System kaucyjny zbudują sprytni, a nie duzi, gracze

Pierwszy operator systemu kaucyjnego w Polsce do tej pory zajmował się głównie... odpadami, a nie napojami. Spółka nie chce ujawnić nawet, jakiej marki – oraz komu – sprzedaje swoje napitki.

Publikacja: 17.04.2024 04:30

Koniec z wyrzucaniem plastikowych butelek do śmieci. Rząd wprowadza system kaucyjny

Koniec z wyrzucaniem plastikowych butelek do śmieci. Rząd wprowadza system kaucyjny

Foto: Adobe Stock

System kaucyjny na razie zbudują w Polsce firmy zajmujące się… odpadami. Na rynku pojawiły się bowiem dwie spółki, które dopiero w ubiegłym roku wprowadziły na rynek śladowe ilości napojów – ot, tyle, by nazwać się wprowadzającym. I obie już rozdają karty. Jedna z nich, Zwrotka, błyskawicznie uzyskała licencję operatora w resorcie klimatu, druga – PolKa, jest na najlepszej drodze do tego. Tyle że jeszcze na początku 2023 r. spółki te w ogóle napojami nie handlowały.

System kaucyjny miały tworzyć firmy sprzedające napoje

Paradoks polskiego systemu kaucyjnego polega na tym, że miały go tworzyć firmy sprzedające napoje, a zorganizują go jednak firmy działające na rynku gospodarki odpadami.

Zezwala na to ustawa o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi, która pozwala na działanie nieskończonej liczby operatorów na polskim rynku i nie wyznacza dolnego limitu ilości napojów, które musi sprzedać – czyli wprowadzić na rynek – spółka, by móc się nazwać wprowadzającym.

Dlatego nasz pierwszy, historyczny operator systemu kaucyjnego, firma Zwrotka, reprezentuje firmę Biosystem. Jak dużym graczem w branży napojowej jest spółka Biosystem, dokładnie nie wiadomo. Spółka świadczy usługi m.in. zagospodarowania elektroodpadów, ma nawet zakład przetwarzania zużytego sprzętu elektrycznego, świadczy doradztwo środowiskowe.

Czytaj więcej

Rozszerzona odpowiedzialność producenta. Firmy z kosztami utylizacji

Na pytanie, ile napojów i gdzie sprzedała – odmawia odpowiedzi. Jej prezes Aleksander Traple informuje jedynie, że Biosystem zaczął sprzedaż napojów gazowanych i wody w I połowie 2023 r. Napoje trafiają do Polski z Czech, a następnie sprzedawane są do hurtowni spożywczych „oraz w drodze dystrybucji bezpośredniej do zakładów pracy”. – Wartość obrotu wewnątrzwspólnotowego nabycia napojów za 2023 r. nie przekroczyła kwoty 300 000 zł – napisał Traple w mailu do „Rz”.

Prezes Biosystemu nie chciał jednak odpowiedzieć na pytania „Rz” o wielkość sprzedaży – w obawie, że konkurencja może próbować mu zaszkodzić. – Działalność Biosystemu w tym segmencie budzi zainteresowanie PFPŻ (Polskiej Federacji Producentów Żywności – red.), które potencjalnie, ze względu na konkurencyjny charakter systemów kaucyjnych, może prowadzić do próby zablokowania lub utrudnienia możliwości nabywania produktów konkretnych marek – tłumaczy „Rz” w mailu prezes Biosystemu. I zasugerował, że redakcja bada ten temat na rzecz innych organizacji na rynku. – W razie wątpliwości i dalszych pytań proszę o przekierowanie biura PFPŻ do bezpośredniego kontaktu z Biosystemem – pisze.

Czytaj więcej

System kaucyjny: z systemu odpadnie VAT, wejdą opakowania standardowe

Na systemie kaucyjnym zarobią firmy działające na rynku gospodarki odpadami

Z pytaniem, na ile napojów można przeliczyć sprzedaż wartą „do 300 tys. zł”, zwróciliśmy się do analityków rynku napojów. Nawet dla najtańszej wody po 2 zł za butelkę – to ok. 150 tys. butelek wody. Jednak w 2023 r. sprzedano w Polsce 2,94 mld opakowań wody czystej, czyli średnio ok. 8 mln opakowań dziennie i 335 tys. co godzinę. – Na tym tle 150 tys. opakowań wody o wartości 300 tys. zł to tyle, ile Polacy kupują w niespełna 30 min – mówi Tomasz Rydzewski, analityk CMR.

– To jest największa słabość tej ustawy: sprzedanie kilku zgrzewek wody wystarczy, by zostać operatorem – komentuje w rozmowie z „Rz” jeden z największych producentów napojów w Polsce.

