Już 40 proc. firm produkujących ciepło zgłasza problemy z zapasami węgla, a w Polsce mamy blisko 400 ciepłowni. Chodzi zarówno o podmioty zarządzane przez duże koncerny energetyczne, jak i te mniejsze, lokalne zakłady.
Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie alarmuje, że problem będzie tylko narastał. URE informował, że do 22 listopada 11 przedsiębiorstw zgłosiło obniżenie zapasów węgla w 20 jednostkach produkcji, w których obniżenia wynoszą maksymalnie kilkanaście proc. wymaganego zapasu.
Ciepło systemowe jest najpopularniejszą formą dostarczania ciepła i ciepłej wody w Polsce. Korzysta z niego ponad 40 proc. gospodarstw domowych. Dominującym paliwem (71 proc.), z którego produkowane jest to ciepło, jest węgiel.
Z podażą tego surowca jest jednak coraz gorzej. Stan zapasów na koniec września wyniósł 3,7 mln ton. Równo rok temu było to 7,8 mln ton. Problemy mają dotyczyć sposobu realizacji kontraktów z Polską Grupą Górniczą na dostawy węgla energetycznego, jak i wywiązywania się z umów na transport surowca przez PKP Cargo. – Przedsiębiorstwa ciepłownicze skarżą się na coraz częstsze redukowanie wielkości zamówień na węgiel, zawartych w długoterminowych umowach i obowiązujących harmonogramach dostaw z PGG – mówi prezes Izby Jacek Szymczak.
Według ciepłowni PGG jednostronnie „koryguje" harmonogramy dostaw, odwołując je, przesuwając w czasie, a za zredukowane ilości oferuje dostawy po nowych cenach, znacznie wyższych niż te ujęte w długoterminowych umowach. Do czasu publikacji tego artykułu PGG, PKP Cargo ani Ministerstwo Aktywów Państwowych nie skomentowały kłopotów ciepłowni.
Czytaj więcej
Brak pełnomocnika rządu ds. transformacji energetycznej nie wpływa na tempo rozmów z Komisją Europejską o notyfikacji górniczej umowy społecznej –...