Całkowita marża przychodów w polskim sektorze bankowym na tle banków z krajów strefy euro okazuje się dosyć wysoka – wynika z raportu Związku Banków Polskich „Infokredyt 2024”. W pierwszej połowie tego roku wynosiła 4,05 proc., wyższa była tylko w Słowenii, Łotwie i Estonii. Za Polską plasują się wszystkie kraje zachodniej Europy, w tym Hiszpania (3,38 proc.), Holandia (2,1 proc.) czy Niemcy (1,74 proc.).
Porównanie marż banków w Polsce i strefie euro
Również najważniejszy wskaźnik dla badania efektywności banków – marża odsetkowa była w pierwszej połowie tego roku jedną z najwyższych ma tle krajów strefy euro – podaje ZBP w raporcie. Wynosiła ok. 3,4 proc., dla porównania – we Francji i Niemczech – poniżej 1 proc.
Z czego wynika tak wysoka rentowność polskich banków z działalności operacyjnej? – Taki poziom marż jest efektem sytuacji, w której mamy wysoki poziom stóp procentowych, jednocześnie słabą akcję kredytową i bardzo silną strukturalną nadpłynność sektora – mówi „Rzeczpospolitej” Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego.
Czytaj więcej
O zarzutach dla wcześniejszych władz PKO BP. O tym, jak rozwiązać problem kredytów frankowych i dlaczego nie boi się pozwów za WIBOR. O tym, czy ba...
Rzeczywiście, stopy procentowe w Polsce były i są wyraźnie wyższe niż w strefie euro. Obecnie u nas wynoszą 5,75 proc., a w Eurolandzie (po ostatnich obniżkach) 3 proc. Ale to nie wyjaśnia wszystkiego. Równie ważna jest nadpłynność sektora, co – mówiąc w uproszczeniu – oznacza, że do banków płynie rzeka pieniędzy, ale one same nie walczą o depozyty klientów, ponieważ nie mogą ich „przerobić” na kredyty. W Polsce relacja kredytów do depozytów to obecnie tylko ok. 60 proc. Podobnie niska jest także na Litwie czy Słowenii (choć relatywnie wysoka w Estonii).
Jak stopy procentowe wpływają na rentowność banków
Również zdaniem Łukasza Jańczaka, analityka Erste Securities, wysokie marże w polskim sektorze to splot kilku czynników. – Po pierwsze, to wpływ stóp procentowych, bo im są one wyższe, tym bankom łatwiej uzyskiwać wyższe marże. Co prawda obniża to popyt na kredyty, ale za to mamy ogromny napływ depozytów – wyjaśnia Jańczak. – Klienci najwyraźniej nie bardzo widzą alternatywę dla lokowania swoich oszczędności, więc trzymają je w bankach. Co zadziwiające, duża część depozytów trzymana jest na nieoprocentowanych rachunkach bieżących, choć klientom nie przynosi to żadnych korzyści – zauważa Jańczak.
Czytaj więcej
Jak przyciągnąć młodych klientów i kiedy pojawią się dywidendy dla akcjonariuszy? Kiedy koniec sagi frankowej, a jakie nowe ryzyka pojawiają się w...
Analityk dodaje, że jeśli porównujemy się z krajami zachodniej Europy, to warto też wskazać na odmienną strukturę kredytów mieszkaniowych. W Polsce wciąż jeszcze przeważająca większość to hipoteki ze zmienną stopą procentową (i przy wzroście stóp procentowych przynosi to bankom wymierne zyski), na Zachodzie – większość to kredyty ze stałą stopą procentową (i nawet zmiana kosztów pieniądza nie ma tu aż tak dużego wpływu).
Jak problem frankowy wpływa na cenę kredytów w Polsce
– Obecnie najbardziej rentowny produkt bankowy to… depozyty – ocenia też Kamil Stolarski, analityk Santander BM. – Środki pozyskiwane w formie depozytów są po wyraźnie niższych cenach niż przychody z inwestycji, które banki uzyskują z bonów pieniężnych NBP czy z obligacji Skarbu Państwa – analizuje.
