Reklama

Kryzys omija polskie sieci jubilerskie

Sprzedaż biżuterii w dalszym ciągu rośnie. Choć wiele branż zmaga się z kryzysem, Polacy nie rezygnują z zakupów, a sieci zwiększają obroty nawet o ponad 20 proc.

Aktualizacja: 23.05.2009 11:51 Publikacja: 23.05.2009 03:07

Kryzys omija polskie sieci jubilerskie

Foto: Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier

Trzy największe polskie sieci jubilerskie – Apart, W. Kruk i Yes, kontrolujące ponad 40 proc. rynku wartego niemal 2 mld zł, kryzys wydaje się omijać. – W tym roku spodziewamy się dalszego wzrostu sprzedaży. Otworzyliśmy dziewięć nowych salonów i mamy ich już 145 – mówi Helena Palej, rzecznik Apartu, lidera rynku.

Ubiegłoroczne przychody firmy wzrosły o ponad 15 proc., do 360 mln zł. Spółka nie ogranicza też inwestycji. Kilka dni temu Apart, jakby na przekór cięciu wydatków na promocję przez większość firm, z pompą zaprezentował na pokazie mody nowy katalog z diamentową biżuterią. To wstęp do kolejnej wielkiej kampanii reklamowej z udziałem byłej Miss Świata Anety Kręglickiej.

Najwięksi konkurenci spółki również nie narzekają na sytuację na rynku. W I kwartale przychody W. Kruk wzrosły o ponad 23 proc., do 31,5 mln zł, a EBIT zwiększył się z 6,8 mln zł w roku ubiegłym do niemal 9 mln zł obecnie. – Ta marka najlepiej sobie radzi ze spowolnieniem. Co prawda musieliśmy wprowadzić promocje, które w latach wcześniejszych były raczej rzadkością, i marże spadły o kilka procent, ale sprzedaż rośnie. Spadki można zaobserwować tylko w przypadku luksusowych zegarków, ale tak brylanty, jak i biżuteria ze średniej półki ciągle sprzedają się bardzo dobrze – mówi Michał Wójcik, prezes Vistula Group, właściciela W.Kruk.

 Także Yes spodziewa się w tym roku wzrostu obrotów, choć po doskonałym styczniu i lutym kolejne dwa miesiące były słabsze niż w 2008 roku. – Ubiegły rok był najlepszy w historii firmy, dlatego nawet powtórzenie tego wyniku uznam za sukces, choć dalej spodziewamy się wzrostu obrotów – mówi Krzysztof Madelski, prezes Yes Biżuteria.

Firmom nie sprzyja wzrost cen złota na światowych giełdach, choć z drugiej strony mają też zapasy surowca kupionego jeszcze po niższych cenach. – W czwartym kwartale ub.r. ceny złota wzrosły o ponad

Reklama
Reklama

20 proc., po czym w pierwszym tegorocznym kwartale znowu w podobnym tempie. Staramy się, aby bezpośrednio nie przełożyło się to na ceny w salonach, ale obserwujemy pewien odwrót klientów od złotej biżuterii na korzyść bardzo lubianego przez Polki srebra – dodaje Madelski. Firma w tym roku chce otworzyć 18 sklepów, w przyszłym kolejne 15. – Jeśli kryzys będzie coraz poważniejszy, dopiero w następnych latach zastanowimy się nad ograniczeniem inwestycji, mamy solidne środki z ubiegłych lat – mówi.

Sytuacja branży na świecie wygląda znacznie gorzej. Po 30 latach nieprzerwanych zwyżek zaczęły tanieć diamenty. Ich największy dostawca, koncern De Beers, wysłał pracowników z kopalni w Botswanie na urlopy. Jak podaje organizacja szlifierzy Antwerp World Diamond Centre, od początku roku sprzedaż kamieni spadła o 30 proc. Branża wymaga dofinansowania ok. 1 mld dol., a banki niechętnie udzielają teraz kredytów. Firmy działające w światowym centrum szlifowania diamentów w belgijskiej Antwerpii bez pomocy rządu mogą zacząć masowo bankrutować.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=p.mazurkiewicz@rp.pl]p.mazurkiewicz@rp.pl[/mail]

Biznes
Orbán znów grozi Ukrainie. Kijów odpowie skargą do Brukseli
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama