Eurocash twierdzi, że pozbawił Emperię jednego z poważniejszych argumentów, którym próbowała się bronić przed przejęciem. Chodzi o skup akcji za 500 mln zł, uchwalony przez nadzwyczajne walne zgromadzenie Emperii 13 października. Miał on podbić kurs spółki i przekonać jej akcjonariuszy do odrzucenia oferty Eurocashu. Wczoraj się okazało, że sąd przychylił się do wniosku przedstawiciela Eurocashu o ustanowienie zabezpieczenia i czasowo wstrzymał wykonywanie uchwały.
Prezes Eurocashu Luis Amaral twierdzi, że takiego scenariusza się spodziewał. – Naszym zdaniem uchwała Emperii była ewidentnie wadliwa i w rzeczywistości nie do zrealizowania. Poparli to niezależni prawnicy, do których zwróciliśmy się z prośbą o analizę, teraz uznał to również sąd. Takiego scenariusza się spodziewaliśmy – mówi. Eurocash zarzuca Emperii m.in. brak określenia źródeł finansowania buy backu.
Emperia podkreśla, że sąd nie przesądził sprawy i tylko czasowo wstrzymał wykonywanie uchwały. – Nie odniósł się w żaden sposób do treści uchwały, czyli warunków buy backu. Podjął tylko standardowe postanowienie o zabezpieczeniu – mówi Artur Kawa, prezes Emperii.
Dodaje, że sądy często przychylają się do wniosków o ustanowienie zabezpieczenia i nie badają na tym etapie zasadności powództwa. Dodaje, że zarzuty przedstawicieli Eurocashu są całkowicie chybione i nie powinny zasługiwać na uwzględnienie. Dlatego Emperia zamierza zaskarżyć postanowienie sądu.
Emperia i Eurocash zajmują się dystrybucją FMCG (dobra szybkozbywalne). Eurocash jest liderem rynku z ponad 11 proc. Emperia ma nieco ponad 6 proc. udziałów. Eurocash 14 września poinformował, że chce przejąć swojego giełdowego konkurenta. Proponuje 3,76 akcji własnych za jego jeden walor. Rynkowy parytet wczoraj był nieco poniżej tego poziomu.