Zatapiany rosnącymi długami przemysł drzewno-meblarski skarży się prezydentowi Karolowi Nawrockiemu i premierowi Donaldowi Tuskowi na działania Ministerstwa Klimatu i Środowiska, obwiniając je o „niszczenie jednego z filarów polskiej gospodarki”. Chodzi o ograniczanie dostępu do drewna i zwiększanie nakładanych na branżę obciążeń.
Czytaj więcej
Po pierwszym kwartale 2026 r. polski eksport zwiększył o 2,2 proc. r/r, ale dla niektórych proeksportowych branż, jak meblarskiej czy motoryzacyjne...
Według niepublikowanego jeszcze raportu Krajowego Rejestru Długów, do którego dotarła „Rzeczpospolita”, niespłacone zadłużenie sektora sięga już 352 mln zł, z których 135,7 mln zł przypada na producentów i sprzedawców mebli, natomiast 216,3 mln zł – na firmy drzewne. – W ciągu ostatniego roku wyraźnie pogorszyła się wiarygodność płatnicza tych przedsiębiorstw – informuje KRD, według którego średni nieuregulowany dług firmy z produkcji lub sprzedaży mebli to 43,9 tys. zł, a w przypadku branży drzewnej 51,6 tys. zł. W rezultacie w meblarstwie poza najwyższą strefą wiarygodności płatniczej znalazło się już 26 proc. podmiotów, podczas gdy rok wcześniej było to 14 proc. Z kolei w branży drzewnej ten odsetek wynosi 21 proc. wobec 13 proc. rok wcześniej. W dodatku nic nie wskazuje, by ten negatywny trend został wyhamowany. – Już co czwarta firma meblarska wymaga dziś większej ostrożności przy sprzedaży z odroczonym terminem zapłaty, a w branży drzewnej co piąta – mówi Adam Łącki, prezes KRD.
Zamiast stabilizacji – mniej drewna i więcej bankructw
– Mamy do czynienia z sytuacją, w której resort realizuje politykę uderzającą w polskie firmy, pracowników i lokalne społeczności. Nie możemy dłużej patrzeć na niszczenie jednego z filarów polskiej gospodarki – alarmują w liście do prezydenta i premiera przedstawiciele branży skupieni w Koalicji na rzecz Polskiego Drewna. Zrzeszone w niej firmy odpowiadają za 5 proc. polskiego PKB. Bezpośrednia interwencja na szczytach władz – skarga została skierowana także do sejmowych liderów – to efekt szybkiego pogarszania się sytuacji w polskim przemyśle meblarskim i drzewnym, m.in. wskutek braków drewna do produkcji. Według Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, średnia ilość surowca, przy której rynek funkcjonował w miarę stabilnie, to 41 mln metrów sześciennych rocznie. Tymczasem w 2025 r. dostępne było 38 mln metrów, a w 2026 r. już tylko 37 mln.
Czytaj więcej
Black Red White zamyka działalność produkcyjną w zakładzie w Zamościu. Produkcja mebli kuchennych ma zostać wygaszona do końca II kwartału 2026 r....
Zdaniem sygnatariuszy listu, Ministerstwo Środowiska prowadzi politykę konsekwentnego ograniczania dostępności krajowego drewna oraz zwiększania obciążeń nakładanych na sektor drzewny, a decyzje resortu podejmowane są bez rzetelnej oceny skutków gospodarczych i społecznych. Te natomiast skutkują wzrostem kosztów produkcji i utratą miejsc pracy. Z analiz Coface wynika, że w 2025 r. w produkcji mebli odnotowano 82 upadłości, w porównaniu do 70 upadłości w 2024 r., 53 w 2023 r., 37 w 2022 r. i 22 upadłości w 2021 r. Jeszcze gorzej wygląda statystyka w produkcji wyrobów z drewna, gdzie w 2025 r. upadło 117 producentów, wobec 85 producentów rok wcześniej i 33 producentów cztery lata temu.
