fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Pokolenie długich kciuków

Świecący ekran zaburza produkcję melatoniny i utrudnia zasypianie
Fotorzepa, Andrzej Bogacz Bogacz Andrzej
Używanie smartfonów i tabletów ma zły wpływ na nasze zdrowie. Miłość do gadżetów sprawia, że cierpimy.
Bóle mięśni, urazy ścięgien, deformacje kręgosłupa, nawet problemy psychologiczne – urządzenia elektroniczne stają się tym mniej przyjazne, im więcej czasu z nimi spędzamy. Tylko na pierwszy rzut oka problem może się wydawać niepoważny. W rzeczywistości spędzamy z e-gadżetami w dłoni od pół godziny do nawet dwóch godzin dziennie – wynika z prowadzonych przez psychologów badań. Wpisujemy teksty wiadomości SMS, odpowiadamy na e-maile, publikujemy statusy na Facebooku, czytamy wiadomości, oglądamy filmy, sprawdzamy na mapie trasę dojazdu.
A to nie pozostaje bez wpływu na funkcjonowanie naszych ciał – alarmują lekarze.

iChoroba

Termin „iDisorder" nawiązujący do nazw gadżetów firmy Apple rozpropagował amerykański naukowiec dr Larry Rosen z Uniwersytetu Stanowego Kalifornii. Zajmuje się dziedziną, którą sam określa mianem psychologii technologii. Jego zdaniem nasze uzależnienie od elektroniki osiągnęło rozmiary epidemii.
Jak się to uzależnienie objawia? – To problemy z koncentracją, zaburzenia osobowości, obsesje, lekceważenie innych osób, kłopoty ze snem – wylicza dr Rosen. – Nasze uzależnienie od nowych technologii i dostępność Internetu 24 godziny na dobę siedem dni w tygodniu sprawiają, że wszyscy zachowujemy się, jakbyśmy mieli ADHD.
A to tylko część „psychologiczna" iChoroby. Jest też aspekt czysto fizyczny. – Staliśmy się niewolnikami ekranów, których używamy przez ponad dwie godziny dziennie w drodze do pracy i w domu – komentuje wyniki badań wykorzystania smartfonów i tabletów przez mieszkańców Wielkiej Brytanii dr Helena Johnson ze Stowarzyszenia Fizjoterapeutów.
– Nasze ciała nie są przystosowane do takich urządzeń – dodaje Sammy Margo z tej samej organizacji. – Telefony są zbyt małe, mają zbyt małe przyciski i ekrany.
A koncentracja na wyświetlaczu smartfona skutkuje nieprzyjemnościami – od wypadków na ulicy po zaburzenia rytmu dobowego.
Wykonany przez naukowców z Western Washington University eksperyment dowiódł na przykład, że 75 proc. osób używających smartfonów w miejscach publicznych nie zwraca żadnej uwagi na otoczenie. Pisanie SMS czy twittowanie tak ich pochłaniało, że nie zauważyli przejeżdżającego obok rowerzysty. Niby nic dziwnego, tyle że rowerzystą był naukowiec przebrany za klowna, w dodatku jadący na jednokołowym rowerze. Po opublikowaniu tych wyników lokalne władze w USA próbowały nawet wprowadzić zakaz używania telefonów komórkowych podczas przechodzenia przez jezdnię.
Podobnie jest z zaburzeniami snu. Sprawdzili to naukowcy z Rensselaer Polytechnic Institute badający wpływ podświetlenia ekranu na produkcję melatoniny – hormonu kontrolującego rytm dobowy. Przeglądanie wiadomości na tablecie przez mniej więcej dwie godziny przed snem zmniejsza produkcję tej substancji o jedną piątą. – To wystarczy, aby zaburzyć rytm snu i czuwania u nastolatków i młodych dorosłych, którzy i tak przecież z reguły kładą się później spać – podkreśla prof. Mariana Figueiro. – Im jaśniejsze podświetlenie ekranu, tym silniejszy ten efekt. W przyszłości producenci powinni wziąć te obserwacje pod uwagę, aby zmniejszyć wpływ korzystania z takich urządzeń na zdrowie człowieka.

