Marzyła pani kiedyś o locie w kosmos?
Nigdy w życiu.
Naprawdę? Przecież całą karierę poświęciła pani kosmosowi.
Związałam życie zawodowe z badaniami kosmicznymi, bo to fascynujące, że człowiek jest w stanie zaprojektować urządzenia, które eksplorują przestrzeń kosmiczną bez konieczności osobistej obecności. Ze względu na promieniowanie środowisko kosmiczne jest bardzo toksyczne. Co nie zmienia faktu, że rozumiem towarzyszącą człowiekowi od starożytności chęć eksplorowania kosmosu.
Kosmos to nie tylko podróże, to przede wszystkim łączność satelitarna, nawigacja, obserwacja Ziemi, ochrona naszych zasobów, monitoring klimatu
Takie misje jak Artemis II działają na wyobraźnię. Czy kiedyś Polak stanie na Księżycu?
Jest to prawdopodobne, pewnie wszystkie inne narodowości także. Ziemia jest przeludniona, więc od kilkudziesięciu lat wizjonerzy mówią, że trzeba poza nią budować habitaty.
To brzmi jak plan na dwa stulecia.
Myślę, że szybciej. Wszystko zależy od tego, jak rozwiążemy problem paliw, szybkiego pokonywania wielkich odległości i jak poradzimy sobie ze szkodliwym promieniowaniem. Ono naprawdę nie jest przyjazne dla organizmu.
Czytaj więcej
NASA publikuje zdjęcia wykonane przez członków misji Artemis II w czasie okrążania Księżyca przez kapsułę Orion, w której znajduje się czworo astro...
A kiedy następny Polak poleci w kosmos? No bo jeden Sławosz Uznański wiosny nie czyni.
Przede wszystkim musimy zmonetaryzować ten lot. A potem zacząć myśleć o kolejnych.
Jak bardzo jest zaawansowana ta monetyzacja?
Polski sektor kosmiczny dostał wiatru w żagle, jego dalszy rozwój to zadanie dla przedsiębiorców. Pozostaje też kwestia systemu wsparcia publiczno-prywatnego, a także naszych ambicji i zachęcenia młodych ludzi do zainteresowania się tematami kosmicznymi. Potrzebujemy kadr dobrze wyszkolonych w naukach ścisłych. Widać już rosnące zainteresowanie.
Ale ci młodzi ludzie, kiedy już skończą studia, muszą mieć gdzie pracować.
Sektor kosmiczny się rozwija. Na polskim rynku to nie tylko 300-350 firm w obszarze ściśle związanym z produkcją i udziałem w łańcuchu dostaw dla branży kosmicznej. To także wielka rzesza firm IT, firm wykorzystujących sztuczną inteligencję. Musimy rozszerzyć myślenie o sektorze kosmicznym, bo on może być katalizatorem zmiany najróżniejszych polityk w państwie: cyfryzacji czy wykorzystania AI. Kosmos to nie tylko podróże, to przede wszystkim łączność satelitarna, nawigacja, obserwacja Ziemi, ochrona naszych zasobów, monitoring klimatu. To mnóstwo produktów satelitarnych. Absolwenci kierunków ścisłych, technicznych, którzy zechcą zajmować się technologiami kosmicznymi, na pewno znajdą pracę. Obecnie jest duży niedobór kadr na rynku.
Gdyby któryś maturzysta chciał w tym kierunku się kształcić, to co pani mu doradzi?
Jako fizyk kosmiczny uważam, że najbardziej uniwersalnym kierunkiem jest oczywiście fizyka. Ale też polskie politechniki są świetnie wyposażone w laboratoria, dofinansowane, a ich absolwenci dobrze przygotowani. Także matematycy i programiści są nam potrzebni. Choćby do obróbki dużej ilości danych satelitarnych. Za chwilę będziemy mieć dane radarowe. Już mamy pierwsze satelity wojskowe wystrzelone w tym roku, a będą kolejne.
Będą dual-use?
