– W wypadku złóż na szelfie formą partnerstwa mogłoby zostać konsorcjum z udziałem państwa i prywatnych akcjonariuszy. Państwo dałoby gwarancje finansowe, a akcjonariusze – środki na prace bieżące i nowoczesną technikę – mówił agencji Nowosti Siergiej Donskoj, wiceminister przyrody i zasobów naturalnych Rosji.
Chodzi o gigantyczne złoża gazu i ropy na szelfie kontynentalnym Rosji (4 mln km kw. na arktycznych morzach Barentsa, Karskim i Peczorskim). Dokładne granice szelfu, które zostałyby otwarte dla inwestycji, są na razie tajemnicą, ale wicepremier Siergiej Iwanow zapewnił, że informacja zostanie ujawniona inwestorom. 5 – 7 proc. tego obszaru zajmuje wojsko.
Zasoby szelfu oceniane są na 90 – 100 mld ton ( z tego 70 proc. to gaz). Za jeden zainwestowany rubel ma się zwrócić 70 rubli i w przyszłości szelf ma przynieść do 200 mld dol. rocznych wpływów.
[wyimek]320 mld dol. potrzeba, by uruchomić wydobycie ropy i gazu na rosyjskim szelfie kontynentalnym[/wyimek]
Jednak aby dotrzeć do złóż (leżą na głębokości od 100 m do 2 km), potrzeba inwestycji, które rosyjski rząd wyliczył na 9,3 bln rubli (320 mld dol.) w ciągu 30 lat. Państwowych koncernów, takich jak Gazprom i Rosnieft, na to nie stać.