Na konferencji prasowej prezes NBP prof. Adam Glapiński zaskoczył zgromadzonych recenzją polityki klimatycznej UE. Jak ocenił, skutkiem "tak zwanej transformacji energetycznej" będzie trwający nawet kilkadziesiąt lat wzrost cen energii elektrycznej, który doprowadzi do pogorszenia konkurencyjności polskiej gospodarki. To wypowiedzi dobrze wpisujące się w retorykę, po którą ostatnio sięgają przedstawiciele obozu rządzącego, strasząc wysokimi cenami prądu – pisze Business Insider Polska.

Jednak ostatnie prognozy banku inwestycyjnego Goldman Sachs pokazują, że wręcz przeciwnie. Według instytucji wzrost udziału energii ze źródeł odnawialnych przyczyni się do spadku cen elektryczności w Europie do 2030 r. o około połowę. Zdaniem instytucji efekt ten wesprze normalizacja cen gazu ziemnego w najbliższych latach, a z niskich cen energii gospodarki UE będą korzystać co najmniej do połowy obecnego wieku. W 2030 r. 1 MWh energii będzie kosztować 50 euro, a w 2050 r. 47 euro, czyli niespełna połowę tego co obecnie – pisze Business Insider Polska.

To oznaczałoby, że ceny energii w UE wrócą do średnich pułapów notowanych w ostatnich kilkunastu latach. W tym tygodniu po raz pierwszy w historii będące punktem odniesienia dla całej UE hurtowe ceny energii elektrycznej w Niemczech z dostawą w 2022 r. przekroczyły 100 euro za MWh, co w skali tego roku oznaczało ich podwojenie.

W interesie Polski jest jak najszybsze przyjęcie kierunku wyznaczonego przez UE, a to dlatego że kraje wchodzące w transformację jako pierwsze będą miały szansę rozwinąć zaplecze, które będzie potem obsługiwało kraje ościenne. Niestety w tym momencie bardziej prawdopodobny jest jego zdaniem scenariusz, w którym Polska pozostanie z tyłu i wobec braku konkurencyjności własnej energetyki konwencjonalnej będzie zmuszona do importu energii.