Dla browarów gastronomia to niezwykle ważny partner. O ile Polacy wciąż najwięcej wydają na ten trunek w sklepach (ok. 18 mld zł), o tyle w restauracjach czy pubach zostawiają kolejne ok. 4,5 mld zł, co stanowi aż 15 proc. rynku gastronomicznego. – Przed pandemią w tym kanale sprzedawano ok. 10 proc. wolumenu piwa na rynku polskim – mówi Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny ZPPP – Browary Polskie.

Trwa liczenie strat

Pandemia w gastronomię uderzyła mocno, a lokale mogły sprzedawać tylko na wynos lub z dostawą. W efekcie z danych organizacji Brewers of Europe wynika, że konsumpcja piwa w lokalach z powodu pandemii zmniejszyła się o 42 proc. Według szacunków podobna skala spadku miała miejsce również w polskich lokalach.

Czytaj także: Powoli ruszają restauracje, ceny muszą pójść w górę

– Poza fizycznym zamknięciem lokali i hoteli bardzo negatywnie na branżę wpłynęło również odwołanie wszelkiego typu wydarzeń masowych. Konsumpcji piwa sprzyjają spotkania towarzyskie i imprezy plenerowe – dodaje Bartłomiej Morzycki.

Sytuacja w tym roku nadal jest trudna, dopiero od połowy maja otwarte są restauracyjne ogródki, ale zimna aura nie sprzyja korzystaniu z nich. – Mimo to jesteśmy bardzo zaskoczeni wynikami, ludzie czasami stoją nawet w kolejkach. Niemniej imprezy w rodzaju komunii zostały w większości odwołane – przyznaje jeden ze stołecznych restauratorów.

Nowe projekty

Dlatego oczekiwania branży co do dalszego znoszenia obostrzeń są duże. – Odbicie w 2021 r. będzie w największym stopniu zależało od tempa znoszenia obostrzeń, wciąż obowiązują limity w liczbie gości, oraz powrotu imprez masowych, które w tym sezonie stoją pod znakiem zapytania. Niewiadomą jest również skala ruchu turystycznego, zwłaszcza z zagranicy. W przypadku piwa ważną rolę odgrywa również pogoda, która tej wiosny jak dotychczas nie jest najlepsza – podają Browary Polskie.

Piwo oferuje 80 proc. restauracji, otwarcie branży jest więc dużym wydarzeniem. Zwłaszcza że w sklepach sprzedaż spada. Jak podał Nielsen, podczas pandemii sprzedaż piwa w handlu skurczyła się 2,1 proc., czyli o 67,4 mln litrów.

– Okres od otwarcia ogródków napawa nas optymizmem. Wiele lokali ponownie uruchomiło działalność, a konsumenci chętnie je odwiedzili mimo dość chłodnej pogody. Z pewnością Polacy są bardzo spragnieni możliwości spotkań z przyjaciółmi poza domem. W tym roku dodatkowo będą sprzyjać wielkie imprezy sportowe, jak Euro 2020 – twierdzi Magdalena Brzezińska, dyrektor ds. korporacyjnych Grupy Żywiec.

– Przewidujemy odbudowanie się kanału HoReCa w perspektywie trzech lat. Szacujemy, że dopiero w roku 2023 uzyskamy poziom wolumenów sprzedanego piwa z 2019 r. – mówi Tomasz Janczewski, dyrektor ds. sprzedaży i rozwoju rynku Carlsberg Polska.

Zmiany na rynku

Sieci także szykują się do skoku. – Wraz z odmrożeniem branży gastronomicznej odmrażamy z naszymi franczyzobiorcami inwestycje, które zatrzymała pandemia. Część z nich była gotowa już wcześniej, ale uruchomienie nowego biznesu w czasie pandemii tylko do obsługi zamówień z dostawą nie było opłacalne – mówi Dorota Cacek, wiceprezes Sfinks Polska. – Planujemy kolejne restauracje, czemu sprzyja duże zainteresowanie współpracą franczyzową po lockdownie ze strony przedsiębiorców posiadających wolne lokale – dodaje.

Według wcześniejszych szacunków Izby Gastronomii Polskiej do ponownego otwarcia mogło nie dotrwać nawet 20 proc. lokali. Inną zmianą jest eksplozja dostaw – rynek urósł o ponad 40 proc., a jedną czwartą dostaw zamówiono online.

– Rynek dowozów będzie rósł niezależnie od dalszego rozwoju sytuacji epidemiologicznej. Bardzo wyraźnie obserwujemy to na przykładzie naszych dziesięciu restauracji, które funkcjonują w dowozie – mówi Robert Kuc, prezes sieci Zdrowa Krowa. – Aby jeszcze mocniej wyjść naprzeciw oczekiwaniom gości, a tym samym proces zakupowy był jeszcze szybszy i bardziej intuicyjny, rozbudowujemy e-commerce. Bardzo zależy nam na tym, aby w jeszcze większym stopniu uniezależnić się od pośredników – dodaje.