Reklama

Termin upłynął, przelew nie wpłynął

Katar wycofał się z zakupu stoczni w Gdyni i Szczecinie. Polski rząd zwrócił się do Brukseli o kolejne przedłużenie terminu

Publikacja: 31.08.2009 20:15

Zeszłoroczny protest stoczniowców w Brukseli

Zeszłoroczny protest stoczniowców w Brukseli

Foto: AFP

Katarski fundusz rządowy Qatar Investment Authority nie odpowiedział czy zaangażuje się w polskie stocznie.

- Ustaliliśmy, że do godziny 18:00 będziemy czekali na przelew od inwestora. Musimy więc na nowo rozpocząć proces sprzedaży stoczni - oświadczył minister skarbu, Aleksander Grad.

Majątek obu zakładów trzeba teraz sprzedać w drodze upadłości, bo wygasa specustawa stoczniowa (utrzymane zostaną jednak odprawy i kilkumiesięczne wynagrodzenia pomostowe dla stoczniowców). - 30 listopada kończy się specjalny program zwolnień stoczniowców i do tego czasu musimy zachęcić ich do odejść - powiedział minister.

Wcześniejszy inwestor - Stichting Particulier Fonds Greenrights - do 17 sierpnia [link=http://www.rp.pl/artykul/350502.html]nie wpłacił[/link] w wyznaczonym terminie 380 mln zł za majątek zakładów (287 mln zł za zakład w Gdyni i ponad 94 mln zł za zakład w Szczecinie). Skarb Państwa będzie domagał się od tego funduszu kar umownych.

Gdzie są pieniądze z wadium? Blisko 40 mln zł z wadium wpłaconego przez SPFG znajduje się na kontach zarządcy kompensacji, czyli Agencji Rozwoju Przemysłu. Teraz resort zastanawia się, jak je sensownie zagospodarować. Być może te środki zostaną przekazane także na wspieranie działalności gospodarczej zakładanej przez byłych stoczniowców.

Reklama
Reklama

Inwestor stracił pieniądze, założył spółkę na prawach polskich, ale zderzył się z twardą rzeczywistością - mówi Grad. Być może przeliczył się też ze swoją znajomością rynku stoczniowego (w Katarze powstać ma kompleks stoczniowy). To wszystko oznacza, że bardzo trudno znaleźć w tej chwili inwestora, który chciałby się angażować w produkcję stoczniową - uważa Grad, który powtórzył, że ma "czyste sumienie". - To, co się zdarzyło nie wynika z zaniedbań. (...) Jak już podkreślałem, pozostaję do dyspozycji premiera - dodał.

Minister liczy na szybką decyzję KE i to na decyzje pozytywną, która pozwoli na ogłoszenie drugiego przetargu, w którym Katarczycy - jak podkreślił - mogą, ale nie muszą wziąć udziału. Jeszcze w ostatniej fazie negocjacji minister otrzymał od nich list, w którym podkreślali, że są bardzo zainteresowani polskimi stoczniami w Gdyni i Szczecinie.

Linda Cain z biura prasowego Nellie Kroes, unijnej komisarz do spraw konkurencji, poinformowała, że Komisja uważnie przeanalizuje polski list. Na razie odmawia komentarza co do możliwości przesunięcia terminu.

[b]Obejrzyj [link=http://www.rp.pl/artykul/356504.html]wideokomentarz[/link][/b]

Biznes
UE stawia na europejskie produkty, presja na Iran, słabe dane z Polski
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Jest decyzja prezydenta w sprawie Lex Huawei
Biznes
Nieudany rozruch wielkiego pieca w Hiszpanii. Hutniczy gigant ma poważny problem
Biznes
Opłacalność SAFE, przyspieszenie gospodarki i inwestycje Japonii w USA
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama