Truth Social od 1 sierpnia ma wprowadzić abonament w wysokości 100 tys. dolarów miesięcznie za szybszy dostęp do wpisów Donalda Trumpa. Sprawa budzi gorące emocje. Amerykańskie media informują, że przedstawiciele Kongresu zwrócili się do tamtejszej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd z wnioskiem o zbadanie, czy plany Truth Social nie naruszają federalnych przepisów dotyczących papierów wartościowych.

Czytaj więcej

Wpisy Trumpa poruszają giełdą. Teraz jego firma chce na tym zarabiać

– Niezależnie od tego, jak ostatecznie amerykańskie organy regulacyjne ocenią ten model, już dziś rodzi on fundamentalne pytanie: czy komunikacja prezydenta demokratycznego państwa powinna być przedmiotem komercyjnej sprzedaży dla tych, których stać na zapłacenie 100 tys. dolarów miesięcznie? Z punktu widzenia zaufania do rynków kapitałowych oraz podstawowych zasad funkcjonowania demokracji odpowiedź powinna brzmieć jednoznacznie: nie – mówi Radoslav Kasík, współzałożyciel Finax.

Polski nadzorca głosu w tej sprawie zabierać nie chce. – KNF nadzoruje rynek w Polsce, nie będziemy komentować specyfiki rynku USA – mówi Jacek Barszczewski, rzecznik Komisji.

Truth Social i asymetria informacji na rynku

Eksperci zgodnie twierdzą, że plany Truth Social to nie jedynie nowy model biznesowy, ale niebezpieczny precedens.

– Taki krok nie musi automatycznie naruszać prawa, jednak z etycznego punktu widzenia stanowi poważny problem dla zaufania do uczciwości i przejrzystości rynków kapitałowych – podkreśla Kasík. Wtóruje mu Jakub Kubacki, członek zarządu XTB.

Czytaj więcej

Donald Trump ma szczęście do inwestycji

– Opłaty stanowią niebezpieczny i nieetyczny precedens monetyzacji informacji państwowych, tworząc sztuczną asymetrię informacyjną na rynku. W przeciwieństwie do standardowego handlu o wysokiej częstotliwości (HFT), inicjatywa ta oferuje uprzywilejowany dostęp do źródła danych, co uderza w równe szanse inwestorów – podkreśla Kubacki. W podobnym tonie wypowiada się Piotr Cieślak, dyrektor zarządzający ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

– Przewaga technologiczna i uprzywilejowany dostęp do informacji to dwie różne kwestie. Choć HFT również budzić może wątpliwości, jego przewaga wynika z inwestycji w technologię i szybkość realizacji zleceń, a nie z wcześniejszego dostępu do informacji. Wcześniejszy dostęp do potencjalnie cenotwórczych komunikatów może podważać zasadę równego dostępu do informacji i takie pomysły nigdy nie powinny być rozważane, tym bardziej, że wiele razy widzieliśmy, jak silnie wpisy prezydenta USA wpływały na rynki – mówi Cieślak.

Szybszy dostęp do wpisów Trumpa może być wart miliony

Na pierwszy rzut oka kwota 100 tys. dolarów miesięcznie może wydawać się absurdalnie wysoka. Ale w świecie handlu wysokich częstotliwości to jednak stosunkowo niewielki wydatek. Największe banki inwestycyjne, fundusze hedgingowe i firmy zajmujące się handlem algorytmicznym inwestują co roku setki milionów dolarów w infrastrukturę, która pozwala skrócić czas przesyłu informacji o mikrosekundy. W tej branży szybkość nie jest przewagą konkurencyjną, ale warunkiem przetrwania.

Czytaj więcej

Trump Media nagrodzi akcjonariuszy cyfrowymi tokenami

– Gdyby płatna usługa Truth Social zapewniała profesjonalnym uczestnikom rynku choćby minimalną przewagę czasową w dostępie do wypowiedzi prezydenta, dla wielu firm byłaby to inwestycja o potencjalnie wielokrotnej stopie zwrotu. Decyzje dotyczące ceł, sankcji, umów handlowych, regulacji czy wydarzeń geopolitycznych potrafią w ciągu chwili wpłynąć na ceny akcji, obligacji, walut i surowców – podkreśla Kasík. Dodaje, że jeśli spółka kontrolowana przez rodzinę prezydenta czerpie zyski ze sprzedaży wybranym klientom przewagi czasowej w dostępie do takich informacji, powstaje konflikt interesów, jakiego współczesne rynki finansowe dotąd nie znały.

– Prywatna firma zaczyna monetyzować sprawowanie funkcji publicznej – podsumowuje ekspert.

Płatne wpisy Trumpa. Prawo kontra etyka

Skala aktywności Trumpa w mediach społecznościowych jest niespotykana. Na Truth Social obserwuje go niemal 13 mln użytkowników.

Jak wskazuje na swoim blogu Grzegorz Zalewski, ekspert z DM BOŚ, tylko w ubiegłym roku amerykański prezydent, w przerwach między kończeniem kolejnych wojen, opublikował ponad sześć tysięcy wpisów, a wiele z nich potrafiło w kilka minut poruszyć ceny akcji, indeksów czy surowców. Równocześnie zarządzający jego majątkiem wykonali ponad dwadzieścia tysięcy transakcji na rynku, a dziennikarze CNN znaleźli kilkadziesiąt przypadków, w których zakupy akcji poprzedzały o kilka dni pozytywne wpisy prezydenta o tych samych spółkach.

Czytaj więcej

Rynki eksplodowały po słowach Trumpa. Ropa tanieje, giełdy ostro w górę

Choć wydawać się to może nierealne, rynki nad takimi zdarzeniami i twardymi danymi przeszły do porządku dziennego, zadowalając się zapewnieniami administracji Trumpa, że jego rachunkami zarządzają niezależni menedżerowie i nie ma tu żadnego konfliktu interesów.

– Trump nigdy nie był zwolennikiem równych szans. Woli naginać reguły gry na korzyść własną, swoich przyjaciół czy partnerów biznesowych. Sprzedawanie przez Trumpa Wall Street wczesnego dostępu do jego wpisów na platformie Truth Social jest etycznie odrażające, ale może być zgodne z prawem – ocenia Michael Hiltzik, publicysta z „Los Angeles Times”.