Ożarowska grupa kierowana przez Piotra Wojciechowskiego już dostarcza wojsku sprawdzone w warunkach bojowych bezpilotowce (BSL) krótkiego zasięgu FlyEye wykorzystywane m. in. do taktycznego rozpoznania i wskazywania celów artylerii – ale teraz ma zamiar wspiąć się na poziom zastrzeżony dla światowej zbrojeniowej ekstraklasy.
WB Electronics na czele konsorcjum
WBE nie ma kompleksów, – Od siedmiu lat rozwijamy technologie wojskowych, zdalnie sterowanych samolotów zwiadowczych i jako jedyna firma w kraju zgromadziliśmy wiedzę jak budować całe systemy , w których statek powietrzny jest tylko elementem. Bo liczą się możliwości i praktyczne wykorzystanie BSL, czyli planowanie i kierowanie misją, urządzenia obserwacji , transmisji danych, technologie ich analizy i logistyka – mówi prezes Wojciechowski. Tak skomplikowanej technologii nie da się posiąść z dnia na dzień. Trzeba ją sukcesywnie, przez lata doskonalić i rozwijać. WBE to robi – mówi szef ożarowskiej spółki. Właśnie ujawnił, że ambitna firma stanęła na czele konsorcjum, które zbuduje polską rodzinę bezzałogowców. Grupę - na razie bez Polskiego Holdingu Obronnego - tworzą oprócz WB Electronics i spółki zależnej Flytronic, Instytut Lotnictwa twórca zdalnie sterowanych aparatów latających m.in. śmigłowca bezzałogowego ILX-27, a także Wojskowe Zakłady Elektroniczne które od lat projektują systemy rozpoznania i walki radioelektronicznej, dowodzenia i łączności, czyli elektroniki specjalnej która może uodpornić systemy BSL na ataki wroga. W konsorcjum znalazło się także Śląskie Centrum Naukowo-Technologiczne Przemysłu Lotniczego ( jest najnowocześniejszym w Europie ośrodkiem wytwarzania struktur kompozytowych z dużym zapleczem laboratoryjnym).
Miliardy na bezpilotowce
Armia potwierdziła niedawno, że mimo rządowych cięć tegorocznych wydatków obronnych zamówienie na bezzałogowe samoloty zwiadowcze i uderzeniowe traktuje priorytetowo. Jak ustaliła Rz siły zbrojne pilnie potrzebują ponad 90 dronów różnych specjalności , w najbliższych latach przewidziano na ich zakup co najmniej 3 mld złotych.
Odpowiadający za organizację zbrojeniowych zamówień Inspektorat Uzbrojenia MON potwierdzał już kilka miesięcy temu , że na zlecenie Sztabu Generalnego bada możliwości zakupu ok. 4 typów średnich dronów. Szczegóły wymagań technicznych i warunki przyszłej transakcji, pozostają tajne.
- Ta szczególna dyskrecja może mieć związek z celem zakupu : niektóre średnie bezpilotowce mają udźwig do kilkuset kilogramów, więc oprócz aparatury obserwacyjnej i radarowej mogą przenosić broń, czyli precyzyjne, kierowane rakiety – mówi Michał Likowski, redaktor naczelny fachowego pisma Raport WTO.
Czas na bojowe BSL
Polska armia już używa małych, zdalnie sterowanych samolotów zwiadowczych takich jak izraelskie Orbitery i mini BSL FlyEye produkowane przez WB Electronics. To jednak niewielkie lub wręcz miniaturowe samoloty , wykorzystywane do obserwacji i rozpoznania na krótkim dystansie. – Świat idzie jednak w kierunku stosowania uzbrojonych bezpilotowców do precyzyjnych ataków. Takie zdolności wykorzystują już USA i Izrael, kraje wiodące w rozwoju bojowych BSL– mówi Likowski .
Wszystkie armie atlantyckiej koalicji i militarne potęgi spoza NATO pracują nad bojowymi dronami. Tajemnice konstrukcji militarnych robotów są ściśle chronione bo towarzyszą im wyjątkowo kosztowne badania i inwestycje.
Amerykańskie Predatory i izraelskie Hermesy
- Przy okazji pozyskiwania średnich BSL dla Sił Zbrojnych powinniśmy zadbać o włączenie polskich firm do elitarnego kręgu uczestników tego technologicznego wyścigu – mówi szef Raportu.
Obecnie na wyspecjalizowanym rynku produkcji średnich (male) BSL wśród liczących się graczy są izraelski Elbit, który od lat buduje swoje drony linii Hermes, amerykański General Atomics z San Diego ( producent Predatorów i ich następcy: MQ-9 Reaper ), rozwijający te technologię francuski Dassault czy Northrop-Grumman z USA, producent największych i najdroższych BSL - Global Hawków, o strategicznym zasięgu, zdolnych prowadzić rozpoznanie przez okrągłą dobę.
Zwiadowcze i bojowe drony to kosztowny oręż. Kalifornijski General Atomics wyceniał ostatnio swoje zestawy Predator z czterema samolotami najnowszej generacji i naziemnym systemem prowadzenia misji oraz logistyką na 154,4 mln dol. Jeden zdalnie sterowany samolot, nafaszerowany optoelektroniką, wart był ponad 30 mln dolarów.