Turkmenia ma czwarte zasoby gazu na świecie. O gotowości do budowy podmorskiego rurociąg poinformował dziś wicepremier Bajmurad Chodżamuhamiedow. Oświadczył, jak podaje Reuters, że rząd dostał zgodę i poparcie dwóch krajów basenu Morza Kaspijskiego, na położenie gazociągu po dnie należących do nich wód terytorialnych. Nie wiadomo, o jakie państwa chodzi. Dno Kaspijskiego jest spornym terytorium Rosji, Azerbejdżanu, Kazachstanu, Turkmenii i Iranu. Wg Kommersanta podczas niedawnego szczytu w Baku, krajom nie udało się wytyczyć dokładnych granic.

W Turkmenii jest tyle gazu, że starczy go i dla Nabucco i dla rodzimego gazociągu, który po dnie Morza Kaspijskiego dostarczy paliwo do krajów Unii. W ciągu 20 lat Aszchabad chce osiągnać eksport na poziomie Gazpromu (ok. 180 mld m[sup]3[/sup] rocznie), a produkcję na poziomie 230 mld m[sup]3[/sup] (Rosja prawie 600 mld m[sup]3[/sup]). Turkmeński gaz na nad rosyjskim jeden, ale największy atut - jest ponad dwa razy tańszy.

Po rozpadzie ZSRR jedynym odbiorcą turkmeńskiego gazu był Gazprom. Jednak w kryzysowym 2009 r. koncern obciął odbiór o 90 proc., co doprowadziło do konfliktu Aszchabad - Moskwa. Teraz Turkmenia eksportuje gaz do Chin i Iranu. Roczna produkcja to ok. 70 mld m[sup]3[/sup].