Ministerstwo Obrony Narodowej w swoich komunikatach oraz w działaniach Agencji Uzbrojenia traktuje nowoczesne satelity wojskowe jako narzędzia właśnie o charakterze podwójnego zastosowania (dual-use). Oznacza to, że infrastruktura satelitarna zakupiona lub wykorzystywana przez wojsko, oprócz kluczowych funkcji obronnych, służy również celom cywilnym, gospodarczym i badawczym.
Przeciętny Polak wie, czym zajmuje się amerykańska NASA, ale do czego służy POLSA?
POLSA ma 16 poważnych zadań ustawowych, w tym rolę wsparcia budowy systemu odporności państwa. Polska Agencja Kosmiczna została powołana ustawą z 2014 r., a jej podstawowym zadaniem jest koordynowanie działalności państwa w zakresie badań i wykorzystania przestrzeni kosmicznej. Agencja odpowiada przede wszystkim za realizację krajowej polityki kosmicznej oraz doradzanie organom administracji rządowej w sprawach związanych z sektorem kosmicznym. Do jej obowiązków należy także współpraca międzynarodowa w zakresie reprezentowania Polski w międzynarodowych inicjatywach i programach kosmicznych.
Istotnym obszarem działalności POLSA jest wspieranie rozwoju krajowego przemysłu kosmicznego poprzez współpracę z przedsiębiorstwami, jednostkami naukowymi i instytutami badawczymi. Agencja zajmuje się również upowszechnianiem i praktycznym wykorzystaniem danych satelitarnych, które znajdują zastosowanie m.in. w rolnictwie, ochronie środowiska, planowaniu przestrzennym czy zarządzaniu kryzysowym. Ważnym zadaniem jest także rozwój systemów bezpieczeństwa kosmicznego, w tym monitorowanie zagrożeń w przestrzeni kosmicznej oraz wspieranie systemów nawigacji i łączności satelitarnej.
Czytaj więcej
Polska będzie miała własną, dobrze rozwiniętą infrastrukturę na orbicie, a nasze satelity będą zdolne zaspokajać krajowe potrzeby na dane. Być może...
Ponadto POLSA prowadzi działalność edukacyjną i popularyzatorską, mającą na celu zwiększanie zainteresowania tematyką kosmiczną oraz rozwój kadr dla sektora kosmicznego w Polsce. W praktyce oznacza to, że agencja pełni funkcję koordynatora i organizatora działań w obszarze kosmicznym, koncentrując się na wspieraniu rozwoju technologii, nauki i gospodarki, a nie na samodzielnym prowadzeniu załogowych misji kosmicznych, jak ma to miejsce w przypadku takich agencji jak NASA.
W działalności Polskiej Agencji Kosmicznej istotne znaczenie ma również koncepcja tzw. dual-use, czyli technologii i danych kosmicznych, które mogą być wykorzystywane zarówno do celów cywilnych, jak i wojskowych. POLSA wspiera rozwój i wykorzystanie takich technologii poprzez koordynację działań między sektorem cywilnym a instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo. Znaczenie dual-use w działalności POLSA polega więc na tym, że agencja dąży do maksymalnego wykorzystania potencjału technologii kosmicznych w różnych obszarach funkcjonowania państwa, przy jednoczesnym uwzględnieniu kwestii bezpieczeństwa, ochrony danych i strategicznych interesów kraju.
I dlatego pani zastępca jest pułkownikiem Wojska Polskiego?
To wynika z realizacji pomysłu jeszcze z 2014 r., że Agencja ma działać zarówno w obszarze cywilnym, jak i wojskowym. Wtedy w Europie to był eksperymentalny pomysł. Gdy zakładaliśmy Agencję, koledzy z innych krajów się dziwili: naprawdę macie element wojskowy? Po co? Teraz to nasz atut. Polska ponosi liczne wydatki na nową infrastrukturę, na zwiększenie bezpieczeństwa i odporności państwa właśnie dzięki systemom, technologiom kosmicznym i danym satelitarnym.
A na czym polega rola POLSA jako regulatora? Będzie pani pilnować, by nikt na dziko nie wynosił w kosmos satelitów?
Porządkowanie rynku kosmicznego to nowe zadanie Agencji. Wreszcie mamy ustawę, to duży sukces całego środowiska [pierwsza w Polsce ustawa o działalności kosmicznej z 13 lutego – red.].