W swojej analizie ZBP zaznacza jednocześnie, że polski sektor bankowy charakteryzuje się najwyższą stopą kosztów całkowitych. U nas ten wskaźnik wynosił w pierwszej połowie tego roku 2,95 proc., a w krajach strefy euro kształtował się od 1,22 proc. w Finlandii do 2,6 proc. w Estonii. Przy czym Polska zajmuje tu pierwsze miejsce ze względu na koszty ryzyka prawnego kredytów frankowych. Gdyby nie to, plasowalibyśmy się na średnim poziomie.
Czytaj więcej
Liczba pozwów dotycząca kredytów złotowych, hipotecznych i gotówkowych może nie jest jeszcze zawrotnie duża, ale w tym roku podwoiła się. Na razie...
Prezes Banku Millennium Joao Bras Jorge w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” podkreślał, że duże i rosnące ryzyko prawne przyczynia się do tego, że w Polsce nawet „zwykłe” marże kredytów hipotecznych wynoszą około 2 proc., podczas gdy w krajach zachodnich to średnio 1 proc.
Jakie będą zyski banków w 2024 r.
Czy wysoka stopa kosztów całkowitych oznacza, że jeśli chodzi o łączną zyskowność (przychody minus koszty) polskie banki nie wypadają już tak świetnie na tle tych zachodnich?
– Polskie banki są bardzo zyskowne i bardzo efektywne – komentuje Łukasz Jańczak. – Wystarczy spojrzeć na najprostszy wskaźnik zwrotu na kapitale własnym, który uwzględnia już koszty kredytów CHF. Tu Polska wręcz bryluje na tle europejskim – przyznaje Jańczak.
– Zysk netto na poziomie 40 mld zł w 2024 r. mówi sam za siebie – wtóruje też Kamil Stolarski. – Jestem wprost zaskoczony, jak bankom udało się wyjść na prostą i wydźwignąć się z trudnego okresu rzeczywiście niskiej rentowności przez ostatnich kilka lat – zaznacza analityk Santander BP.
Czytaj więcej
W scenariuszu dalszego mrożenia cen energii w kolejnych kwartałach, sygnalizowanego w tej chwili przez rząd, na początku 2025 r. inflacja będzie pr...
Przypomnijmy, że te kilka trudnych lat to mocno nadszarpnięte kapitały własne m.in. przez gigantyczne koszty ryzyka prawnego kredytów CHF, podatek bankowy wprowadzony w 2016 r., programy wakacji kredytowych na koszt banków, gwałtowny spadek stóp procentowych i akcji kredytowej w pandemii, itp. – Nic dziwnego, że w takich okolicznościach banki zaczęły skupiać się na wzroście rentowności, nawet bardziej niż na wzroście skali swojej działalności – ocenia Stolarski.
Czy marże zaczną spadać, a jeśli tak, to kiedy
Pytanie, co dalej? – Marże spadną, gdy spadną stopy procentowe i gdy ruszy akcja kredytowa – ocenia prezes Bartkiewicz. – Dlaczego? Gdyby banki widziały możliwość udzielania kredytów w większej skali, zaczęłyby walczyć o depozyty, podnosząc ich oprocentowanie. Konkurencja na rynku kredytowym skłaniałaby z kolei do ścieśnienia wielkości marży po stronie kredytów – wyjaśnia prezes.
Niższym marżom mogą kibicować klienci banków, tym bardziej że niektórzy bankowcy oceniają, iż obecnie są one już zbyt wysokie. Z drugiej strony, na wysokiej rentowności sektora korzystają akcjonariusze, inwestorzy i posiadacze jednostek funduszy inwestycyjnych czy emerytalnych. I dla nich im dłużej banki mają wysoką rentowność, tym lepiej.