Raport Międzynarodowej Agencji Energii (MAE) o światowym rynku węgla wskazuje, że globalne zapotrzebowanie na surowiec będzie rosło. Polskie spółki węglowe chcą sprostać wymaganiom rynku, wszystkie zamierzają zwiększać produkcję.
– Planujemy wzrost wydobycia z obecnych ok. 39 mln ton rocznie do ponad 40 mln ton w 2016 r. i 42 – 43 mln ton w latach 2018 – 2020 – powiedział w Katowicach podczas IV Forum Polski Węgiel „Rz" i „Parkietu" Leszek Kloc, dyrektor pionu produkcji Kompanii Węglowej, największej firmy z branży w UE. – Mamy 15 kopalń, 23 złoża i 1,2 mld ton węgla. W 2011 r. ok. 10 proc. naszej produkcji trafiło na eksport, w tym roku będzie podobnie – dodał.
– Na świecie teraz szybciej rośnie podaż niż popyt, a to na polskich kopalniach wymusza nie tylko wzrost produkcji, ale i efektywności. Nie można jednoznacznie określać wzrostu wydobycia, bo trzeba wiedzieć, ile paliwa się sprzeda – mówił Roman Łój, prezes Katowickiego Holdingu Węglowego.
Zdaniem Lecha Tora, wiceprezesa Bogdanki, ważnym celem jest zmniejszenie kosztów wydobycia przy wzroście produkcji. – U nas docelowo na koniec 2014 r. ma to być 11,5 mln ton rocznie. Wtedy będziemy mieć ok. 15 proc. udziału w polskim rynku – mówił Tor.
Jego zdaniem Polska musi mieć na uwadze bliskość Rosji, z której przyjeżdża do nas najwięcej węgla importowanego. – Na dziś mamy deficyt krajowego węgla, stąd rosnący import – mówił Tor.
Według wiceprezesa Węglokoksu Wojciecha Stępnia to także dlatego maleje eksport polskiego węgla. – Oczywiście więcej węgla na eksport bardzo by nas cieszyło, ale musimy patrzeć realnie na możliwości naszych firm wydobywczych – mówił Stępień. – Dlatego Węglokoks stara się zdywersyfikować swoją działalność i stąd nasze ostatnie akwizycje – dodał.
– Mongolia to taki Kuwejt węglowy – zauważył Marek Mika, dyrektor ds. rozwoju rynków w grupie Kopex produkującej maszyny górnicze. – Tyle że nie ma tam infrastruktury do wywozu paliwa. Najbliżej mają tam Chiny i dlatego to głównie one wejdą w ten rynek – podkreślił.
– Jesteśmy największym kibicem polskiego przemysłu węglowego, dlatego skupiamy się na tym, by opracowywać jak najbardziej efektywne systemy dla naszych kopalń – mówił Waldemar Łaski, prezes Famuru. Dodał, że inwestycje w Mongolii to duże koszty. – W Polsce potrzebne jest wspólne działanie producentów maszyn i kopalń – wskazał.
– 20 lat transformacji polskiego górnictwa oceniam pozytywnie – mówił Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. – Od 2001 r. praktycznie nie ma strat na produkcji, a wcześniej było przecież nawet 23 zł na tonie – przypominał. Zauważył, że państwo ma ograniczone możliwości udzielania górnictwu pomocy publicznej, bo dotacje do produkcji byłyby naruszeniem konkurencyjności.
– Szkoda, że dziesięć lat temu, gdy przygotowywano prywatyzację energetyki, nie myślano o pionowej integracji elektrowni i kopalń, np. na wzór grupy Tauronu – wskazał Steinhoff.