Reklama

Mimo podwyżek wciąż można latać taniej

Żeby lecieć tanio, trzeba kupić bilet jak najwcześniej. Bilety za punkt, to dzisiaj wielka niewiadoma. Wiadomo natomiast, że linie szykują nowe opłaty.

Publikacja: 18.09.2010 02:49

Żeby lecieć tanio, trzeba kupić bilet jak najwcześniej. Bilety za punkt, to dzisiaj wielka niewiadoma. Wiadomo natomiast, że linie szykują nowe opłaty.

[b]1.Szybka rezerwacja to podstawa[/b]

Jeśli planujemy podróż, zróbmy rezerwację z możliwie największym wyprzedzeniem. Wtedy szansa na znalezienie najtańszego przelotu jest największa. Zmniejsza się ona wraz ze zbliżaniem się daty podróży. I nie ma co liczyć, że zwolni się akurat najtańsze miejsce, z którego będziemy mogli skorzystać.

[b]2.Bilety kombinowane[/b]

Jeśli zależy nam bardziej na niższej cenie niż na komforcie podróży, a nie obawiamy się przesiadek na obcych lotniskach, warto sprawdzić, czy cena biletu kombinowanego, dzięki któremu korzystamy z usług kilku przewoźników (dobrze, żeby byli z jednego sojuszu, bo wtedy zagrożenie zagubienia bagażu się zmniejsza), nie jest niższa.

Reklama
Reklama

[b]3.Punktyza lojalność[/b]

Nie warto wykorzystywać punktów zgromadzonych na kartach lojalnościowych do podwyższenia klasy przelotu. To bardzo kosztowny komfort. Np. żeby móc skorzystać z takiej opcji, kupując bilet na trasie Warszawa– Nowy Jork – Warszawa, musimy wydać na ten cel przynajmniej 5 tys. złotych plus 70 – 85 tys. punktów. Tymczasem za 80 tys. pkt plus przynajmniej 800 złotych (zależnie od lotniska) możemy kupić bilet nagrodowy w klasie biznes na tej samej trasie. Ale nie warto kupować za punkty biletów-nagród na trasach obsługiwanych tylko przez jednego przewoźnika, bo zazwyczaj zachowuje się on tam jak monopolista i sam ustala opłatę punktową. Na przykład Thai International na trasie Hongkong – Bangkok żąda 60 tys. pkt, podczas gdy taryfa programu Miles & More pokazuje 15 tys.

[b]4.Sprawdźmy co z bagażem[/b]

Tylko niewielu przewoźników nie wprowadziło restrykcyjnych zasad przewozu bagażu. Najczęściej w miejsce dotychczas przewożonych w cenie biletu dwóch walizek na trasach atlantyckich można przewieźć tylko jedną. Ostatnio do oferty przyjaźniejszej dla pasażerów wrócił SAS.

[b]5.Sprawdzajmy tanie linie[/b]

Kiedy decydujemy się na przelot przewoźnikiem niskokosztowym (niekoniecznie musi on być tani), trzeba bardzo dokładnie policzyć wszystkie dodatkowe opłaty, jakie wiążą się z tym przelotem i porównać z ceną biletu oferowanego przez tradycyjną linię. Pod uwagę trzeba również wziąć bilet na dojazd do lotniska. Linie niskokosztowe najczęściej korzystają z bardziej oddalonych, tanich lotnisk (Frankfurt/Hanh, Barcelona/Gerona, Wenecja/Bergamo). Do ceny biletu trzeba doliczyć też opłaty za bagaż, a jeśli zapomnieliśmy wydrukować kartę pokładową, także karę za jej brak. W Ryanair wynosi ona aż 40 funtów.

Reklama
Reklama

[b]6.A może klasą biznes?[/b]

Rzadko się zdarza, poza niektórymi trasami, żeby klasa biznes była w 100 procentach pełna. Jeśli ktoś chce skorzystać z bezpłatnego podwyższenia klasy, ma na to szansę, kiedy zjawi się z potwierdzoną rezerwacją przy odprawie tuż przed odlotem samolotu. Może się udać, że pracownik linii nawet sam z siebie zaproponuje takie rozwiązanie. Ale równie prawdopodobne jest to, że dostaniemy najgorsze miejsce w samolocie, na nasz bagaż ręczny nie będzie miejsca w schowkach nad głową, walizka, którą nadaliśmy na bagaż, nie zostanie zaś załadowana do samolotu.

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=d.walewska@rp.pl]d.walewska@rp.pl[/mail][/i]

Biznes
Jest decyzja prezydenta w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Nieudany rozruch wielkiego pieca w Hiszpanii. Hutniczy gigant ma poważny problem
Biznes
Opłacalność SAFE, przyspieszenie gospodarki i inwestycje Japonii w USA
Biznes
Analitycy: Orange Polska to znowu dojna krowa. Dywidenda mniejsza niż możliwości
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama