Lokowanie nowego biznesu na terenie pogórniczym zawsze będzie dużym wyznaniem – oceniają eksperci uczestniczący w panelu: „Tereny pogórnicze: nowe funkcje, energia, biznes”, który był częścią odbywającego się w Katowicach kongresu górniczego Future Mining.

Doświadczenia Spółki Restrukturyzacji Kopalń wskazują jednak, że można znaleźć inwestora także dla trudniejszych lokalizacji, mimo wiążących się z tym wyzwań. – Staramy się nie być wyłącznie akwizytorem działek po dawnych kopalniach, chcemy też budować oferty inwestycyjne i robimy to we współpracy z gminami. Bardzo dobrym przykładem takiej współpracy jest chociażby miasto Bytom, gdzie udało nam się przygotować dwa bardzo dobre przedsięwzięcia na terenach pogórniczych. Jednym z nich jest Park Bytom i 19 hektarów po kopalni Miechowice, które nabyło Towarzystwo Finansowe Silesia po to, żeby zrealizować tam przedsięwzięcie o wartości ponad 200 mln zł – powiedział Jarosław Wieszołek, prezes SRK.

Kolejny projekt to efekt współpracy z Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną. Spółka Restrukturyzacji Kopalń przekazała nieruchomość o powierzchni 12 hektarów, na której powstanie akcelerator biznesowy. Celem jest pobudzenie aktywności gospodarczej na terenach, które wcześniej należały do kopalni Centrum w Bytomiu. - Większość wniosków dotyczących rozwoju terenów pokopalnianych zostało zrealizowanych i te nieruchomości trafiły do samorządów, które wykorzystują w ich zagospodarowaniu środki, jakie były dostępne w ramach Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Jeśli było źródło finansowania, był wniosek gminy, realizowaliśmy go, by umożliwić wdrażanie przedsięwzięć znajdujących społeczną akceptację – powiedział prezes.

Prezydent Rybnika Piotr Kuczera podkreślał, że gminy mają konkretne pomysły na zagospodarowanie terenów po kopalniach, ale ich realizacja zaczyna się od jednego kluczowego kroku – darowizny ze strony SRK.

- Mam świadomość, że po kopalni Rymer pozostały bardzo duże przestrzenie i jest to element zabezpieczenia gospodarczego dzielnicy Niedobczyce. Jest też element rekreacyjny, czyli hałda, która będzie przestrzenią dla produktu turystycznego powiązanego m.in. z zabytkową kopalnią Ignacy. Tutaj ukłon w stronę SRK, bo bez przekazania własności nie moglibyśmy aspirować do środków europejskich. Mamy też tereny, które potencjalnie mogłyby być zagospodarowane w kierunku „mieszkaniówki” – wyliczał z kolei prezydent Rybnika Piotr Kuczera. Dodał także, że samorząd przez ostatnie lata nabiera także sporo doświadczeń wynikających ze współpracy ze Spółką oraz korzystania z funduszy państwowych i unijnych.

Tereny SRK, pomysły gmin i zewnętrzne instrumenty finansowe. Punktem styku - współpraca, która umożliwia gruntowną przemianę i udaną transformację pogórniczych terenów.

Prezes SRK zwrócił także uwagę na problem hałd i zwałowisk, bo to też są tereny pogórnicze, – Do pory procesowi rekultywacji poddaliśmy dwieście sześćdziesiąt hektarów, dziewięćdziesiąt hektarów jest w procesie rekultywacji. Na uwagę zasługuje fakt, że przed nami jest jeszcze tysiąc hektarów, które powinny zostać poddane procesowi rekultywacji. I to jest kolejny zasób nieruchomości, które mogą potencjalnie wrócić do gospodarki bądź stanowić to wypełnienie tych funkcji społecznych – wskazał.

SRK w pierwszej kolejności postawiła sobie za cel likwidacje zapożarowanych hałd biorąc pod uwagę elementy środowiskowe i społeczne.

- W zakresie likwidacji zapożarowanej hałdy Pokój I - Pokój II osiągnęliśmy duży sukces. Z 19 hektarów na 18 hektarach zlikwidowaliśmy zapożarowanie. To jest pierwszy krok do tego żeby ten teren mógł być ponownie wykorzystany – wyjaśnił prezes.

Są jeszcze inne obszary, które powinny temu procesowi być poddane.

– W tej chwili czynimy starania, żeby zawrzeć umowę z wykonawcą na rekultywację, czyli naprawę hałdy w Pszowie. To bardzo trudne i skomplikowane zadanie inżynieryjne i społecznie oczekiwane. Przygotowania trwają już ponad 5 lat, a sam proces realizacji ma trwać 7 lat, co pokazuje jak ogromne jest to przedsięwzięcie – powiedział. Podkreślił, że te przestrzenie również zasługują na wykorzystanie.

Andrzej Zabiegliński, wiceprezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, podkreślał z kolei, że szkody górnicze pozostają kluczowym wyzwaniem dla terenów pogórniczych. – Trzeba jednak mieć świadomość, że teren samego zakładu górniczego jest chroniony poprzez filary pod ziemią na obszarze około 80 -100 ha. Było to bowiem serce samej kopalni, które pozostaje bezpieczne także dla kolejnych inwestycji – uspokajał.

Bariery decyzyjne i prawne

Michał Pierończyk, prezydent Rudy Śląskiej, informował, że w jego regionie są tereny po kopalniach, ale także po Hucie Pokój. – My jako samorząd wspieramy te działania, które poprawią dostęp do infrastruktury. Budujemy drogę, która łączy autostradę A4 z drogami prowadzącymi na te tereny. Przed nami likwidacja kopalni w Bielszowice. Tam jest infrastruktura kolejowa. Postulujemy odtworzenie tras kolejowych, co powinno pomóc w znalezieniu inwestora. Tego typu działania wymagają koordynacji z poziomu polityki przemysłowej. Kogoś na poziomie ministerialnym, kto dałby zielone światło dla tego typu decyzji – wskazuje.

Michał Pierończyk przywołał projekty związane z niwelowaniem skutków wieloletniej działalności górniczej. - Ze Spółką Restrukturyzacji Kopalń mamy doświadczenia. Wielki sukces to ugaszona hałda po kopalni Wawel przy ul. Bukowej przy udziale środków z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. SRK przy wsparciu ze środków Funduszu ugasiła też większą część hałdy na Pokoju - wskazał prezydent Michał Pierończyk.

Dobrze przygotowane tereny to większa szansa na przyciągnięcie inwestorów. 

Pojawiają się też bariery w postaci przepisów środowiskowych. – Mówimy o rekultywacji terenów pogórniczych, a rekultywacja, czytając literę prawa, może być w kierunku leśnym albo w kierunku rolnym. Tracimy walor przemysłowy tych terenów, jak choćby przyłączenie do sieci. To dzisiaj jest atut, bo na terenach po kopalniach jest bardzo duża moc przyłączeniowa. Rozpoczynając proces rekultywacji w kierunku przemysłowym, rozbijamy się na przepisach środowiskowych – mówiła Jolanta Domirska, prezes firmy Bioeko z Grupy Tauron. Podkreślała, że w pierwszej kolejności trzeba zrekultywować teren w kierunku rolnym lub leśnym, a potem dopiero zmieniać i przekształcać go ponownie na teren przemysłowy, co jest obarczone ryzykiem, bo de facto na takim terenie obowiązuje zakaz zabudowy przez kilkadziesiąt lat. Istnieją co prawda mechanizmy prawne pozwalające likwidować te zakazy, ale powodują one, że ścieżka administracyjna jest długa i trudna.

Materiał Promocyjny