Z informacji rynkowych, do których dotarła „Rzeczpospolita", wynika, że są trudności z porozumieniem się co do ostatecznych warunków sprzedaży tych aktywów. Jedynym negocjującym podmiotem jest fundusz infrastrukturalny Marguerite.

Jak się dowiedzieliśmy, przedstawił on spółce cztery oferty cenowe, w których mowa jest o kwotach od 1,2 mld zł do około 1,35 mld zł w zależności od późniejszych warunków odkupu.

Bo Tauron zamierza zostawić sobie taką furtkę, by móc z niej skorzystać za kilka lat. W tym czasie nadal chce korzystać z zielonych certyfikatów uzyskiwanych za wyprodukowane z nich megawatogodziny.

Magdalena Rusinek, rzeczniczka Tauronu, nie chciała komentować naszych informacji. Nie podała też nowej daty zamknięcia transakcji, która zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami miała być zrealizowana do końca marca.

Przypomnijmy, że jest to kolejne wydłużenie negocjacji. Wcześniejszy termin minął w połowie kwietnia. Teraz mówi się o połowie maja. – Tauron chciałby sprzedać udziały w farmach, wykazując zysk w stosunku do wartości księgowej (wynosi 1,2 mld zł – red.). Mówi się przynajmniej o 1,3 mld zł – wskazuje nasz rozmówca znający kulisy procesu.

Energetyczna spółka chce na pewien czas wyrzucić poza bilans aktywa wiatrowe, by uwolnić gotówkę potrzebną na realizację projektów inwestycyjnych. Dziś Tauron jest najbardziej zadłużoną grupą w sektorze, która jest jeszcze przed szczytem wydatków związanych z kluczową inwestycją w Jaworznie. Co więcej, spółka deklaruje zainteresowanie zakupem należącej do Kompanii Węglowej kopalni Brzeszcze od Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Jest też na krótkiej liście inwestorów zainteresowanych przejęciem PKP Energetyki. W kontekście wszystkich tych projektów Tauron szuka partnera finansowego. O zakupie spółki PKP rozmawia z PZU i funduszem Eiser, o czym pisaliśmy w ubiegłym tygodniu.