W myśl nowej regulacji dotyczącej działalności kosmicznej w Polsce, Polska Agencja Kosmiczna ma pełnić także funkcję organu wydającego zezwolenia na prowadzenie określonych rodzajów działalności kosmicznej. Chodzi przede wszystkim o zapewnienie bezpieczeństwa, zgodności z prawem międzynarodowym oraz ochrony interesów państwa. Obiekty, które wystrzeliwujemy w kosmos, muszą podlegać monitoringowi. Jako ludzkość bardzo już zaśmieciliśmy przestrzeń wokół planety. To niesie ryzyko potencjalnych szkód, więc obowiązkiem państwa – to właśnie zadanie Agencji – jest monitoring pozycji obiektów i czuwanie nad szeroko pojętym bezpieczeństwem na orbicie.
Nowa strategia kosmiczna mogłaby pomóc priorytetyzować cele, np. zdecydować, czy Polska chce intensywniej inwestować w obserwację Ziemi, bezpieczeństwo kosmiczne, czy rozwój własnych systemów satelitarnych czy konstelacji. Dla przedsiębiorców byłby to jasny sygnał, w jakie obszary warto inwestować i rozwijać kompetencje
Agencja będzie wydawać zezwolenia na prowadzenie działalności polegającej na wynoszeniu obiektów w przestrzeń kosmiczną, czyli np. wystrzeliwaniu satelitów, a także na ich eksploatację na orbicie. Obejmuje to również kierowanie i kontrolowanie satelitów już znajdujących się w kosmosie oraz zarządzanie ich funkcjonowaniem przez cały okres działania. Ponadto regulacje obejmują działalność związaną z przekazywaniem kontroli nad obiektem kosmicznym innemu podmiotowi, co ma znaczenie np. przy sprzedaży satelity lub zmianie operatora.
W praktyce oznacza to, że każda firma lub instytucja planująca prowadzenie działalności kosmicznej z terytorium Polski lub przez polski podmiot będzie musiała uzyskać odpowiednie zezwolenie od Polskiej Agencji Kosmicznej, a następnie podlegać jej nadzorowi.
Wspomniała pani o wspieraniu rozwoju polskiego przemysłu kosmicznego przez Agencję, Jaki pani ma na to budżet? Start-upowcy zapytają, jak Agencja może im pomóc? I na czym wsparcie może polegać?
Nie możemy udzielać pomocy publicznej de minimis, nie dajemy grantów czy dotacji. Byłoby doskonale, gdybyśmy mogli wspierać kapitałowo firmy, tak, by tworzyły finalnie produkty dla sektora kosmicznego. Na razie jednak robimy to, co możemy jako instytucja publiczna: pokazujemy za granicą nasze osiągnięcia, wspieramy rozwój kadr sektora, organizujemy misje gospodarcze, targi, warsztaty, co ułatwia firmom nawiązywanie relacji z zagranicznymi partnerami.
Czyli wchodzicie w rolę swatki.
Zależy nam na tym, by polskie podmioty brały udział w coraz większych projektach europejskich, sięgały po coraz większe kontrakty. Networking w sektorze kosmicznym odgrywa kluczową rolę, ponieważ większość projektów realizowana jest w międzynarodowych konsorcjach łączących firmy, uczelnie i instytucje publiczne. Nawiązywanie kontaktów umożliwia dostęp do informacji o nowych projektach, konkursach i możliwościach finansowania, np. w ramach programów Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Dzięki relacjom łatwiej jest także znaleźć partnerów technologicznych i biznesowych, co jest szczególnie ważne w branży wymagającej wysokich kompetencji i dużych nakładów finansowych.
Jak dużą składkę wpłacamy do ESA?
Już ponad 550 mln euro na kolejne trzy lata na programy opcjonalne, czyli ukierunkowane na konkretne zastosowania, np. obserwacja Ziemi, łączność, bezpieczeństwo i ok. 180 mln euro na obowiązkowe, które służą nauce, rozwojowi technologii i utrzymaniu całego systemu ESA.
I co z tego będzie miał polski biznes?