Czytaj więcej

Unia zmieni rozporządzeniem świat opakowań

Drugą spółką ze sporą szansą na uzyskanie licencji jest „PolKa”, która sama o sobie pisze już, że jest operatorem systemu kaucyjnego, choć licencji jeszcze – według informacji „Rz” – nie uzyskała. Założyła ją Fundacja „Odzyskaj Środowisko”, która od 13 lat działa w branży recyklingu w Polsce (jednak w KRS ma także wpisaną „sprzedaż napojów”). Spółka, mimo obietnic, nie odpowiedziała na pytanie o wielkość sprzedaży napojów, a jej strona internetowa we wtorek przestała działać.

Mali działają, duzi nie

Dla odmiany największe spółki wprowadzające napoje, ze zdecydowanie ponad 50-proc. udziałem w rynku (a w piwie – ponad 80 proc.) – w tym wielkie browary, jak Carlsberg czy Żywiec, a także Coca-Cola HBC, Maspex itd. – chcą utworzyć jednego wspólnego operatora. Ale muszą czekać na zgodę Brukseli, wcześniej nie mogą nawet zarejestrować spółki-operatora, a dopiero taka spółka może się zgłosić do resortu środowiska po licencję. – My się nawet nie możemy wypowiadać oficjalnie, by nie narazić się na oskarżenie o „gun jumping” – mówi nam przedstawiciel dużej spółki. W uproszczeniu: chodzi o falstart, zbyt wczesne przejęcie faktycznej kontroli nad przejmowanym biznesem, przed zdobyciem formalnej zgody urzędu antymonopolowego.

Zapytaliśmy resort klimatu o to, czy sprawdzono, jakie napoje i ile wprowadziły na rynek spółki, które ubiegają się o licencję operatora. Branża napojów także ma pytania, które nadal pozostają bez odpowiedzi: m.in. o to, jak sfinansują budowę systemu informatycznego i sieć umów ze sklepami, o listę klientów-producentów napojów i czy spółka, która uzyskała licencję, udokumentowała, że jest w stanie działać na terenie całego kraju, by system faktycznie był powszechny.

Czytaj więcej

Nierówny wyścig do systemu kaucyjnego. Mały złupi gigantów?

Izby reprezentujące wszystkich największych graczy opublikowały we wtorek list otwarty do premiera Donalda Tuska, wzywając do pilnego wdrożenia zmian w przepisach i publicznie oskarżając poprzedni rząd Zjednoczonej Prawicy, że wprowadził zapisy sprawiające, że system kaucyjny jest bezbronny na malwersacje finansowe przy rozliczaniu kaucji i zebranych opakowań czy że obciążenie kaucji podatkiem VAT będzie kosztowało konsumentów 3 mld zł. Firmy chcą także przełożenia startu systemu na 2026 r.

Tymczasem jednak 81 proc. Polaków uważa, że system kaucyjny to najlepsze rozwiązanie dla efektywnej zbiórki zużytych opakowań nadających się do recyklingu – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie producenta butelkomatów Tomra.

Opinia dla „Rz”
Anna Sobolak, posłanka KO

Ta ustawa jest oderwana od rzeczywistości i można odnieść wrażenie, że była pisana na zamówienie. Słychać protesty samorządów i handlu, że system kaucyjny będzie szkodliwy, źle przygotowany i będzie bardzo kosztowny dla wszystkich. Zaproponowane w ustawie zostało archaiczne rozwiązanie, które, owszem, powoduje wzrost zbieranych butelek, ale jest kosztowne i nieprzyjazne dla mieszkańców. A są opracowane nowoczesne cyfrowe systemy, które rozwiązują problemy wcześniej proponowanych systemów kaucyjnych. Najważniejsze jednak jest stworzenie kompleksowego systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta, który zamodeluje, w jaki sposób dochodzić do ograniczenia ilości odpadów i zwiększenia poziomu zbiórek.

System kaucyjny na razie zbudują w Polsce firmy zajmujące się… odpadami. Na rynku pojawiły się bowiem dwie spółki, które dopiero w ubiegłym roku wprowadziły na rynek śladowe ilości napojów – ot, tyle, by nazwać się wprowadzającym. I obie już rozdają karty. Jedna z nich, Zwrotka, błyskawicznie uzyskała licencję operatora w resorcie klimatu, druga – PolKa, jest na najlepszej drodze do tego. Tyle że jeszcze na początku 2023 r. spółki te w ogóle napojami nie handlowały.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Jest nowa szefowa PARP. "Agencja trafia w najlepsze ręce"
Biznes
USA chcą złagodzenia ograniczeń dotyczących marihuany
Biznes
Wielka Brytania wreszcie ma pierwszego „muzycznego miliardera"
Biznes
Lada dzień do Poczty Polskiej wpłynie wielki przelew. Uratuje molocha?
Biznes
Warto mieć zielone miasto