Prezes Vobisu Jerzy Szkwarek jest przekonany, że firmy sprzedające komputery muszą, podobnie jak ma to miejsce na Zachodzie, łączyć siły. Dlatego z uwagą się przygląda, jak radzą sobie jego główni konkurenci. – Na rynku nie ma zbyt dużo miejsca na sieci o podobnym do siebie charakterze. Być może lepszym rozwiązaniem byłoby połączenie sił – mówi. Zastrzega, że to tylko jeden ze scenariuszy rozwoju firmy, które bierze pod uwagę. – Rozważamy różne koncepcje i będziemy chcieli je w niedługim czasie przedyskutować z uczestnikami rynku – oświadcza. Przyznaje, że nie rozmawiał jeszcze na ten temat z Komputronikiem.

– Łączenie naszych spółek to zły pomysł – odpowiada Wojciech Buczkowski, prezes poznańskiego Komputronika. Zwraca uwagę, że sieci mają sklepy w tych samych lokalizacjach, co oznaczałoby konieczność zamknięcia dużej części z nich. Obydwie firmy rywalizują obecnie zawzięcie o klientów, których szukają przede wszystkim w galeriach handlowych w dużych i średnich miastach.

Gdyby jednak spółki doszły do porozumienia, podmiot powstały na ich bazie, z siecią ponad 500 sklepów, byłby bezwzględnie największym detalicznym sprzedawcą komputerów w Polsce. W zeszłym roku każda z firm miała po ok. 800 mln zł obrotów. Obie musiały się zmagać ze spadkiem popytu i wahaniami na rynkach walutowych, co odbiło się na ich zyskach. Vobis zakończył rok na plusie, Komputronik miał niewielką stratę netto.

Trudna sytuacja na rynku dystrybucji sprzętu IT, który po zeszłorocznym załamaniu (sprzedaż komputerów w 2009 r. spadła, wg IDC Polska, o 23 proc.) dopiero podnosi się z kolan, coraz częściej skłania przedstawicieli sektora do rozmów o łączeniu sił. O ile trudno oczekiwać, że wśród hurtowych sprzedawców sprzętu IT może w niedługim czasie dojść do fuzji (rynkiem podzieliło się czterech graczy, ale żaden nie jest na sprzedaż), o tyle dużo więcej może się dziać wśród firm, które zajmują się sprzedażą detaliczną.

Ten segment rynku dystrybucyjnego jest wyjątkowo rozdrobniony. Największą siecią dysponują Komputronik (nieco ponad 300 placówek własnych i franczyzowych) i Vobis (230). Około 300 sklepów ma też Alsen (należy do AB, jednego z czwórki największych hurtowników). Sferis, powiązany z Action, ma ok. 115 punktów, z czego duża część to tzw. wyspy w hipermarketach. Sieć, która przegrała bitwę o najatrakcyjniejsze lokalizacje w galeriach handlowych, musiała przejść restrukturyzację. Spekulowano, że może zostać zamknięta. Dzięki wsparciu właściciela wyszła jednak na prostą i rozwija działalność.

Na rynku działa też kilka mniejszych sieci, które mają po kilkadziesiąt punktów sprzedaży, takich jak Divicom czy Reactor. – Sklepy, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, bardzo odczuły spadek popytu na komputery. Znaczna część klientów odeszła w stronę sklepów wielkopowierzchniowych. Rośnie również znaczenie Internetu. Szanse na przetrwanie mają placówki, które będą się zrzeszać w większe organizacje lub oprócz sprzedaży będą też świadczyły proste usługi, np. instalacje sprzętu czy oprogramowania – mówi Dariusz Grześkowiak, szef rady nadzorczej Divicomu.

Nadzorowana przez niego sieć pod koniec 2008 r. przekazała zarządzanie 45 sklepami, które prowadziła, firmie Open-IT. Ten podmiot zaopatruje obecnie ok. 90 obiektów działających pod trzema różnymi markami zlokalizowanymi w średnich i małych miastach.