Otwarcie drogi do kontraktów. To nie jest system dotacyjny, ale możliwość udziału w rynku europejskim. Korzyści dla biznesu to także dostęp do nowych technologii i know-how. Udział w programach ESA, nawet obowiązkowych, pozwala firmom rozwijać zaawansowane rozwiązania, które później mogą być wykorzystane komercyjnie, np. w telekomunikacji, nawigacji, rolnictwie czy analizie danych. ESA zamawia poszczególne instrumenty albo programy, rozpisuje przetargi i europejskie firmy mogą do nich przystąpić.
Jak w nich sobie radzą Polacy?
Są w ciekawym momencie – zaczęliśmy od projektów B+R w sektorze naukowym, a teraz wkraczamy w tworzenie produktów kosmicznych. Z kwartału na kwartał widać różnicę. Przedsiębiorcy zaczynają postępować jak w każdym innym biznesie. I nie tylko włączają się w łańcuchy dostaw w istniejących projektach, ale przychodzą z własnymi konkretnymi rozwiązaniami. To kierunek, który należy wspierać. Polskie firmy nie są jeszcze liderami, ale systematycznie budują pozycję i kompetencje. Największą siłą jest specjalizacja w niszach technologicznych i coraz lepsze wejście właśnie w międzynarodowe łańcuchy dostaw ESA.
Dużo jest takich firm?
Można już mówić o kilkunastu takich firmach w Polsce, to dobry początek. Mówimy o dobrej jakości produktach i powtarzalności. To ważne, bo na poziomie rządowym jest decyzja zaangażowania w duże projekty infrastrukturalne. To skok technologiczny. Mam na myśli np. Iris2, czyli udział w gigantycznym projekcie europejskim budowy bezpiecznej łączności satelitarnej. To otwarcie drzwi dla naszych podmiotów i w perspektywie 7-9 lat nowych rynków zbytu: odbiorców systemowych, tworzenia zespołów, podzespołów, docelowo też budowa satelitów na niskich czy średnioniskich orbitach. Jednym z zadań Agencji jest właśnie zachęcanie polskiego biznesu do udziału w dużych europejskich projektach i rywalizacji z innymi podmiotami. Mamy w kraju już kilka większych podmiotów, trzymamy za nie kciuki. Wspieramy też start-upy.
Im by się przydał kapitał, ale wy go nie macie.
Myślimy o kilku rozwiązaniach systemowych. Bardzo nam zależy na dyskusji o finansowaniu sektora kosmicznego w Polsce. Od lat to środowisko apeluje o Narodowy Program Kosmiczny. W tej chwili realizowane są projekty finansowane ze środków z ESA, ale potrzebujemy też krajowego finansowania rozwoju technologii, w tym dual-use.
Są już jakieś rozmowy o tym, np. z PFR czy z BGK?
Dla Agencji byłoby ważnym i ambitnym wyzwaniem pełnienie roli hubu, wspieranie lub nadzorowanie programu kosmicznego. W kraju są różne projekty, ale rozproszone, więc tracimy efekt synergii. Nawet definicja sektora kosmicznego wciąż jest nieokreślona i co innego PFR, a co innego NCBR traktuje jako projekty ściśle kosmiczne albo związane z aplikacjami kosmicznymi. Potrzebny jest zsynchronizowany system z różnymi źródłami finansowania.
Czyli potrzebna jest nowa strategia kosmiczna?
Na pewno tak. Nowa strategia mogłaby pomóc priorytetyzować cele, np. zdecydować, czy Polska chce intensywniej inwestować w obserwację Ziemi, bezpieczeństwo kosmiczne, czy rozwój własnych systemów satelitarnych czy konstelacji. Dla przedsiębiorców byłby to jasny sygnał, w jakie obszary warto inwestować i rozwijać kompetencje, co jest szczególnie ważne dla stabilności biznesu. Z drugiej strony sama nowa strategia wymaga również konkretnych decyzji: finansowanie sektora, zamówień publicznych, roli państwa i długoterminowych programów, także wskazujących ambicje w zakresie B+R, eksploracji Księżyca czy bycia liderem bezpieczeństwa kosmicznego w Europie. Poprzednia strategia została przygotowana w latach 2016–2017, w zupełnie innych realiach technologicznych i geopolitycznych. 10 lat to inna epoka.
