Reklama
Rozwiń
Reklama

Rosjanie coraz bliżej celu

Gazprom zaczął rok od zdobycia nowych wpływów w Europie. Ma szansę zablokowania projektów, które miały pomóc UE w zdobyciu nowych źródeł zaopatrzenia w gaz

Aktualizacja: 29.01.2008 07:29 Publikacja: 29.01.2008 02:16

Siedziba Gazpromu w Moskwie

Siedziba Gazpromu w Moskwie

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Umowy o przystąpieniu Bułgarii i Serbii do budowy rurociągu z Rosji przez Morze Czarne do Europy (South Stream) oraz wykupienie połowy udziałów w gigantycznym magazynie gazu w Austrii to tegoroczne osiągnięcia rosyjskiego Gazpromu. Jeśli porozumienia wejdą w życie – a sprawa wydaje się przesądzona – Rosjanie osiągną swój strategiczny cel. Jest nim zwiększenie dostaw gazu do Europy i zdobycie kontroli nad drogami jego transportu.

Pomysł gazociągu przez Morze Czarne zablokuje popierany przez Komisję Europejską plan budowy rurociągu Nabucco – z Azji przez Turcję do Europy. I jest to coraz bardziej prawdopodobne, zwłaszcza po ostatecznym uzgodnieniu przez Gazprom z OMV, że odkupi połowę udziałów w magazynie gazu w Austrii. Koncern OMV formalnie jest inicjatorem projektu Nabucco, ale szef tej firmy ostatnio wspomniał o możliwym włączeniu Rosjan do tej inwestycji. Jednak Gazpromowi Nabucco nie jest potrzebne, skoro ma poparcie Włochów, Bułgarów i Serbów dla swojego South Stream.

Z kolei uzgodniony z Niemcami i Holendrami projekt gazociągu bałtyckiego (Nord Stream) wyklucza praktycznie budowę drugiej nitki rurociągu jamalskiego (przez Białoruś i Polskę do Niemiec). Polska i kraje bałtyckie proponują wprawdzie tańszą od Nord Stream alternatywę – rurociąg Amber przez Estonię, Łotwę i Litwę oraz nasz kraj, ale szanse na jego powstanie są minimalne. Być może najnowsza inicjatywa Parlamentu Europejskiego i raport, który ma być gotowy w tym półroczu, zmobilizują Komisję Europejską do przeciwdziałania projektowi Nord Stream.

Rosyjski koncern nie mógłby tak skutecznie działać w Europie i realizować swojej polityki uzależniania państw unijnych od własnych dostaw, gdyby kraje Wspólnoty prowadziły rzeczywiście spójną politykę energetyczną. Ale każdy z członków Unii ma własny plan związany z dostawami surowców, zwłaszcza gazu ziemnego, i samodzielnie decyduje o tym, w jakie projekty rurociągów ma się zaangażować. Kwestia, jakie skutki będą miały te decyzje dla całej Unii, staje się drugorzędna.

Efekt jest taki, że Gazprom ma szanse już za kilka lat stać się najważniejszym dostawcą gazu na Stary Kontynent. Porozumienia z 2005 i 2006 r. z niemieckimi koncernami E.ON i BASF w sprawie budowy rurociągu przez Bałtyk, a także ubiegłoroczne z Włochami oraz najnowsze z Bułgarią i Serbią w sprawie rurociągu przez Morze Czarne dają Rosjanom możliwość dominacji na europejskim rynku.

Reklama
Reklama

Na dodatek dzięki umowom z eksporterami z Azji – jak choćby Turkmenistanem – może też kontrolować inne źródła zaopatrzenia, m.in. udostępniając do transportu swoje gazociągi.

Trudno przewidzieć, czy KE będzie w stanie cokolwiek zrobić, by przeciwdziałać rosyjskim wpływom. Formalnie lekarstwem mają być nowe przepisy o unbundlingu. Chodzi o rozdzielenie własności, czyli uniemożliwienie jednej firmie równoczesnej kontroli rurociągów (sieci przesyłowych) oraz złóż i handlu gazem. Nie ma jednak pewności, że te przepisy wejdą w ogóle w życie. Tym bardziej że przeciwne im są największe koncerny energetyczne Europy.

Głęboko wierzę, że infrastruktura powinna być oddzielona od działalności wydobywczej i handlu. Gazprom nie może mieć kontroli nad rurociągami Unii Europejskiej nie dlatego, że jest Gazpromem, ale dlatego, że jest zintegrowanym koncernem.

—z wywiadu dla Radia Wolna Europa

Biznes
Konkurencyjność UE, polski eksport i dziurawe sankcje na Rosję
Biznes
Putin bez narodowej limuzyny. Nie pojedzie Aurusem
Biznes
Chcą budować w Polsce elektryczne auta dostawcze. Nie dostali pieniędzy z KPO
Biznes
AI w Polsce, apel przemysłu UE, rekordowe zyski banków
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama