Stanęły litewskie zakłady rosyjskiego oligarchy pod sankcjami

Litewska fabryka produkująca nawozy fosforowe Lifosa, spółka zależna EuroChem objętego sankcjami rosyjskiego bogacza Andrieja Mielniczenki, wstrzymała produkcję.

Publikacja: 10.04.2022 14:02

Andriej Mielniczenko

Andriej Mielniczenko

Foto: Bloomberg

Jak powiedział na antenie radia LRT Rimantas Proscevičius, dyrektor generalny zakładu, zakład przestawił się na czasową konserwację urządzeń. W marcu firma działała z minimalną wydajnością, wykorzystując resztki surowców.

Produkcja ma ruszyć w maju. Do tego czasu szefostwo fabryki ma znaleźć potrzebny surowiec pod Rosją i Białorusią, z których import uniemożliwiają sankcje.

Teraz, jak powiedział szef zakładu, część pracowników zajęta jest zabezpieczeniem wyposażenia fabryki. W czasie przestoju w zakładzie produkcyjnym planowane są również prace naprawcze.

Zakład Lifosa znajduje się w Kiejdanach. Jest największym pracodawcą w mieście. Zatrudnia około tysiąc osób. Firma eksportuje 98 proc. swoich nawozów do krajów europejskich, m.in. do Belgii, Niemiec, Hiszpanii, Polski, Francji, Wielkiej Brytanii.

Mielniczenko został z początkiem marca wpisany na listę rosyjskich bogaczy objętych sankcjami Unii i USA. Po tym przestał być beneficjentem grupy EuroChem, w której kontrolował 90 proc. spółki-matki EuroChem Group AG. Jak inni oligarchowie dostał zakaz wjazdu do Unii, ma zablokowane konta i zajęte aktywa, w tym dwa wielkie jachty.

Czytaj więcej

Rosyjski karawan dla elit. Są tylko dwa takie egzemplarze

Włoska straż finansowa skonfiskowała Sailing Yacht „A”. Drugi, zbudowany w 2008 r. Motro Yacht „A” władze Wyspy Man wyrejestrowały, a to uniemożliwia wypłynięcie z portu.

Oligarcha odgrażał się, że zaskarży Unię do trybunału sprawiedliwości, bo w politykę się nie miesza i nie wie, dlaczego taka krzywda go spotyka.

Urodzony w Homlu na Białorusi, Mielniczenko drogę do miliardów zaczynał handlując walutami w moskiewskim akademiku. Dzięki sieci kantorów, zarobił pierwsze 50 tysięcy dolarów. Od tego czasu dawno stracił kontakt z rzeczywistością. Tylko za starszy ze swoich jachtów zapłacił ponad 200 mln dolarów.

Jak powiedział na antenie radia LRT Rimantas Proscevičius, dyrektor generalny zakładu, zakład przestawił się na czasową konserwację urządzeń. W marcu firma działała z minimalną wydajnością, wykorzystując resztki surowców.

Produkcja ma ruszyć w maju. Do tego czasu szefostwo fabryki ma znaleźć potrzebny surowiec pod Rosją i Białorusią, z których import uniemożliwiają sankcje.

Pozostało 81% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Mieszkańcy Arktyki skarżą się Putinowi na rosyjski koncern. „Zagraniczni agenci"
Biznes
Kiedy dojrzałość spotyka się z młodością, powstaje zupełnie nowa jakość
Biznes
GUS: Polskie firmy mniej inwestują niż rok temu. Mają też gorsze wyniki
Biznes
Ruszyły trójstronne rozmowy o przyszłości Poczty Polskiej. Jak ocalić firmę?
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Biznes
Poczta Polska. Czy związki zawodowe dobiją spółkę?
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?