Amerykanom mniej niż dekadę zajęło kiedyś wysłanie człowieka na księżyc.
Mamy inne wyzwania gospodarcze niż 10 lat temu. Inaczej też myślimy o suwerenności kraju. Żaden kraj nie będzie w stanie samodzielnie wybudować wielkich konstelacji satelitów, potrzebujemy nowego modelu współpracy międzynarodowej. Nasza przyszłość to dostęp do infrastruktury, posiadanie np. kilku satelitów, ale też udział w dostępie do całych konstelacji lub bardzo rozsądne umowy o dzieleniu się danymi i ich wykorzystaniu.
W ramach Unii Europejskiej czy umów dwustronnych?
Można i bilateralnie, i multilateralnie. Rozsądnie jest dołączyć do budowy konstelacji, tworzyć umowy międzynarodowe o wymianie danych. I oczywiście dbać o suwerenność, posiadając własne zasoby orbitalne. Kolejne polskie satelity są w planach.
Ile ich będzie docelowo?
Dojdziemy prawdopodobnie do kilkunastu w ciągu kilku lat. Planowane jest umieszczenie na orbicie polskich satelitów wojskowych i cywilnych, znacząco zwiększając suwerenne zdolności obserwacji Ziemi, w tym zwłaszcza monitoringu granic czy infrastruktury krytycznej.
Niedawno zaczęliśmy od pierwszego, jeśli nie liczyć uczelnianych.
Testowaliśmy technologie. CubeSaty czy projekt BRITE to były wprawki. Teraz mówimy już o wysokorozdzielczych satelitach, Polska będzie posiadać na orbicie własne zasoby. Musimy nimi dobrze zarządzać. I tu też jest rola POLSA: po pierwsze, tworzenie infrastruktury do zarządzania satelitami, po drugie, dbanie o bezpieczeństwo obiektów na orbicie.
Co to znaczy? Żeby nie było zderzeń?
Monitorujemy ruch naszych satelitów wobec innych. Agencja ma już własny system sensorów, teleskopów. Mamy w strukturze Agencji departament, który jest za to odpowiedzialny. Jesteśmy częścią europejskiej sieci monitorowania ruchu kosmicznego, POLSA odpowiada za udział Polski w europejskim systemie EU SST, współpracując z instytucjami krajowymi i zagranicznymi. Naszym zadaniem jest zbieranie i analiza danych o obiektach na orbicie oraz przekazywanie ostrzeżeń o zagrożeniach, takich jak ryzyko kolizji satelitów, co ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa infrastruktury kosmicznej. Nowa ustawa dodatkowo wzmacnia nasze kompetencje. Polska jest na etapie profesjonalizacji działań w sektorze kosmicznym.
Gdzie będzie polskie Houston?
Siedziba POLSA jest w Gdańsku. Przyszłością są systemy rozproszone, takie podejście zwiększa odporność systemu (np. na awarie czy zagrożenia) oraz elastyczność operacyjną. Centrum przetwarzania danych będzie więc i w Gdańsku, i w Warszawie. W tej chwili jest tu nasze centrum dowodzenia bezpieczeństwem kosmicznym, a w Gdańsku rozwijamy monitoring Bałtyku.
Bałtyk to wyzwanie: ruch statków, zrywanie światłowodów, zanieczyszczenia…
Monitorowanie Bałtyku wymaga harmonizacji działań. Koncentruje się tam mnóstwo problemów: statki, zagrożenie środowiskowe, problemy związane z offshore, zagadnienie ochrony infrastruktury krytycznej. Bardzo wiele instytucji prowadzi monitoring jakichś fragmentów: a to wybrzeża, a to samego akwenu, ruchu statków, środowiska morskiego, w tym fizyki czy biochemii morza. Ambicją Agencji jest zintegrowanie tych informacji i dołożenie do nich danych satelitarnych, by kompleksowe informacje o Bałtyku służyły jak najszerszej rzeszy interesariuszy. Partnerami w tym przedsięwzięciu są samorządy i uczelnie, Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna, Gdańska Agencja Rozwoju Gospodarczego, Agencja Rozwoju Pomorza oraz Politechnika Gdańska. Jesteśmy otwarci na współpracę z Marynarką Wojenną, spółką PGZ – Centrum Techniki Morskiej, z portami na Pomorzu. Tworzy się ekosystem, który może ułatwić życie na Pomorzu i dołożyć cegiełkę do systemu bezpieczeństwa na Bałtyku.
