W internecie – na Facebooku i stronie Mojekino.pl – rozpoczęła się kampania promująca nowy pomysł marketingowy kierowany do przedstawicieli małych kin. Zarówno tych najmniejszych, jedno-, dwusalowych, jak i nieco większych.
Nowy portal kiniarzy
Według nieoficjalnych informacji „Rz" jest to część projektu, za sprawą którego o większy udział w reklamie kinowej chce powalczyć KinAds. Firma założona przez Kingę Dołęgę-Lesińską próbuje – jako pośrednik – wywalczyć kinom tradycyjnym część reklamowego tortu.
128 mln zł wydają rocznie firmy na reklamę w polskich kinach – wynika z danych Zenith Optimedia
Jak wynika z naszych informacji, Mojekino.pl miałoby być wspólną marką sieci kin i jednocześnie domeną ich wspólnego portalu. Oprócz informacji o tradycyjnych kinach mógłby on być wyposażony docelowo także w system transakcyjny pozwalający zarezerwować bądź kupić bilet przez internet.
Nie wiemy, co z finansowego punktu widzenia miałoby oznaczać dla kin uczestnictwo w nowym projekcie, dlatego trudno na razie ocenić, czy warto do niego dołączyć. Nie udało nam się dotychczas uzyskać komentarza autorów.
Prognozy w dół
Z głównej usługi – zdobycia reklam – firmy pośredniczące zwyczajowo pobierają procent od przychodów kin z tego tytułu. Jak duży – nie ujawniają.
Tak działają New Age Media (należy do tej samej grupy kapitałowej co kina Cinema City, ale obsługuje również sieć Helios kontrolowaną przez Agorę) czy Multikino Media (związana z siecią multipleksów pod tą nazwą, ale obsługująca także kina Cinema 3D).
Kinga Dołęga-Lesińska mówiła „Rz" niedawno, że jej firma walczy od kilku lat o budżety reklamodawców dla ponad 240 kin. Nie podała, jaką widownią łącznie dysponują. – Gdy zaczynaliśmy, stanowiła 10 proc. całości. Dziś szacuję, że wynosi – w zależności od miesiąca – nawet 25 proc., i spodziewam się, że odsetek ten będzie się jeszcze powiększał.
Mimo sporego udziału w widowni skupione pod szyldem KinAds kina nie mają analogicznego udziału w rynku reklamy kinowej. Według Dołęgi-Lesińskiej wynika to z długości bloków reklamowych. To właśnie tą długością KinAds walczy o zainteresowanie reklamodawców. Bloki mają trwać kilka minut (nie licząc spotów promujących filmy).
Im więcej kin i cyfryzowych ekranów mają w ofercie sieci reklamowe, tym większą siłą perswazji dysponują wobec reklamodawców. Walczą obecnie o budżety, które według różnych szacunków zamykają się w Polsce w sumie około 100–120 mln zł rocznie, czyli 1–2 proc. całego reklamowego rynku.
Prognozy Agory na ten rok mówią przy tym, że wydatki przedsiębiorstw na to medium urosną o maksymalnie 3 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Agora obniżyła prognozę po II kw., który przyniósł kinowej reklamie spadek o 3 proc. Wcześniej spodziewała się, że w 2014 r. reklamodawcy wyłożą o 2–5 proc. więcej niż w 2013 r. Zenith Optimedia prognozuje, że do 2016 r. reklama kinowa będzie miała taki sam udział w całości wydatków i nie przekroczy on 2 proc.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki u.zielinska@rp.pl