Syndrom fantomowych wibracji

Zależność od nowych technologii najłatwiej prześledzić na przykładzie liczby wysłanych wiadomości tekstowych. W 2006 roku było to średnio 50–70 wiadomości SMS miesięcznie. Teraz – ok. 200. Nie wliczając w to wiadomości przesyłanych przez Internet, czatów i komentarzy w serwisach społecznościowych. Smartfonów używamy coraz częściej nie do rozmów telefonicznych, ale do Internetu i do pisania, co doskonale wiedzą operatorzy telekomunikacyjni. A coraz częściej przekonują się o tym również lekarze.
– Znam rodziny, których członkowie wysyłają sobie SMS z pokoju do pokoju – przyznaje Sammy Margo.
– Miałem pacjentkę, u której stwierdziłem zapalenie ścięgien w palcach wynikające z ciągłego stukania kciukiem w ekran smartfona – mówi fizjoterapeuta Tim Hutchful. – Nie była w stanie poruszać dłonią przez kilka tygodni.
Ten sam efekt dotyczy również kręgosłupa – na skutek pochylania się nad ekranem trzymanym w dłoniach „nałogowcy" doświadczają bólu ramion i pleców. – Ludzka głowa waży średnio 3–4 kg. Jeżeli stoimy w odpowiedniej pozycji, czyli ramiona, biodra, kolana i kostki są w jednej linii, ciężar ten jest przenoszony w sposób efektywny – mówi Hutchful. – Jednak jeżeli wpatrujemy się w ekran, odczuwalny ciężar jest czterokrotnie większy.
Zarówno „smartfonowy kciuk", jak i bóle ramion to skutek chronicznego przeciążenia mięśni i ścięgien – tzw. RSI (Repetitive Strain Injury). Jeszcze do niedawna schorzenie to dotykało wyłącznie osób przez długie godziny piszących na klawiaturze, a także pracowników fizycznych wykonujących te same, powtarzalne czynności.
Teraz przed RSI lekarze ostrzegają nastolatków z tabletami w dłoniach. Klinika Emory Ortopaedics & Spine Center uruchomiła nawet specjalny program ochrony przed „smartfonowym kciukiem". Zaleca w nim m.in. korzystanie z funkcji rozpoznawania mowy czy zmianę ekranu na większy.
Wygląda też na to, że smartfony i bycie ciągle online odbijają się na naszym zdrowiu psychicznym. Najpoważniejszy wydaje się zespół zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych – pragnienie sprawdzania co minutę ekranu telefonu i tabletu.
– Wielu moich pacjentów z londyńskiego City czuje, że muszą być online, nawet gdy są poza biurem. Boją się utraty stanowiska. I mają wrażenie, że świat się zawali, jeżeli natychmiast nie odpowiedzą na jakąś wiadomość – tłumaczy „Daily Mail" dr Michael Sinclair, szef medyczny City Psychology Group.
Tacy pacjenci czują wibracje w telefonie sygnalizujące nadejście nowej wiadomości nawet wtedy, gdy telefon jest wyłączony. Ten sam niepokój odczuwają, gdy przez chwilę są poza zasięgiem sieci i nie mają dostępu do Internetu. Takie przypadki wymagają już fachowego leczenia.
– Nie chodzi o to, żeby demonizować tablety, wystarczy ograniczyć ich używanie do 40 minut dziennie – mówi Hutchful.
– Unikanie iChorób nie oznacza, że mamy wyrzucić technologię do kosza. Wszystko z umiarem – konkluduje dr Rosen.

Cyfrowa elita?

Według prof. Bena Bedersona z Uniwersytetu Maryland nasze uzależnienie od ekranów może przynieść nieoczekiwane skutki. Lepiej będą sobie radzić osoby o... dłuższych palcach – uważa autor „Badania urządzeń z ekranem dotykowym pod kątem użytkowania jedną ręką". – Jeżeli masz mniejsze dłonie, będzie ci po prostu ciężko – mówi prof. Bederson.
Najwyraźniej ewolucja wzięła to sobie do serca: wykonane w 1931 roku przez słynnego antropologa Montague Francisa Ashley-Montagu pomiary wykazały, że średnia długość kciuka to 2 cale. Pomiary powtórzono po 60 latach na życzenie amerykańskiej armii – kciuki nam urosły do 2,7 cala.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA