Produkująca komunikacyjne airbusy, śmigłowce, systemy rakietowe i elektronikę wojskową Airbus Group (roczne przychody 56 mld euro), włączy polskie firmy do swojego łańcucha dostaw.
Występująca od pierwszego stycznia pod nową nazwą d. EADS (European Aeronautic Defence and Space Company) od miesięcy zapewnia o planach strategicznej współpracy z polską zbrojeniówką. Nie jest tajemnicą iż europejski koncern chce grać pierwszoplanową rolę w największych obecnie wojskowych przetargach: na zakup 70 śmigłowców wsparcia pola walki ( zamówienie warte ok. 8 mld zł) i budowie przeciwrakietowej tarczy ( gdzie wydatki to co najmniej 15 mld zł do 2023r.).
Szukanie partnerów
Na spotkania z menadżerami korporacji organizowane w Warszawie i Łodzi w końcu 2013 roku, zgłosiło się 200 firm.
- Co najmniej kilkanaście z nich , przede wszystkim wywodzących się z podkarpackiej Doliny Lotniczej uzgadnia już warunki dostaw części i komponentów dla sektora awiacji Airbus Group – mówi Sebastian Magadzio, przedstawiciel korporacji w Polsce. Rezultatem lotniczych spotkań francuskich managerów jest także projekt inwestycji w branżę obronną w jednym z regionów spoza obszaru podkarpackiego skrzydlatego klastra.- Trwają uzgodnienia z PAIZ, nie mogę ujawniać żadnych szczegółów biznesowego przedsięwzięcia - mówi dyrektor Magadzio. Szef EADS Polska potwierdza, iż rozmawiano o planach budowy w łódzkich Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 linii produkcyjnej helikopterów EC 725 caracal – dokładnie odzwierciedlającej tę w macierzystych zakładach Airbus Helicopters ( d. Eurocoptera) w Marignane pod Marsylią. W bezpośrednich rozmowach z przedsiębiorcami uszczegółowiono plan budowy polskiej sieci poddostawców WZL w Łodzi – która ruszy... gdy, rzecz jasna, armia zdecyduje się na zakup francuskich helikopterów.
Na początku było Okęcie
Airbus Group – zatrudniający na świecie 130 tys. ludzi, ogromny konglomerat lotniczy, zbrojeniowy i kosmiczny, w Polce dotąd nie rozwinął skrzydeł. Warszawskie Zakłady – oddział Airbus Military na Okęciu, zatrudniające 850 pracowników, robią treningowe, turbośmigłowe samoloty Orlik, serwisują wojskowe transportowce Casa 95 M i produkują trzecią część struktur do budowy każdego nowego samolotu sprzedawanego potem przez AM. Z Okęcia do innych firm Airbusa jadą też wiązki elektryczne i inne elementy wyposażenia nie tylko do maszyn o wojskowym przeznaczeniu ale też do cywilnych samolotów A330. Do AG należy niewielki Zakład Usług Agrolotniczych w Mielcu. AG ma też połowę udziałów w spółce Astri, utworzonej wspólnie z Centrum Badań Kosmicznych PAN. Cały polski biznes Airbus Group przynosi obecnie ok. 200 mln euro rocznie. Korporacja chciałaby to zmienić. Szefowie lotniczego giganta zakładają, że stopniowo rozszerzana współpraca z branżą lotniczą i polską zbrojeniówką powinna doprowadzić w ciągu najbliższych pięciu lat do potrojenia obrotów i wzrostu zatrudnienia w spółkach związanych z AG z obecnego tysiąca do ok. 3 tys. fachowców.
Konkurenci nie próżnują
Zachodnie koncerny potrafią liczyć: u nich godzina pracy inżyniera pracującego w dziale badań i rozwoju kosztuje średnio 100 euro. W kraju gaża specjalisty – konstruktora to wciąż jedna trzecia tej stawki.
To dlatego AgustaWestland rywal Airbus Helicopters w polskim przetargu śmigłowcowym buduje w kraju grupę przemysłową. Ma ona umożliwić włosko – brytyjskiemu koncernowi wyposażenie oferowanych w Polsce helikopterów AW149 w systemy awioniczne i uzbrojenie zgodne z wymaganiami polskiej armii. Włączenie krajowego przemysłu do prac projektowych i rozwojowych zapewni maksymalną polonizację AW 149- zapewnia Nicola Bianco, dyrektor zarządzający PZL-Świdnik. Zwiększenie inwestycji rozwojowych w PZL Mielec zapowiada też amerykański właściciel zakładów - Sikorsky Aircraft, który oferuje w wojskowym przetargu najnowszą, eksportową wersję produkowanych na Podkarpaciu wielozadaniowych śmigłowców S70i Black Hawk.