłacane nawet przez 60 miesięcy, wraz z częściową redukcją zadłużenia, miało pozwolić na kontynuowanie produkcji zakładu, należącego do największych pracodawców Radomska. Jednak pogarszająca się sytuacja sektora radykalnie pogorszyła perspektywy producenta.
– To pokłosie braku konkurencyjności branży, drogiego i coraz trudniej dostępnego surowca, wysokich kosztów energii elektrycznej i rosnących płac, które w ostatnich kilku latach bardzo poszły w górę, niewspółmiernie do produktywności – mówi Michał Strzelecki, dyrektor biura Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli. W Famegu wyjątkowo boleśnie uderzyła bardzo tania, azjatycka konkurencja. – Ci, którzy produkują krzesła, mają z nią wyjątkowo duży problem – dodaje Strzelecki.
Czytaj więcej
Polska branża meblarska nie może wydostać się z dołka już od ponad czterech lat. Chińska konkurencja wypiera nas z rynków zagranicznych i coraz bar...
Polskie meblarstwo czwarty rok walczy z dekoniunkturą
W najlepszych dla branży czasach Fameg produkował dziennie nawet 8 tys. krzeseł. Potem poziom produkcji stopniał do ok. 5 tys., a ostatnio skurczył się do 2 tys. Zdaniem Tomasza Wiktorskiego, dyrektora zarządzającego firmy konsultingowej B+R Studio specjalizującej się w doradztwie dla branży meblarskiej i drzewnej, dla utrzymania infrastruktury, pracowników i pokrycia kosztów stałych taka sytuacja jest na dłuższą metę bardzo trudna. Tymczasem podobne kłopoty przeżywają także inne firmy. – Mamy dekoniunkturę już czwarty rok z rzędu. Od ostatniego roku nie przypominam sobie rozmowy z meblarzami, która miałaby jakiś pozytywny wydźwięk – mówi Wiktorski.
Nic nie wskazuje na to, by negatywny trend miał się odwrócić. Perspektywy pogarsza przedłużająca się wojna w Ukrainie i nieprzewidywalny konflikt na Bliskim Wschodzie, pogłębiające obawy konsumentów i osłabiające chęć zakupów. W rezultacie słabnie zarówno krajowa sprzedaż mebli, jak i eksport. Według danych Banku Pekao, w pierwszym półroczu 2026 r. ta pierwsza spadła o 8 proc., z kolei eksport zmalał o 5 proc.
W stagnacji pogrążony jest niemal cały unijny przemysł meblarski, ale Polska praktycznie nie zwiększyła w nim swoich udziałów od 2019 r. – W tym czasie w najlepsze trwała jednak ekspansja producentów chińskich, którzy w ciągu sześciu lat zwiększyli swoje udziały w unijnym imporcie o ponad 6 punktów procentowych – informują analitycy Banku Pekao.
Chińczycy to jedna z przyczyn problemów polskiego przemysłu meblarskiego, zarówno w Polsce, jak i na najważniejszych dla polskich mebli rynkach eksportowych. Według B+R Studio, wartość sprowadzanych do Polski mebli z Chin osiągnęła w 2025 r. rekordowy poziom 1,1 mld euro. Przed pandemią, w 2019 r. sprowadziliśmy meble za 545 mln euro, co oznacza, że w ciągu 6 lat import do Polski mebli z Chin, znacznie tańszych od mebli polskich, podwoił swoją wartość. W tym czasie udział Chin w polskim imporcie mebli zwiększył się do około 35 proc., co jest drugim (po Holandii importującej z Chin 46 proc.) najwyższym wynikiem w całej UE.
Tania konkurencja z Azji i rosnące koszty pracy
Tania azjatycka konkurencja nałożyła się na wzrost kosztów, w których najbardziej rosną składniki niezależne od branży. Przy tym nastąpiła zmiana ich struktury: udział materiałów i energii spada, natomiast rośnie udział wszystkich pozostałych: podatków, wynagrodzeń i ubezpieczeń społecznych. Według B+R Studio, od stycznia 2022 r. do lipca 2026 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w polskiej branży meblarskiej wzrosło o połowę, do 7065 zł.
Czytaj więcej
Rosnące zadłużenie, ograniczona dostępność drewna i kolejne regulacje coraz mocniej uderzają w przemysł drzewno-meblarski. Branża alarmuje, że bez...
Producenci mebli obniżają więc koszty, tnąc zatrudnienie. W latach 2022-2026 liczba etatów zmalała o 30 tys. Zarazem przybywa upadłości. Według Coface, w 2025 r. w produkcji mebli odnotowano ich 82, w porównaniu do 70 upadłości w 2024 r. , 53 w 2023 r., 37 w 2022 r. i 22 upadłości w 2021 r. Poprawę sytuacji mogłaby przynieść automatyzacja produkcji, konsolidacja i poprawa dostępu do klienta poprzez skrócenie drogi do rynku (dzięki np. e-commerce czy własnym sieciom i markom). Ale ponieważ w eksporcie coraz większym problemem stają się regulacje, które odbierają polskim firmom konkurencyjność wobec producentów z Azji, niewykluczone, że niektóre firmy zaczną myśleć o relokacji produkcji.
Polskim producentom brakuje milionów metrów sześciennych drewna
Z prezesem Famegu nie udało nam się porozmawiać. Tymczasem z kryzysu nie może wydobyć się także branża drzewna, której brakuje surowca. Po wybuchu wojny w Ukrainie na polskim rynku zabrakło 3 mln metrów sześciennych drewna oraz biomasy sprowadzanych z objętych sankcjami Rosji i Białorusi. Na dodatek sektor energetyczny i gospodarstwa domowe wywołały lawinowy wzrost zapotrzebowania na drewno do produkcji pelletu.
– Wzrost produkcji pelletu w latach 2021-2025 o 550 tys. ton pochłania rocznie ekwiwalent około 1,2 mln metrów sześciennych drewna, które ze względu na spadek krajowej podaży stało się towarem skrajnie deficytowym – informuje Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna zrzeszająca przedsiębiorców i organizacje reprezentujące obok przemysłu meblarskiego, także tartaczny, płytowy i papierniczy.
Planowana sprzedaż drewna przez Lasy Państwowe w 2026 r. wynosi około 37,2 mln metrów sześciennych. Ministerstwo Klimatu i Środowiska deklaruje utrzymanie podaży na poziomie 38 mln m sześc. , jednak również ten poziom jest niewystarczający wobec potrzeb gospodarki, a według Koalicji, obecnie nawet on nie został realnie zapewniony. Bezpieczna podaż powinna wynosić co najmniej 41 mln m sześc. rocznie, tymczasem przemysł nie jest już w stanie kompensować tak dużego niedoboru drewna.
To zmusza przedsiębiorców do zmniejszania produkcji i redukowania zatrudnienia. W 2025 r. w produkcji wyrobów z drewna upadło 117 firm, wobec 85 rok wcześniej i 33 producentów cztery lata temu. W połowie 2026 r. niespłacone zadłużenie firm drzewnych wynosiło 216,3 mln zł.