To efekt wcześniejszych zwolnień spowodowanych lockdownem. Szacuje się, że w 2020 roku z branży odeszło ok. 100 tys. pracowników. Teraz hotelarze mają największy problem z brakiem kucharzy, co zgłasza 70 proc. ankietowanych przez IGHP hoteli. Niewiele lepiej jest w przypadku kelnerów – braki zgłasza 62 proc. hoteli. Odpowiednio, w przypadku recepcjonistów - 56 proc. i pracowników służby pięter - 50 proc. Oznacza to, że znacznie ponad połowa hoteli ma ogromne problemy ze skompletowaniem pełnej załogi, szczególnie w części gastronomicznej.

Konsekwencją braków kadrowych jest wzrost presji na podwyżki płac. Aż 88 proc. hoteli potwierdziło wzrost przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń na podstawowych stanowiskach (recepcjonista, kelner, kucharz, pracownik służby pięter) w stosunku do okresu sprzed pandemii. Blisko 40 proc. obiektów wskazuje na wzrost wynagrodzeń o ponad 20 proc – podaje IGHP.

To jeden z czynników, które wpływają na pogorszenie wyników. W czerwcu strata w przychodach przypadająca na statystyczny hotel wzrosła do 282 tys. zł wobec 280 tys. miesiąc wcześniej. W przeliczeniu na pokój hotelarze tracili 3,4 tys. zł. W całej branży działa ok. 2,6 tys. hoteli dysponujących 145 tys. pokojów.

Podobnie jak w poprzednich miesiącach, ponad 88 proc. hoteli nie przewiduje osiągnięcia zysku z działalności operacyjnej wcześniej niż na koniec 2022 r. Na dodatek wzrósł do 61 proc. odsetek hotelarzy zakładających poprawę w jeszcze późniejszym okresie. Ocena powrotu przychodów do poziomu z lat 2018-19 również uległa pogorszeniu. Nadal za najbardziej prawdopodobny wskazany został rok 2023: równa połowa hoteli, ale rok 2024 i późniejsze lata stanowią istotną część ankietowanych, bo 36 proc – podaje IGHP.

W ocenie hotelarzy, skutki pandemii są tak poważne, że na razie trudno je oszacować. Ubiegły rok był dla branży najgorszym w ostatnim ćwierćwieczu. Ponad połowa (55 proc.) hoteli odnotowała średnią frekwencję na poziomie poniżej 30 proc., a więc poniżej progu rentowności. Tylko jedna piąta miała obłożenie powyżej 40 proc. Przeszło połowa odnotowała spadek liczby sprzedanych noclegów o więcej niż 50 proc.

Dużym problemem będzie niższa frekwencja służbowych przyjazdów obcokrajowców. Międzynarodowa firma doradcza JLL powołując się na prognozy Credit Suisse podała, że w 2021 r. może ona zmaleć nawet o 65 proc. Jest przy tym prawdopodobne, że pandemia już na trwałe zredukuje podróże służbowe w granicach od 25 do 50 proc.