fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Bóg, Ojczyzna i klubowe szaliki??

Na kibicowską pielgrzymkę w zeszłym roku wybrało się już ponad tysiąc osób
EAST NEWS
Różnią ich barwy klubowe i regionalne antagonizmy. Ale za tydzień przed cudownym obrazem będą modlić się razem.
Podczas finału Pucharu Polski w maju 1980 r. w Częstochowie doszło do krwawych walk między kibicami Lecha Poznań i Legii Warszawa. Oficjalne źródła podały, że zginęła jedna osoba. Nieoficjalnie mówiono o ośmiu. Teraz 5 stycznia fanatyczni kibice „Kolejorza” i Legii w Częstochowie ponownie staną obok siebie. A wraz z nimi sympatycy innych klubów: Wisły, Cracovii, Widzewa i ŁKS, Arki i Lechii. Nie po to, by walczyć. Podczas V Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę będą modlić się za ojczyznę.
– Pielgrzymka kibiców jest piękną, oddolną inicjatywą. Wyszła od samych kibiców, z tych przecież na co dzień zwaśnionych środowisk klubowych. Ale na Jasnej Górze wygaszają negatywne emocje, szukają wyciszenia w modlitwie, słuchają i chcą słuchać, widzą, że są idee, które ich nie dzielą, ale łączą – mówi „Rz” ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
Ten znany m.in z opozycyjnej działalności w okresie PRL kapłan na Jasnej Górze z kibicami spotkał się już dwa razy. W tym roku też jedzie.
– Pewnie, że nie wszyscy kibice jadący do Częstochowy to aniołki i na pewno nie do wszystkich trafi to, co tutaj usłyszą. Ale takie wspólne spotkanie, modlitwa i dyskusja to próba zaszczepiania pozytywnych wartości na trudnym gruncie. I bardzo często przynosi to pozytywne rezultaty – dodaje ks. Isakowicz-Zaleski.
– To nie jest działanie wizerunkowe. Nikt nas nie zmusza, nie biegniemy z tym do mediów „patrzcie, jesteśmy dobrzy, bo się modlimy". Ludzie jadą, bo chcą, bo mają taką potrzebę osobistego porozmawiania z Bogiem o tym, co robimy, w co wierzymy, w co się angażujemy – dodaje Wojciech, jeden z liderów środowiska kibiców Legii.

Marzenie antykomunisty

Pomysł zorganizowania kibicowskich pielgrzymek narodził się kilka lat temu. Autorem był Tadeusz Duffek, legendarny przywódca kibiców gdańskiej Lechii. To on w latach 80. XX wieku wśród fanów tej drużyny zaszczepiał ideały „Solidarności” i wyprowadzał ich na ulicę w antykomunistycznych demonstracjach. Zmarł w 2005 r. w wieku zaledwie 37 lat.
– Nasze pielgrzymki to realizacja marzenia umierającego Tadeusza. Chciał, by próbować jednoczyć zwaśnionych kibiców różnych klubów w imię wspólnych ideałów, wspólnych wartości właśnie podczas spotkań i modlitwy na Jasnej Górze – mówi „Rz” salezjanin ks. Jarosław Wąsowicz, organizator Patriotycznych Pielgrzymek Kibiców na Jasną Górę i kibic Lechii.
Na pierwszą pielgrzymkę kibiców w 2008 r. do świętego dla Polaków miejsca przyjechało około 200 osób. Głównie tych z Gdańska i zaprzyjaźnionych klubów: Śląska Wrocław i krakowskiej Wisły. W ubiegłym roku młodych ludzi w klubowych barwach było już ponad tysiąc. Przyjechali szalikowcy z Poznania, Warszawy, Szczecina, Chorzowa, Katowic, Lublina, Białegostoku i mniejszych ośrodków. Ci, którzy na co dzień się nienawidzą, zgodnie stanęli obok siebie.
Obok wspólnej modlitwy za ojczyznę było spotkanie z historykiem Sławomirem Cenckiewiczem i redaktorem naczelnym „Gazety Polskiej” Tomaszem Sakiewiczem.
W tym roku, po wspólnej modlitwie kibice spotkają się na dyskusji „Patriotyzm dnia dzisiejszego” i promocji książki o takim właśnie tytule z prof. Wojciechem Polakiem, historykiem z UMK.
– Z kibicami warto się spotkać i rozmawiać. Nie zgadzam się, co próbują wmówić niektóre media, że kibice to samo zło, patologia. Wśród tej rzeszy fanów sportu osoby łamiące prawo stanowią margines, podobnie jak w całym społeczeństwie przestępcy stanowią niewielki odsetek – mówi „Rz” prof. Polak. – W środowisku fanów klubowej piłki nożnej od dłuższego czasu widać pozytywne zjawisko angażowania się w akcje społeczne i patriotyczne – dodaje historyk.

Z szalem na szyi i Bogiem w sercu

Dlaczego kibice jadą na pielgrzymkę do Częstochowy? – Wbrew temu, co twierdzą niektóre media, są to normalni ludzie, Polacy, wielu z nas to katolicy. Jedziemy, bo czujemy w sercu potrzebę porozmawiania z Bogiem, zwłaszcza w tym tak szczególnym dla Polaków miejscu – tłumaczy Amalaryk, członek stowarzyszenia Wiara Lecha skupiającego sympatyków poznańskiego klubu.
Ale jak pokazały ostatnie lata, wśród tych, którzy na pielgrzymki kibicowskie do Częstochowy jeżdżą, są też tacy, którzy wchodzili w konflikt z prawem, brali udział w tzw. ustawkach (czyli bójkach w umówionym miejscu). Pytanie więc, czy patriotyczna, katolicka pielgrzymka nie jest dla kiboli wyłącznie piarowską zagrywką mającą pokazać ich w pozytywnym świetle?
– Takie spotkania na Jasnej Górze pokazują zupełnie inne, bardziej zbliżone do prawdy oblicze ruchu kibicowskiego – ocenia poseł Przemysław Wipler (PiS), społeczny rzecznik praw kibiców, który na kibolską pielgrzymkę też jedzie. – To ludzie, którzy szukają w życiu czegoś więcej niż zwykłego konsumpcjonizmu. W tym środowisku takie wartości jak Bóg, Honor, Ojczyzna i dobro lokalnej społeczności znaczą coraz więcej. I warto ich w tych dobrych inicjatywach wspierać – dodaje parlamentarzysta.
– Kibice zaczynają widzieć, że ten cały antagonizm w środowisku jest w dużej mierze medialną wydmuszką, że jest wiele płaszczyzn, w których mogą współpracować, rywalizować, ale w czynieniu dobra – przekonuje ks. Wąsowicz.
Pozytywnie całą akcję kibicowskich pielgrzymek ocenia dr Ireneusz Siudem, psycholog społeczny. – Można mieć zastrzeżenia, bo agresja na stadionach nie znika. Ale kropla drąży skałę. Takie akcje warto promować. Badania psychologiczne prowadzone na świecie pokazują, że wśród ludzi gorliwie wierzących jest mniej zjawisk patologicznych. I idąc tropem tych badań, trzeba podkreślić, że inicjatywa jednoczenia kibiców wokół wyższych wartości jest warta poparcia – mówi ekspert.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA