fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Rozmowa z Bogdanem Zdrojewskim

Minister kultury Bogdan Zdrojewski
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Z Bogdanem Zdrojewskim, Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozmawia Jacek Cieślak
Kilka lat temu zaczął pan pracę nad nową ustawą medialną. Potem trafiła do innych ośrodków rządowych, a teraz wraca do pana. TVP umiera. Czego możemy oczekiwać w przyszłym roku? Ranking Bogdana Zdrojewskiego
Bogdan Zdrojewski: Telewizja nie umiera, ale jest, rzeczywiście, w trudnej sytuacji. Natomiast w miarę w dobrej kondycji zakończy rok Polskie Radio. Zgodnie z tym, co przewidywałem, zapowiedzi o śmierci publicznych mediów były przesadzone i nie sprawdzą się w przyszłości. Według mojej oceny, zobowiązania Telewizji Polskiej będą oscylować w granicach 200 mln zł i są także efektem dawno temu podpisanej umowy na obsługę EURO 2012. Mam wrażenie, iż przy obecnej polityce redukcji kosztów, zobowiązania telewizji publicznej już w przyszłym roku mogą zmniejszyć się nawet o połowę. Niestety obecne oszczędności są niezwykle bolesne zwłaszcza dla polskich twórców. Po prostu telewizja publiczna mało wydaje na nowe treści — „nowe, nasze formaty". Brakuje środków na polską animację, polski film fabularny czy też nowe programy dla dzieci. W tym roku, by ta redukcja nie była dramatyczna MKiDN wsparło np. Teatr Telewizji, programy promujące naszą twórczość, informację kulturalną czy procesy digitalizacyjne archiwów TVP. To jednak nie są działania systemowe, lecz ratunkowe. Telewizja publiczna potrzebuje nowych ram finansowych. Moim zdaniem, najlepszym sposobem na to byłoby zlikwidowanie abonamentu i wprowadzenie powszechnej opłaty audiowizualnej, a także rezygnacja z wiązania opłaty z posiadaniem odbiornika radiowego lub telewizyjnego, bo jest to kompletny anachronizm, tak jak konieczność ich rejestracji. Opłata audiowizualna powinna wynikać z określonej usługi, która jest na rynku powszechnie dostępna, również dzięki nowym, mobilnym mediom, takim jak smartfony czy komputery. Kultura 2012 - czytaj więcej
Ile będzie wynosić opłata audiowizualna?
Może być niższa od abonamentu - na poziomie 11-12 zł miesięcznie. Emerytów powinno obowiązywać zwolnienie z opłat, ale już nie tam, gdzie jest wielu domowników, bo zdarzały się praktyki, przepisywania odbiorników na najstarszych członków rodziny. Tak zaprojektowane dochody stałyby się wystarczające, aby wykonać drugi krok w TVP, czyli ograniczyć ilość reklam, ale nie zlikwidować ich. Nie stać nas na to. Nie możemy też przenosić całego utrzymania mediów publicznych na podatników. Natomiast możliwości pozyskiwania reklam przez media publiczne nie powinna przyjmować formy ostrej rywalizacji z mediami komercyjnymi. Ten wyścig jest bez sensu.
Kiedy, pana zdaniem, pierwsza opłata audiowizualna wzmocni media publiczne?
Nie wcześniej niż 1 stycznia 2014 roku.
A czy fundusze będą dostępne również dla nadawców komercyjnych, gdyby zdecydowali się na realizację misji publicznej?
W jednym z wariantów przewidywałem zbudowanie niedużego, ale bardzo ważnego Funduszu Misji Publicznej, z którego mogłyby również korzystać media prywatne. Dziś, jak wcześniej wspomniałem, mamy do czynienia z pomocą dla programów misyjnych TVP i Polskiego Radia. Zdarzały się także przypadki partycypacji w projektach misyjnych realizowanych przez media komercyjne.
2012 rok był okresem dużych napięć i konfliktów wokół najważniejszych instytucji samorządowych, głównie w Warszawie i na Dolnym Śląsku. Jaka jest pana opinia na ten temat?
Oceny i opinie się zmieniały, ale mam wrażenie, że nie doszło do skrajności. W sporach dominował rozsądek i przekonanie, iż przedmiot dyskursu jest ważny.
Akcja pod hasłem „Teatr nie jest produktem. Widz nie jest klientem" świadczyła, że sporu nie da się łatwo zażegnać.
Wszystko mieściło się w ramach publicznej debaty. Obserwując dyskusje i scenę polityczną związaną z kulturą we Francji, Holandii, Austrii, Hiszpanii, a i Wielkiej Brytanii, mogę powiedzieć, że tam są one o wiele ostrzejsze. W Polsce sporów ponadlokalnych prawie nie było a w Europie ministrów kultury, którzy przetrwali na stanowiskach ostatnie pięć lat, jest tylko trzech. W niektórych krajach mam już czwartego lub piątego partnera do rozmów. Mało tego, w polskiej dyskusji o kulturze chodziło o konkrety, o to jak zarządzać instytucjami, jaki model wybrać. Egoistyczne interesy były na absolutnym marginesie.
Po kontroli we wrocławskim Teatrze Polskim ujawniono wysokość honorarium Krystiana Lupy. 167 tysięcy zł to nie mało, ale obejmuje reżyserię, scenariusz, scenografię, poza tym, to artysta światowego formatu, który za granicą zarabia jeszcze więcej. Czy ujawnienie umowy nie było próbą szantażu środowiska kultury, demagogiczną próbą wzbudzenia „gniewu ludu"?
Jeśli chodzi o pieniądze publiczne, gdy są podejrzenia przekraczania budżetu lub niegospodarności, kontrole będą się zdarzać, zaś artyści będą narażeni na ujawnianie ich honorariów. Nie jest to dobra praktyka, ale po prostu może się zdarzać. Myślę, że problemów związanych z funkcjonowaniem instytucji jest więcej, dlatego zdecydowałem się powołać Radę do spraw Instytucji Artystycznych.
Wiele było rad, niektóre niewiele wniosły do naszego życia publicznego. Jaka jest pana intencja?
Staram się unikać sytuacji, w której przenoszę odpowiedzialność na ciała kolegialne, bo wtedy się ona rozmywa albo dochodzi do nie najlepszych kompromisów. Wolę korzystać z indywidualnych rad, zwłaszcza osób krytycznie nastawionych do interesujących mnie zjawisk i wydarzeń. Zdecydowałem się na powołanie Rady pod przewodnictwem Pawła Łysaka, reżysera i dyrektora Teatru Polskiego w Bydgoszczy, ponieważ wchodzimy w okres poważnej dyskusji, która odbywa się jako pewien ciągły rezultat Kongresu Kultury Polskiej w Krakowie i Europejskiego Kongresu Kultury we Wrocławiu. Efektem toczonych debat są interesujące propozycje, ale też liczne nieporozumienia. W Radzie znaleźli się „ambasadorzy" różnych rodzajów myślenia, a także reprezentanci mniejszych ośrodków — Bydgoszczy, Legnicy. Zasiada w Radzie Krzysztof Torończyk, dyrektor Teatru Narodowego, ale i Bartosz Szydłowski, szef Łaźni Nowej w Nowej Hucie. Zależało mi, by wymieniali ze sobą opinie ludzie z różnych sektorów kultury, którzy kierują instytucjami publicznymi, pozarządowymi, prywatnymi.
A czy nie lepiej byłoby ich dobrze skomunikować z samorządami, co proponuje prezes ZASP, Olgierd Łukaszewicz, bo tam przecież rodzą się konflikty.
To także moje zadanie. Znam specyfikę samorządu, sam byłem samorządowcem. Ale muszę mieć informację z pierwszej ręki od dyrektorów instytucji samorządowych. Rada do spraw Instytucji Artystycznych ma odnosić się do konkretnych problemów i sugerować konkretne rozwiązania, za którymi będzie stał minister. Odbyło się już pierwsze spotkanie, poinformowałem o sytuacji w 2012 roku i o prognozach na rok 2013. Najwięcej jest oczekiwań ze strony środowiska teatralnego. Przyszły rok będzie bowiem w samorządach trochę gorszy niż obecny, średni spadek planowanych wydatków szacowany jest na 0,2 procent brutto. Jest niewielki, ale jednak. Dotyczy inwestycji i wydarzeń artystycznych, a także dotacji podmiotowych. Oczywiście, w poszczególnych samorządach układa się różnie — są spadki o 10 procent, ale i wzrosty o 48 procent. Nie można obiektywnie mówić o tym zjawisku bez szerszego kontekstu, bo w ciągu kilku ostatnich lat dokonał się generalnie duży wzrost, czego nie zauważano, a spadek zostanie, z pewnością, odnotowany. Lepiej porównywać dotacje stałe w przedziale 3-4 lata.
Spadek będzie w Warszawie, gdzie władze miasta jedną ręką kupiły dla Muzeum Sztuki Nowoczesnej budynek Emilii, a drugą sprzedały ją prywatnemu deweloperowi. Tymczasem TR Warszawa musi samo sobie kupić siedzibę.
Sprzedaż została dokonana przez Skarb Państwa, a teatr Grzegorza Jarzyny stał się przedmiotem sporu ze spadkobiercami prywatnymi. Faktem natomiast jest, iż problemów nie brakuje. MKiDN też na skutek prac przy metrze musiało opóźnić inwestycje przy ASP. Dziś widać po wnioskach do programów ministra kultury, iż oczekiwanie na wsparcie osiągnęło rekordowy poziom. Mamy aż ponad 8 tys zarejestrowanych, poprawnie złożonych wniosków na kwotę ponad 1 mld złotych.
Co to oznacza?
Wspomniane już trudności niektórych samorządów terytorialnych, ale również rzeczy pozytywne: poprawiła się mobilność instytucji, większa jest umiejętność pozyskiwania grantów. W niektórych dziedzinach dominują organizacje pozarządowe, zwłaszcza w edukacji kulturalnej, z czego należy się cieszyć, bo są one tańsze, sprawniejsze. Przy minimalnych spadkach nakładów na kulturę w samorządach wzrasta będący w mojej dyspozycji Fundusz Promocji Kultury. Rekompensata jednak w wielu wypadkach nie będzie łatwa.
Fakt zbliżania się wydatków na kulturę do 1 procent budżetu państwa nie oznacza możliwości gratyfikowania tych, co sami ograniczają wydatki dla artystów. Staram się mnożyć środki poprzez nagradzanie tych, którzy w kulturze widzą wartość kreatywną, promocyjną, ale także szanse na stymulowanie sytuacji gospodarczej.
Jakie będzie zaangażowanie środków europejskich?
1,2 mld złotych i to absolutny rekord. W mijającym roku wydaliśmy 800 mln zł. W skali europejskiej to 107 procent, bo dostaliśmy też pieniądze z rezerwy krajowego wykonania ó ponad 60 mln euro. Drudzy są Włosi — ich wykonanie będzie na poziomie ponad 50 procent. Bijemy wszystkich na głowę. Dzięki temu w przyszłym roku zakończymy m. in. inwestycje związane z Gardzienicami, Europejskim Centrum Numizmatyki, otworzymy Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego, ASP w Łodzi, Akademię Muzyczną we Wrocławiu. W fazę niezwykle istotną wejdzie Narodowe Forum Muzyki, sala koncertowa NOSPR w Katowicach czy też Teatr Szekspirowski w Gdańsku.
rozmawiał Jacek Cieślak
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA