Turbiny gazowe produkcji Siemensa mogą rozwiązać problem produkcji prądu na Krymie, dowiedziała się ukraińska gazeta „Zierkało Niedieli" („Lustro tygodnia"). Planowana jest budowa dwóch równoległych nitek gazociągu z terenu Rosji po dnie Zalewu Kierczeńskiego. Zainteresowany jest tym tak Gazprom, jak i koncern Siłowyje Maszyny oligarchy Aleksieja Mordaszowa oraz Siemens, u którego z dużym prawdopodobieństwem Gazprom zamówi turbiny.
Niemcy byli do 2011 r. posiadaczami (przez spółkę Highstat Limited) pakietu blokującego (25 proc. plus akcja) w Siłowych Maszynach. Odsprzedali go oligarsze, co wywołało oburzenie mniejszościowych akcjonariuszy. Spółka Siemensa zarejestrowana w raju podatkowym nie złożyła bowiem akcjonariuszom propozycji wykupu ich akcji. A ceny papierów w wyniku działań Mordaszowa na moskiewskiej giełdzie spadły szybko o blisko połowę.
Jak dowiedziały się ukraińskie media, latem 2014 r., a więc po aneksji Krymu przez Rosję, firma inżynieryjna Technopromeksport, wchodząca w struktury państwowej korporacji zbrojeniowej Rostech, została wybrana na głównego podwykonawcę rozbudowy elektrociepłowni w Symferopolu i Sewastopolu.
W 2015 r. zgodnie z harmonogramem zakupów firma przeznaczy 4,2 mld rubli (ok. 62 mln dol.) na opłatę dostaw na Krym (właśnie do Symferopola i Sewastopola) instalacji parowo-gazowych w komplecie z generatorami i urządzeniami wspomagającymi.
Przetarg na dostawy turbin, generatorów itd. o mocy 235 MW Rostech ogłosił w sierpniu tego roku. Wymagane parametry zamawianych urządzeń dokładnie odpowiadają parametrom turbin Siemensa. Jednak jako miejsce ich przeznaczenia nie podano Krymu, lecz Tamań – port nad Zalewem Kerczeńskim po drugiej stronie Krymu, gdzie, jakoby, ma być budowana nowa wielka elektrociepłownia.