Branża ostrzega: nowe przepisy mogą kosztować setki milionów
Szczególne oburzenie przedsiębiorców ma wywoływać projekt nowelizacji ustawy o lasach (UD108), który przewiduje przekazywanie przez Lasy Państwowe środków odpowiadających 2 proc. przychodów ze sprzedaży drewna na cele niezwiązane bezpośrednio z prowadzeniem gospodarki leśnej. Według szacunków oznacza to wyprowadzenie z systemu ponad 200 mln zł rocznie. Jeśli doliczyć wcześniejsze moratoria wyłączające kolejne powierzchnie Lasów Państwowych z użytkowania gospodarczego (lasy społeczne, nowe rezerwaty, starolasy, „zielona” Tarcza Wschód), to dalsze negatywne skutki ograniczenia podaży surowca jeszcze bardziej ograniczą inwestycje, zamkną więcej zakładów i doprowadzą do kolejnej fali zwolnień. Według szacunków ekspertów, ograniczenie aktywnej gospodarki leśnej na 20 proc. powierzchni lasów zagrozi nawet 70 tysiącom miejsc pracy.
Czytaj więcej
Niektóre powody, dla których wciąż tak trudno chronić dzieci przed wykorzystującymi je seksualnie dorosłymi, mogą wręcz szokować. Jeden z moich roz...
Zwłaszcza że postępujący spadek zamówień i rosnąca tania azjatycka konkurencja doprowadziły już do zmniejszenia opłacalności, spadku eksportu i dużych cięć w zatrudnieniu. Choć w UE polski przemysł drzewno-meblarski wciąż jest trzecim pod względem wielkości produkcji, to coraz więcej firm plajtuje: według Coface, w 2025 r. w produkcji mebli odnotowano 82 upadłości, w porównaniu do 70 upadłości w 2024 r., 53 w 2023 r., 37 w 2022 r. i 22 upadłości w 2021 r. Jeszcze gorzej wygląda statystyka w produkcji wyrobów z drewna, gdzie w 2025 r. upadło 117 producentów, wobec 85 producentów rok wcześniej i 33 producentów cztery lata temu.
Kryzys wychodzi poza fabryki. Problemy obejmują cały łańcuch dostaw
Eksperci KRD zwracają uwagę, że problemem branży staje się nie tylko cena samego drewna, ale również przewidywalność dostaw, certyfikacja, dokumentacja i koszt zgodności z regulacjami. Emocje budzi rozporządzenie UE przeciw wylesianiu EUDR, nakładające bezwzględny obowiązek udowodnienia, że drewno nie pochodzi z terenów wylesionych ani zdegradowanych. Zacznie obowiązywać od 30 grudnia 2026 r. (z dodatkowym odroczeniem od 30 czerwca 2027 r. dla mikro- i małych firm), co zmusi producentów mebli, tartaków oraz dystrybutorów do gromadzenia danych o pochodzeniu surowca, obsługi dokumentacji należytej staranności i pracy z cyfrowym systemem zgłoszeń. Do tego dojdzie rygorystyczny monitoring całego łańcucha dostaw, audyty, dodatkowe koszty i wysokie kary w przypadku niedopełnienia obowiązków lub wprowadzenia na rynek produktów niezgodnych z EUDR.
Czytaj więcej
Duńska marka lifestyle’owa Søstrene Grene wchodzi do Polski. Sklep internetowy oraz aplikacja mobilna ruszą 30 marca. W ofercie znajdują się m.in....
To wszystko jeszcze pogorszy i tak już bardzo trudną sytuację przedsiębiorców drzewno-meblarskich. Zwłaszcza producentów, bo w segmencie meblarskim trzy czwarte zadłużenia koncentruje się po ich stronie, reszta obciąża handel hurtowy i detaliczny. W branży drzewnej obraz jest bardziej niepokojący: zadłużenie rozkłada się tu niemal po równo między produkcję wyrobów z drewna a handel hurtowy drewnem i materiałami budowlanymi. – To znaczący sygnał, że kryzys płynności nie zatrzymał się na fabrykach, ale wciągnął w spiralę zadłużenia również dystrybutorów, którzy stoją między producentem surowca a odbiorcą gotowego wyrobu – ostrzega KRD.