Ma to zakończyć wieloletnie spory z Kanadą i Meksykiem, a grozi nową wojną handlową.
Administracja Baracka Obamy przedstawiła nowe wymogi etykietowania ostatniego dnia , do kiedy miała podporządkować się decyzji Światowej Organizacji Handlu z czerwca 2012, po skargach do Genewy od obu sąsiadów Stanów.
Zgodnie z nowymi ustaleniami, etykiety muszą informować, że amerykańskie zwierzęta "przyszły na świat, były hodowane i zostały ubite w USA". Paczki mięsa z innych krajów mają informować np. "urodzone w Meksyku, hodowane i ubite w USA".
Nie będzie możliwe mieszanie miewa pochodzącego z różnych krajów. Zmienione przepisy wchodzą w życie natychmiast, jakkolwiek resort rolnictwa zezwoli na 6-miesięczny okres dostosowania się do nich.
"USA zobowiązują się w dalszym ciągu do zapewniania, by konsumenci otrzymywali informacje o pochodzeniu porcjowanego mięsa, jakie kupują w handlu detalicznym" - oświadczył resort rolnictwa.
W poprzedniej wersji przepisów, które zaczęły obowiązywać od marca 2009 paczki mięsa mogły posiadać etykiety informujące, że pochodzi ono z USA i z innych krajów.
Kanada niezadowolona
Kanadyjski minister rolnictwa, Gerry Ritz stwierdził, że zmiany rozczarowują i nie spełniają reguł WTO. Zapowiedział więc zwalczanie przez jego kraj przepisów o podawaniu na etykietach kraju pochodzenia, które jego zdaniem przyczyniły się do dużego spadku eksportu kanadyjskiego bydła i świń. Może więc dojść do kolejnej wojny handlowej.
Ritz powiedział, ze jedną z opcji rozważanych przez Kanadę jest wystąpienie do WTO o zgodę na posunięcia odwetowe wobec wyrobów z USA. Nie chciał jednak powiedzieć, które wyroby jego kraj chciałby objąć retorsjami. Wcześniej mówił, ze Kanada chciałaby zrobić to wobec więcej wyrobów amerykańskich, a nie tylko wobec mięsa.
- Nie zamierzamy wycofywać sie ani opuszczać rąk, jeśli Amerykanie myślą, że grają z tchórzami. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby zrozumieli, że oba sektory, kanadyjski i amerykański, odrzucają całkowicie to, co dziś zaproponowali - powiedział minister.
System podawania kraju pochodzenia (COOL) zyskał poparcie organizacji konsumenckich w USA i pewnych organizacji rolników. Przeciwko niemu są firmy handlowe reprezentujące hodowców bydła i trzody chlewnej oraz producentów pasz.
- Ludzie mają prawo wiedzieć, skaż pochodzi żywność, jaką karmią swe rodziny - uważa Wenonah Hauter, szefowa organizacji Food and Water Watch. Z kolei hodowca bydła z Wyoming i przewodniczący Krajowego Zrzeszenia Hodowców Bydła NCBA, Scott George ocenia, że posunięcie resortu rolnictwa grozi akcją odwetową wobec amerykańskiej wołowiny, co byłoby niszczycielskie dla farmerów.