W ubiegłym roku przychody z gier i zakładów wzajemnych przekroczyły 17,1 mld zł i były o ok. 42 proc. wyższe niż rok wcześniej. Ten rok zapowiada się jeszcze lepiej, bo już po pierwszych sześciu miesiącach przychody wyniosły 9,8 mld zł – to blisko 18 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok temu.
Za tak wysoką dynamikę przychodów odpowiadają przede wszystkim automaty do gry o niskich wygranych. Ich postawienie jest stosunkowo łatwe, bo właściciel automatu płaci podatek ryczałtowy 180 euro miesięcznie od każdej maszyny. W ciągu pięciu lat, od czasu kiedy dzięki nowelizacji ustawy w 2003 r. zalegalizowano maszyny na naszym rynku, ich liczba wzrosła z 4 tys. do ponad 50,2 tys. obecnie.
Automaty do gier o niskich wygranych, czyli takich, kiedy teoretycznie jednorazowa wygrana nie powinna przekraczać równowartości 15 euro, stoją już w ponad 24,2 tys. miejsc na terenie całego kraju.
[wyimek]8,5 mld zł wrzucili w ubiegłym roku Polacy do automatów do gier[/wyimek]
W 2008 r. gracze wrzucili do jednorękich bandytów ponad 8,5 mld zł (o ponad 73 proc. więcej niż rok wcześniej), czyli kwotę odpowiadającą połowie oficjalnego rynku hazardu w Polsce. W pierwszym półroczu 2009 r. – jak podaje resort finansów – przychody z jednorękich bandytów przekroczyły już 4,37 mld zł w przypadku maszyn o niskich wygranych i kolejne 1,35 mld zł dla maszyn bez ograniczonej kwoty wygranej.