Komisja Europejska nie zgodzi się na żadną formę dotacji do dalszego wydobycia węgla kamiennego w Polsce. Rząd w Warszawie planuje przekonać Komisję, że pomoc publiczna rzędu 28,8 mld zł dla górnictwa, będzie dotyczyła jedynie „ograniczania" zdolności produkcyjnych. – To sprytny zabieg, ale to zmieni podstawowy cel KE. Bruksela mogłaby się zgodzić na pomoc publiczną dla górnictwa pod warunkiem jednak, że branża będzie wygaszana na początku lat 40., a nie pod ich koniec. Jednocześnie KE może poprosić o synchronizowanie zamykania kopalń z wygaszeniem bloków węglowych – mówi nam ekspert branży energetycznej.

Dotacje do wydobycia?

W ubiegłym roku rząd i związki zawodowe podpisały umowę społeczną dotyczącą wygaszania sektora węgla kamiennego w Polsce do 2049 r. Ministerstwo Aktywów Państwowych podkreślało, że jednocześnie trwały nieformalne rozmowy z Komisją Europejską. Była to bilateralna formuła prenotyfikacyjna. W grudniu 2021 r. etap ten zakończył się i KE podkreśliła, że po wstępnych rozmowach jest gotowa przyjąć wniosek notyfikacyjny o zgodę na pomoc publiczną dla sektora węgla kamiennego. Bez niej dalsze funkcjonowanie Polskiej Grupy Górniczej, głównego dostawcy węgla dla energetyki jest zagrożone. Polska strona chce przedłożyć ten wniosek do końca stycznia, a rozmowy mogą potrwać od 6 do 12 miesięcy. Jednocześnie w Sejmie trwają prace nad nowelizacją ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. Dotyczy ona zasad udzielania publicznego wsparcia w postaci dopłat do redukcji zdolności produkcyjnych kopalń. Koszty do końca 2031 r., szacowane są na 28,8 mld zł. Tylko w 2022 r. może to być 6 mld zł.

Czytaj więcej

Węgiel nadal daje zarobić bardziej niż gaz

Co zrobi KE

Bruksela potwierdza w rozmowie z „Rzeczpospolitą", że kontaktuje się w tej sprawie z polskimi władzami. Bruksela tłumaczy, że prawo UE przewiduje pomoc na zamknięcie kopalń i pomoc na pokrycie kosztów nadzwyczajnych. – O ile przyznanie pomocy operacyjnej w formie pomocy na zamknięcie nie jest już możliwe, można nadal przyznawać wsparcie na pokrycie kosztów nadzwyczajnych wynikających z zamknięcia niekonkurencyjnych kopalń – wyjaśnia Komisja. KE podkreśla jednak, że prawo zezwala jedynie na pomoc na nadzwyczajne koszty w związku z zamknięciem kwalifikujących się kopalń, a nie w związku z kontynuacją ich działalności.

Zdaniem eksperta branży energetycznej, polski rząd wbrew pozorom nie stoi na straconej pozycji. – Racjonalizacja polityki europejskiej, jaka nastąpiła w ostatnich miesiącach względem tempa transformacji energetycznej sprzyja polskiej stronie. W UE widzą, że polski węgiel wspierał niemiecką energetykę. To sprzyja łagodniejszej ocenie polskich planów – mówi nasz rozmówca.

Polacy formalnie nie mówią o dotacji do produkcji, a dotacji do ograniczania zdolności produkcyjnych. – To sprytny zabieg, co nie zmienia faktu, że to nadal dopłata do produkcji – mówi nasze źródło.

KE na to się zgodzi, ale otwiera ona okno do współpracy. Za zgodę na polski plan KE może domagać się synchronizowania planu zamykania kopalń z wygaszaniem elektrowni węglowych. – KE nie zaakceptuje planu, w którym prace kopalń nie będą synchronizowane z wygaszaniem energetyki węglowej – mówi nam ekspert branży. Jego zdaniem KE może zgodzić na zamykanie danych kopalń jednocześnie z daną elektrownią. Dodaje, że datą zamknięcia branży, na którą mogłaby zgodzić się KE, jest początek lat 40. Spółki górnicze – jak podają związki zawodowe – mają już przygotowywać takie alternatywne plany. MAP jednak oficjalnie temu zaprzeczył.