Wróćmy do biznesu. Skanway przeszedł niedawno z New Connect na parkiet główny GPW. Spodziewa się pani, że więcej firm kosmicznych pojawi się na giełdzie?
Myślę, że w najbliższym czasie należy spodziewać się wejścia kolejnych spółek kosmicznych na giełdę, zarówno na rynkach światowych, jak i na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Notujemy trend zainteresowania inwestorów przedsiębiorstwami z branży kosmicznej jako podmiotami o wysokim potencjale wzrostu. Kiedy jako sektor będziemy tworzyć produkty i włączać się w łańcuchy dostaw z nowymi technologiami, miniaturyzacją wielu rozwiązań, to monetyzacja będzie dotyczyła właśnie średnich spółek. Najpierw polski sektor musi przejść etap wzrostu i budowy skali.
Jak zrobić, żeby firmy kosmiczne rejestrowały się właśnie w Polsce?
Firmy będą wybierać Polskę jako miejsce rejestracji w sytuacji stabilnego i konkurencyjnego otoczenia prawno-gospodarczego oraz gdy będą miały tu realny dostęp do rynku, w szczególności do zamówień publicznych oraz projektów. W Polsce są warunki do rozwoju biznesu kosmicznego. Polskie podmioty mają dostęp do środków ESA, funkcjonują dobre ośrodki badawczo-rozwojowe, z którymi można współpracować, z dobrą kadrą. Są uczelnie, a na nich coraz więcej nowych kierunków i absolwentów oraz kilka dużych firm, w których studenci i młodzi pracownicy mogą zdobywać pierwsze szlify. Ostatecznie jednak równie ważny jak rozwój całego ekosystemu jest też rozwój sieci powiązań między firmami, instytucjami i inwestorami – ponieważ przedsiębiorstwa chętniej lokują swoją działalność tam, gdzie istnieje już silny i rozpoznawalny sektor kosmiczny.
Nowe prawo wymaga ubezpieczenia OC przy wyniesieniu obiektów w kosmos. Nie będzie to dla nich barierą?
To poważna sprawa, bo państwo ponosi odpowiedzialność za to, co się z tymi obiektami później dzieje. Dlatego musi być ubezpieczenie. Te kwoty nie odbiegają od standardów europejskich.
A jaka jest wartość polskiego rynku kosmicznego?
Polski rynek kosmiczny jest stosunkowo niewielki, ale dynamicznie rosnący. Jego wartość szacuje się na około 5–7 mld zł, w zależności od zakresu definicji sektora. To zależy, czy np. patrzymy na cały rynek kontraktów z ESA, czyli 200–300 mln euro rocznie plus kilkaset milionów w systemach projektowych, dotacyjnych ekosystemu kosmicznego. Ale jest też „obwarzanek” firm związanych z IT, zajmujących się przetwarzaniem danych satelitarnych, np. start-upy, które wykorzystują dane satelitarne i tworzą aplikacje komórkowe. To także cyberbezpieczeństwo, komunikacja kwantowa, m.in. na rzecz kosmosu. Te kolejne składowe to na pewno kilkaset milionów złotych.
Będziecie publikować raporty?
Jesteśmy zobligowani ustawowo do publikacji raportów o stanie badań i wykorzystania przestrzeni kosmicznej. Planujemy jednak przygotowanie przekrojowych analiz sektora, by identyfikować szanse i bariery rozwojowe i zaproponować ministerstwom stworzenie adekwatnych narzędzi wsparcia. Chcemy, aby analizy i raporty przygotowywane przez Agencję o sektorze kosmicznym służyły podejmowaniu świadomych decyzji strategicznych, określaniu kierunków rozwoju oraz ocenie wpływu technologii kosmicznych na gospodarkę i bezpieczeństwo państwa. Zadaniem Polskiej Agencji Kosmicznej jest też dostarczanie danych potrzebnych do planowania inwestycji czy tworzenia polityk publicznych.