Nie znaczy to jednak, że np. zmienię branżę lub nie będę się interesować czarnym złotem. Wolę tylko uprzedzić, że moja aktywność będzie teraz nieco mniejsza - a czynię to po kilku mailach od zatroskanych Czytelników. Mam nadzieję, że już uspokojeni nadal będą zaglądać na rp.pl/wegiel zwłaszcza, że tematów węglowych wcale nie brakuje.

Zmiany kadrowe w Kompanii Węglowej, trudna sytuacja cenowa i sprzedażowa na rynku czarnego złota, problemy nierentownych kopalń, odsuwające się w czasie debiuty kolejnych spółek węglowych...Oj dzieje się, dzieje, nie da się ukryć.

W piątek w Katowicach skończyły się międzynarodowe targi górnicze, w których otwarciu uczestniczył nawet premier Donald Tusk. Kolejny raz usłyszeliśmy, że bez węgla to ani rusz. Tylko co z tych deklaracji wynika? Od prawie dekady tam "na górze" nie podjęto żadnych konkretnych decyzji dotyczących polskiego sektora węglowego. Wyjątkiem, by oddać sprawiedliwość, są decyzje o wprowadzeniu na giełdę Bogdanki i Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz całkowitej prywatyzacji tej pierwszej. Mimo wszystko to jednak trochę za mało, gdy spojrzymy na cały polski sektor węglowy.

Polecam choćby lekturę strategii dla górnictwa węgla kamiennego, wciąż obowiązującej, na lata 2007-2015. Muszę przyznać, że zawarte w niej prognozy mają czasem tyle wspólnego z rzeczywistością, co ja z baletem Bolszoj...

W resorcie gospodarki nadzorującym górnictwo węgla kamiennego nie ma jednolitego zdania na temat tego, jak ma wyglądać przyszłość paliwa, z którego w Polsce nadal uzyskujemy niemal 90 proc. energii elektrycznej (ok. 60 proc. z węgla kamiennego, w tym rzecz jasna także importowanego i ok. 30 proc. z brunatnego - w tym wypadku akurat własnego).

Mogłabym tak wyliczać jeszcze parę bolączek tego sektora, ale w końcu zapowiedziałam, że stanę sobie na jakiś czas z boku, więc niniejszym to właśnie czynię...