Wojsko zapewnia, że polskiego sprzętu nie kupuje w ciemno. Najnowsze radiolokatory armia sprawdziła w Afganistanie. Bumar, który jeszcze niedawno musiał układać się z MON a nawet płacić kary umowne za nieterminowe dostawy zakontraktowanego uzbrojenia, porządkuje sytuację w elektronicznych spółkach grupy. Wieloletnie zamówienia na najnowsze radary, zaprojektowane przez firmowych konstruktorów i programistów, poprawią pozycję koncernu jako producenta systemów radiolokacyjnych w naszej części Europy.
- Radary, które właśnie zamawia armia, to sprzęt najnowszej generacji, porównywalny z tym co oferuje czołówka światowych koncernów – zachwala Grzegorz Rebajn, dyrektor generalny Bumaru Elektronika. Ma nadzieję, że kontrakty już w tym roku pozwolą firmie wyjść ponad kreskę. Zapowiada też innowacyjne przyspieszenie: dzięki grantom Narodowego Centrum Badań i Rozwoju a także własnym inwestycjom, wreszcie wyraźnie zwiększą się nakłady na rozwój polskiej radarowej specjalności.
Liwiec, Soła, Odra
„Rz" ustaliła, że armia w najbliższych latach odbierze m.in. siedem radarów rozpoznania artyleryjskiego Liwiec, które pozwalają śledzić tor lotu pocisków i rakiet a także wskazywać miejsce ich wystrzelenia i określać dokładne obszar trafienia. Do 2022 roku wojsko zamówi też 8 przeciwlotniczych , mobilnych radiolokatorów Soła – to radary, których innowacyjne oprogramowanie pozwala na śledzenie na krótkim dystansie nawet niewielkich , bardzo szybkich obiektów, np. rakiet manewrujących i kierowanie ogniem artylerii. Armia zakontraktuje także 8 potężnych radarów TRS 15 Odra, które „widzą" wrogie samoloty i inne statki powietrzne na odległość 240 kilometrów, mogą śledzić naraz wiele celów ( radiolokatory TRS 15 wybrał m.in. norweski Kongsberg jako element rozpoznania w nadbrzeżnym dywizjonie rakietowym, który ma bronić polskiego Wybrzeża). „Odrę" zaprojektowano jako źródło informacji radiolokacyjnej dla systemów dowodzenia i kierowania obroną powietrzną.
Cichy strażnik Wybrzeża
Bumar Elektronika zarobi też na gruntownej modernizacji 11 mobilnych radarów średniego zasięgu ( do 100 kilometrów) Nur 21 – które służą wojskom lądowym do zwalczania niskolecących celów, np. bezpilotowców.
Część z kontraktów, wartych w sumie ponad pół miliarda złotych już została uzgodniona z armią, inne są jeszcze negocjowane – w tym dostawy trzech mobilnych morskich radarów RM 100 do ochrony Wybrzeża - informuje rzecznik zbrojeniowej grupy Monika Koniecko.
RM 100 to zupełnie nowa , unikalne konstrukcja, która dzięki niskiej emisji energii, nazywana jest cichym radarem. – I przez to trudnym do wykrycia i obezwładnienia - podkreśla Marek Borejko, specjalista od radiolokacji, odpowiadający za kontakty z armią w grupie Bumar.
Mobilny system RM 100 wykrywa i automatycznie śledzi cele na morzu, pozwala na dokładne określanie ich położenia, może więc być stosowany do monitorowania i ochrony np. polskiej strefy ekonomicznej na Bałtyku.
Rakietowy Poprad
Radary to nie jedyny sprzęt, który armia zamówi w Bumarze Elektronika. Wojsko zaplanowało już zakup w spółce 76 przeciwlotniczych zestawów rakietowych Poprad o wartości ok. 400 mln zł.
Zainstalowane na opancerzonym samochodzie Żubr P z prywatnej firmy AMZ Kutno, cztery wyrzutnie samonaprowadzających się pocisków Grom służą do likwidowania celów powietrznych na małych i średnich wysokościach. Grzegorz Rebajn przypomina, że broń eksportowana już wcześniej do Indonezji sprawdza się jako skuteczny oręż ochrony baz wojskowych i lotnisk. Polska platforma rakietowa Poprad wyposażona jest w specjalną głowicę śledząco- celowniczą z kamerą termowizyjną i laserowym dalmierzem. Pokładowy komputer kierowania ogniem może, dzięki transmisji danych, wykorzystywać też informacje z radarowego systemu obrony powietrznej i innych sensorów wspierających dowodzenie.