Połączenie spółek oznacza rewolucję w krajowej czołówce branży security. Nowy gracz pod nazwą M2CS już na starcie swoje przychody szacuje na 370 mln zł rocznie.
Oznacza to awans w krajowym rankingu największych firm ochrony na czwartą pozycję, po Konsalnecie, Solidzie i giełdowym Impelu. Polsko-czeska firma będzie bezkonkurencyjna w regionie – już teraz odpowiada za bezpieczeństwo 120 centrów handlowych w 7 krajach: Czechach, na Słowacji, Ukrainie Węgrzech, w Polsce, Rosji i Turcji.
Następny Konsalnet?
Fuzji z czeską firmą nie zaszkodziły nawet ostatnie oskarżenia pod adresem City Security o korupcję podczas zawierania kontraktów na ochronę wojskowej bazy lotniczej w Malborku. – Współpracujemy z prokuraturą, nasze księgi są do dyspozycji śledczych, chcemy jak najszybszego wyjaśnienia sprawy – zapewnia Beniamin Krasicki, prezes City Security. Podkreśla, że firma nadal ochrania malborskie lotnisko zgodnie z wymaganiami zawartymi w umowach.
Połączenie M2C i CS to niejedyna oczekiwana zmiana w krajowej branży security. Coraz głośniej mówi się o nieodległym przejęciu największego w Polsce Konsalnetu (roczne przychody ok. 770 mln zł). Warszawski potentat – dziś większościowe udziały w grupie ma fundusz inwestycyjny Value4Capital Eastern Europe – miałby się znaleźć na celowniku hiszpańskiej korporacji Prosegur. Ale apetyt na polskiego lidera ma też, według niektórych analityków, obecny już w Polsce międzynarodowy gigant Securitas.
Ruszyła konsolidacja
Zdaniem Sławomira Wagnera, prezesa Polskiej Izby Ochrony, krajowy rynek security, wzorem Zachodu, czeka nieuchronna integracja. Wrocławski Impel już przejął polski oddział amerykańskiego Brinks'a. Konsalnet przyłączył filię globalnego gracza Group 4. Grupa Solid Andrzeja Szymanowskiego, także się rozwija, mimo ostrej walki o klienta.
Teraz branżę czekają zmiany związane z deregulacją, nie wszystkie spółki uporają się z rosnącymi kosztami pracy wywołanym np. urzędowym podnoszeniem płacy minimalnej i cięciami dopłat do zatrudniania osób niepełnosprawnych. Wielcy gracze korzystają z okazji i już wyruszyli na łowy. Dla średniaków konsolidacja z nimi to jeden ze sposobów na przetrwanie trudnych czasów.
Na krajowym rynku usług security o klientów ostro walczą tysiące firm. Trwa wojna cenowa, a w bezpardonowych starciach o kontrakty nierzadko oferowane stawki za godzinę pracy strażnika schodzą poniżej granicy opłacalności.
Ale też mimo kryzysu sektor security nadal dysponuje ogromnym potencjałem: to ponad 3 tys. spółek zatrudniających 250 tys. osób. Już teraz wartość rynku szacowana jest na ok. 7 mld z rocznie, a usługowy outsourcing w kraju dopiero się rozkręca.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora, z.lentowicz@rp.pl