– Do września mamy zbudować gotową do testów pierwszą kabinę łącznie ze skrzydłami. Wkrótce przeszkolimy naszych mechaników i skompletujemy linię technologiczną – mówi „Rzeczpospolitej” Jan Mazur, rzecznik PZL Świdnik.
Zakłady w Świdniku na początku kwietnia podpisały dziesięcioletni kontrakt na produkcję i montaż struktur najbardziej dziś rozpowszechnionych awionetek Pilatusa PC 12. Szwajcarski producent sprzedał już około tysiąca tych maszyn.
Pilatus to marka szanowana w branży lotniczej. – Od kilkudziesięciu lat Szwajcarzy produkują małe samoloty turbośmigłowe wykorzystywane na całym świecie m.in. w USA jako powietrzne taksówki i maszyny łącznikowe w wojsku. Osiągnęli spektakularny sukces – mówi Bartosz Głowacki, ekspert lotniczy pisma „Skrzydlata Polska”.
Zakłady w Świdniku zatrudniające 3,7 tys. pracowników, w ostatnich latach, jeszcze przed przejęciem przez włosko-brytyjskiego potentata helikopterowego AgustaWestland, osiągały przychody rzędu 400 mln zł rocznie. Niemal połowę tej kwoty przynosiły zamówienia kooperacyjne, przede wszystkim dla AgustaWestland (która od dekady zamawiała w Świdniku struktury dla większości typów swoich śmigłowców).
PZL Świdnik który robi wciąż polskie śmigłowce SW-3 Sokół i SW-4 Puszczyk, jest też prawdziwym zagłębiem wytwarzającym części lotnicze dla największych światowych producentów samolotów, w tym Airbusa, a wcześniej francuskiej spółki Dassault Aviation (w lubelskiej firmie powstawały kokpity dla bojowych maszyn Mirage 2000-5).